Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Gazeta "Tanew" 1/2000
Odchodzące pejzaże cz.VIII
Westchnienie poety: "Ach gdzież się podziały niegdysiejsze śniegi" w tym roku zabrzmiało jakby fałszywie. Śniegi, głębokie śniegi, owszem były tej zimy i u nas. Dla przypomnienia dawniejszego klimatu tej pory roku dwa fragmenty z Singera i Miłosza:

"Tamtej zimy śnieg padał w Biłgoraju niemal codziennie. W nocy domy na ulicy Mostowej były tak zasypane, że ludzie musieli odśnieżać rano przejścia... Kiedyś bywało tak zimno, że mróz rozsadzał dęby w lasach. Śnieg sięgał dachów. Stada głodnych wilków nawiedzały miasteczko nocą, a ludzie trzęśli się w łóżkach słysząc ich wycie. Konie rżały w stajniach, próbując wyważyć wrota z przerażenia. Psy szczekały jak opętane. Wtedy Biłgoraj był małą mieściną. Tam gdzie dziś jest ulica Bagno, było kiedyś pastwisko... Dni były prawie tak ciemne jak noce. Chmury były ciężkie jak ołów. Kobieta wychodziła z kuchni z pełnym wiadrem wody i zanim zdołała je opróżnić, woda zamieniała się w lód... Nasze miasteczko było o wiele mniejsze niż dzisiaj. Tam gdzie teraz jest ulica Zamojska, rozciągał się jeszcze las. Ulica Lubelska była zaledwie dróżką..."
"Jechaliśmy przed świtem po zamarzłych polach.
Czerwone skrzydło wstawało, jeszcze noc.
I zając przebiegł nagle tuż przed nami
a j eden z nas pokazał go ręką.
To było dawno, dzisiaj już nie żyją ni zając, ani ten co go wskazywał
Miłości moja, gdzież są błyski ręki, linia śniegu, szelest grud.
Nie z żalu pytam ale z zamyślenia "

Roman Sokal

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: