Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Gazeta "Tanew" 10/2000
Wacław Żmudzki z Biłgoraja
Wacław Żmudzki urodził się w ... W Przewodniku encyklopedycznym. Literatura polska, wydanym w 1984 roku przez PWN pod redakcją Juliana Krzyżanowskiego i Czesława Hernasa pod hasłem Zmudzki Wacław możemy przeczytać, że autor " Boru" urodził się 14 sierpnia 1872 roku w Biłgoraju.

Ten zaskakujący, chyba dla każdego biłgorajanina fakt, że w tak szacownej encyklopedii wymienione jest jego miasto jako miejsce urodzin jakiegoś pisarza, wydaje się niezwykły. Tym bardziej, że żadna nawet ulica Biłgoraja nie nosi jego nazwiska. Zaskoczenie było i dla mnie wielkie. Nie chciałem w to tak łatwo uwierzyć. Postanowiłem sprawdzić encyklopedyczną informację we wszystkich znanych mi źródłach. Zacząłem rozpytywać moich rodziców o to nazwisko, czy ktoś w Biłgoraju je nosi. Rodzice zgodnie stwierdzili, że tak, że w naszym mieście to nazwisko jest znane.

Znaleźliśmy adresy i pojechałem. Starsza kobieta, prawie osiemdziesięcioletnia zamieszkała przy ulicy Wiejskiej pochodzi z rodziny Żmudzkich. Kiedy jednak spytałem czy słyszała, aby jakiś jej krewny był pisarzem, odpowiedziała, że nic o tym nie wie. Odjeżdżałem z ulicy Wiejskiej z nowym adresem w Hedwiżynie. Tam też nikt nie słyszał o Wacławie, pisarzu. Zrezygnowałem. Wiem, że mieszka na Woli Wielkiej jakaś rodzina o tym nazwisku, ale zrezygnowałem z tego typu poszukiwań.

Poszedłem do kancelarii parafialnej WNNP i poprosiłem o księgę urodzin z 1872 roku. Zacząłem szukać i nie znalazłem. Księgi parafialne prowadzone są z wielką starannością, mają swój spis treści, więc łatwo w nich szukać. Sprawdziłem spisy treści z roku wcześniejszego i tam znalazłem. Tu należy dodać, iż zapisy w parafialnych księgach prowadzone były w języku rosyjskim i jest to dzisiaj wielkim utrapieniem dla takich jak ja poszukiwaczy. Tym bardziej, że ruszczyzna z XIX wieku różni się od tej, której uczono mnie w szkole. Odczytanie więc kilkuzdaniowej notatki parafialnego sekretarza wydawało się prawie niemożliwe.

Z pomocą przyszedł mi proboszcz, ksiądz Wojtasiuk, który jest znawcą języka rosyjskiego.

Objaśnił, że daty w księgach są podawane według dwóch kalendarzy: juliańskiego i gregoriańskiego. Rzeczywiście tak było i w przypadku Żmudzkiego. Jego ojciec, Franciszek przyszedł odnotować fakt narodzin swego syna dnia 15 lub 3 sierpnia 1971 roku. I przy pierwszym czytaniu byłem bardzo zawiedziony, bo data urodzin nie zgadzała się encyklopedyczną. Jednak kiedy zacząłem się bardziej wczytywać w kolejne linijki rosyjskich zawijasów, przeczytałem, że Marianna Żmudzka z domu Lekan urodziła syna w dniu 14 sierpnia o trzeciej godzinie w nocy

Byłem już pewniejszy, że poszukiwany przeze mnie Żmudzki to właśnie ten. Jednak jeszcze jedna informacja zapisana w księgach parafialnych spędzała mi sen z oczu. Otóż Franciszek Żmudzki w obecności Jakuba Raka i Jana Króla nadał swemu malutkiemu synkowi imię nie Wacław a Ludwik. Jak to teraz wyjaśnić. Na żadnym dostępnym mi dokumencie czy książce nie podpisywał się Żmudzki tym imieniem. Imię więc tak jak i rok urodzin Wacława Żmudzkiego zostają jeszcze niewyjaśnione. Składam to jednak na karb szczupłości dostępnych w Biłgoraju i Lublinie informacji i oczywiście na odległość czasową.

Tak to w życiu bywa, że im więcej poznajemy, tym więcej mamy wątpliwości. Tak jest również w przypadku naszego pisarza.

Żeby ustalić daty życia pisarza, udałem się do Lwowa, gdzie, jak podaje Krzyżanowski, zmarł Żmudzki.

Po wielu komplikacjach, po samodzielnych, a później z pomocą ukraińskich pracowników cmentarza na Łyczakowie prowadzonych poszukiwaniach, odnalazłem grób biłgorajskiego pisarza. Malutka, zżarta rdzą tabliczka na drewnianym krzyżu informuje o tym, że Wacław Żmudzki żył 55 lub 53 lata, a zmarł w 1924 roku. Teraz nic już się nie zgadzało, bo u Krzyżanowskiego zapisane jest, że zmarł 14 marca 1924 roku. Zacząłem wątpić, czy odnalazłem grób osoby, którą się interesuję. Moje zwątpienia rozwiała jednak inna tabliczka na tym samym krzyżu poświęcona żonie Żmudzkiego, świętej pamięci Marii Parniewskiej, o której pisał we wspomnieniach lwowskich Zdzisław Dębicki, kolega z czasów studiów Żmudzkiego. Same niedomówienia. Same znaki zapytania. Wątpliwości jednak są związane, jak już pisałem, z odległością w czasie. Różne ręce pisały daty życia pisarza, różne usta przekazywały o nim informację.

Należy niewątpliwie szukać dalej potwierdzenia dat encyklopedycznych, bo zapewne da się tego dokonać. Jest wiele informacji pewnych, które mogą spoczywać spokojnie w archiwach lwowskich, Uniwersytetu Warszawskiego, jakiejś odległej rodziny.

Przejdźmy jednak do tego, co dało się ustalić ponad wszelką wątpliwość. Zacznijmy od biografii, którą próbują przybliżyć nam Krzyżanowski i Dębicki. Szczególnie ten drugi dostarcza nam wielu informacji o życiu Żmudzkiego. Przedstawia on swego kolegę z czasów studiów warszawskich jako bardzo dzielnego i niewzruszonego patriotę. Pierwszy etap nauki Żmudzki spędza w gimnazjum w Białej Siedleckiej, dzisiaj Białej Podlaskiej. Potem wstępuje do Szkoły Głównej w Warszawie na studia prawnicze.

cdn

Andrzej Czacharowski

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: