Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Gazeta "Tanew" 10/1997
60 lat LO w Biłgoraju
Październik był nad wyraz nieprzyjemny - chłodny, deszczowy - jednakże sobota 18 października okazała się inna, obdarzyła nas wyjątkowymi urokami jesieni. To dzień jubileuszu 60-lecia Liceum Ogólnokształcące w Biłgoraju. Na ten dzień właśnie ustalono zjazd absolwentów tej uczelni. Bardzo wcześnie, w pobliżu kościółka p.w. św. Jerzego zaczęli gromadzić się byli sztubacy, nadrabiając miną i kryjąc podniecenie wypatrywali dawnych znajomych, dawno nie widzianych twarzy, koleżanek i kolegów z lat szkolnych. O godzinie 10 rozpoczęła się uroczysta Msza św. koncelebrowana przez wielu uczestniczących w uroczystościach kapłanów, pośród których znajdo-wali się również nasi koledzy. W homilii tematycznie nawiązującej do okoliczności wspomniano wielu nie żyjących już pedagogów - profesorów tej uczelni, kształcących charaktery i wiedzę młodocianych wychowanków. Na zakończenie Mszy św. inaugurującej obchody jubileuszowe, dyrektor Liceum Ogólnokształcącego w Biłgoraju - Marian Klecha - zaprosił wszystkich zgromadzonych do siedziby szkoły. Po krótkiej przerwie dalszy ciąg uroczystości odbył się już w murach szkolnych. W auli szkolnej wypełnionej szczelnie przez zebranych absolwentów, z których oficjalnie zgłosiło swój udział 165 osób, a w dniu 18 października zarejestrowano ponad 230 uczestników - zaś faktycznie można było się doliczyć około 300 osób - panował ogólny gwar, który w pewnej chwili został przerwany. O godzinie 1.30 wniesiono sztandar szkoły i rozpoczęła się oficjalna część uroczystości.

Dyrektor Liceum Ogólnokształcącego w Biłgoraju powitał wszystkich zebranych, uczestniczących w obchodach jubileuszowych absolwentów, nauczycieli oraz zaproszonych gości. Następnie krótko przedstawił sześćdziesięcioletnią historię biłgorajsklej uczelni, opowiadał o trudnych latach szkoły, o poświęceniu nauczycieli, o osiągnięciach i tradycjach szkolnych, przypomniał pedagogów, których już nie ma pośród nas, a bardzo zasłużonych dla tej szkoły i miasta, wspomniał i o tych na zasłu-żonych emeryturach, o niektórych absolwentach, a także wyraził radość z tego wspólnego spotkania, życząc obecnym, aby dostarczyło im ono wielu niezapomnianych wrażeń. Po przemówieniu dyrek-tora LO, z krótkimi przemówieniami wystąpili absolwenci z różnych okresów szkolnych. Bardzo ciekawe było wystąpienie doktora Zbigniewa Rutkowskiego, bez pa-tosu, pełne wspomnień i refleksji,

płynące wprost od serca, sięgające pierwszych lat po wojnie, gdzie uczniowie, często wprost z lasu, zasiadali w szkolnych ławkach chłonąc wiedzę i przystosowując się do nowych warunków życia. Wspominał o profesorach, uczniach, o atmosferze tamtych lat, o szkole będącej ośrodkiem kultury a także o warunkach nauki w latach walki klasowej. To wystąpienie przypominało starszym i wyjaśniło młodszym, historię lat trudnych, ale ciekawych. Niełatwa rola przypadła w udziale burmistrzowi Stefanowi Oleszczakowi, który musiał pogodzić w swoim wystąpieniu dwuosobowość - frywolną, byłego sztubaka i poważną, burmistrza Biłgoraja. Wspomnieniami dzielili się również Stefan Szmidt, Piotr Kwitkowski, a także ks. Prof. Franciszek Mazurek. Po oficjalnej części uroczystości uczniowie LO w kilku scenicznych obrazkach odtworzyli fragmenty z życia uczniów, szkoły i jej historii. Kolejnym punktem, jaki zaproponowano zebranym, było zwiedzanie szkoły. Inny wygląd budynku, inne czasy, ale to jednak ta sama nasza stara kochana buda, z którą tak wiele wiąże się przeżyć i wspomnień - dla każdego innych. Tu właśnie na tych mrocznych korytarzach starego budynku LO zaczęły odżywać wspomnienia, zwłaszcza tych starszych absolwentów. Później nastąpiły spotkania w klasach zgrupowanych po kilka roczników, co wynikało z ilości uczestników zjazdu. Zasiadłszy ponownie - nieraz po bardzo wielu latach - w szkolnych ławkach, jasnych i przestronnych klas, byli sztubacy poczuli się jak dawniej, chociaż starsi ciałem odmłodzeni  duchem, powracali w myślach do odległej przeszłości, przypominając różne epizody z życia klasy i szkoły. To spotkanie po latach, odnowienie wielu przyjaźni i znajomości, pobyt w sztubackiej, rodzinnej gromadzie, spacer korytarzami starej i nowej szkoły, to spotkanie w klasach i koleżeńskie rozmowy - wspomnienia - były niejednemu potrzebne niczym eliksir ożywczy dla znękanej problemami życia duszy i dla leciwego nieraz ciała. I właśnie to, przede wszystkim było częstokroć powodem przybycia na tę uroczystość i dlatego właśnie jak te ptaki wracają do gniazd ojczystych, zlecieli się tutaj na zew starej, ale jakże bliskiej i kochanej szkoły - naszej szkoły.

Szkoda tylko, że te spotkania nie mogły odbyć się w pełnym gronie - ówczesnych nauczających i wychowanków wraz ze swoimi uczniami, wychowankami, ale niestety takie jest życie, nie mniej należy z całym uszanowaniem odnotować uczestnictwo nauczycieli nestorów z lat pięćdziesiątych:

Mariana Ledwójcika.oraz Józefa Różańskiego. Każdy z uczestników otrzymał wydanie czytelnie opracowanego zarysu monografii LO w Biłgoraju, którego autorką jest p. Izabela Łukasz, barwną widokówkę z widokiem zabudowań szkolnych z odciśniętymi na odwrocie wzorami pieczęci używanych w różnych okresach Istnienia szkoły, okolicznościową kopertę oraz pamiątkową plakietkę, wybitą dla upamiętnienia Zjazdu Absolwentów z okazji 60 - lecia LO w Biłgoraju. Chętni mogli obejrzeć kroniki szkoły oraz wystawę pt. "Biłgoraju pajdo kraju" urządzoną w szkolnej czytelni. Odwiedzono również groby zmarłych pedagogów, spoczywających na biłgorajskim cmentarzu, zaś chętni mogli zwiedzić miasto dla przypomnienia i porównania zmian jakie zaszły w okresie ich nieobecności. Bardzo familijne rozmowy pomiędzy uczestnikami mogły bez ograni-czeń odbywać się w czasie uroczystego obiadu a zwłaszcza w czasie bankietu przygotowanego przez Komitet Organizacyjny Zjazdu Absolwentów. Z całym uszanowaniem dla Komitetu Organizacyjnego,

 grona nauczycielskiego oraz aktu-alnie uczącej się młodzieży, uczestniczących w przygotowaniu oprawy jak i w obsłudze zjazdu należy wyrazić słowa uznania za ich widoczny i efektowny trud aby wszyscy czuli się dobrze i byli zadowoleni.

Skończył się czas zjazdu, szkoła powróciła do normalnego życia, do codziennych zajęć, uczestnicy zjazdu powrócili do swoich domów, często zmęczeni, ale na pewno z przyjemnymi wspomnieniami i wrażeniami, które oby jak najdłużej pozostały w pamięci.

Ryszard Złamański

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: