Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Gazeta "Tanew" 10/1997
Echo w Mukaczewie
25 i 26 października 1997r. obchodzono w Mukaczewie "Święto Miasta" oraz "Święto Muzyki Chóralnej". Na te uroczystości zaproszono Chór Męski Ziemi Bilgorajskiej "Echo", działający pod patronatem Biłgorajskiego Domu Kultury.

Leżące na Ukrainie Mukaczewo to prawie 100-tysięczne miasto, liczące 1103 lata, ze starymi, krętymi i krótkimi ulicami. W Szkole Muzycznej czekali na nas chórzyści z "Harmonii" wraz z dyrygentem Wladymirem Woiontyrem.

W sobotę 25 października jedziemy na Górę Zamkową, na której stoi olbrzymi, średniowieczny zamek "Palanok". Zamek ten częściowo odrestaurowany. Jest wspaniałym zabytkiem i wizytówką miasta.

Na wewnętrznym placu zamkowym, otoczonym podcieniami i wspaniałymi krużgankami, zorganizowano dla zapro-szonych gości i mieszkańców Mukacze-wa koncert siedmiu chórów. Nasz Chór Męski "Echo" był tam jedynym chórem zagranicznym. Oprócz zaprzyjaźnionego z nami Kameralnego Chóru "Harmonia" wstąpił wspaniale brzmiący Chór Chło-pięcy Mukaczewskiej Szkoły Chóralnej, Państwowa Męska Kapela Chóralna zło-żona z nauczycieli powiatu mukaczew-skiego. Chór Cerkiewny z mukaczewskiej grekokatolickiej cerkwi pw. Zaśnięcia Świętej Bogarodzicy, Dziewczęcy Chór Ogniska Muzycznego oraz Chór Uczniów Starszych Klas Szkoły Muzycznej.

Mimo dotkliwego zimna, chciało się tam i śpiewać l słuchać niemal profesjonalnej muzyki chóralnej. Aż trudno uwierzyć, że na placu zamkowym może być tak dobra akustyka. Echa pieśni długo jeszcze grały w zabytkowych średniowiecznych zakamarkach zamkowych krużganków.

Pieśni wykonane przez nasz chór na dziedzińcu zamkowym uzyskały bardzo pochlebną ocenę nawet ze strony wytrawnych znawców tego rodzaju muzyki. Na ten koncert nasz dyrygent pan Henryk Nizio wybrał trzy pieśni: Psalm 47 "Kleszczmy rękoma" Mikołaja Gomuł-kl do słów Jana Kochanowskiego, "Cho-rał I" z Pasji wg św. Mateusza, Jana Sebastiana Bacha "Va Pensiero" - chór niewolników z opery Nabucco Giuseppe Verdiego. Nie ukrywał również zadowolenia z naszego występu pan Czesław Nizio - dyrektor Biłgorajskiego Domu Kultury.

Niedziela, 26 października. Na barokowym ratuszu olbrzymi zegar wskazu-je godzinę 6-tą. Śniadanie o 7-mej. Ubrani w nowe smokingi idziemy do po-bliskiego kościoła rzymsko-katolickiego p.w. św. Mikołaja. O godz. 745 rozpoczyna się Msza święta odprawiana w języku słowackim. Na wejście śpiewamy "Bogurodzicę", następnie wszystkie części Mszy św. Po łacinie: Kyrie, Adoremus, Sanktus, Benedictus, Agnus Dei. W czasie Komunii świętej śpiewamy po polsku kilka pieśni. Przed błogosławieństwem ksiądz po słowacku bardzo serdecznie podziękował panu dyrygentowi Henrykowi Nizio i Chórowi "Echo" z Polski za piękny śpiew, który jest najwspa-nialszą modlitwą. Po błogosławieństwie poproszono nas jeszcze o parę pieśni. Ludzie nie wychodzili z kościoła. W pew-nym momencie pan dyrygent otrzymał od pięknej dziewczyny śliczny bukiet kwiatów. I tutaj niezwykle mile zaskoczenie. Ksiądz zupełnie poprawnie, po polsku powiedział, że kiedy był małym chłopcem, w Polsce śpiewano pieśń "My chcemy Boga". To było wspaniale. W wyjątkowo akustycznym kościele jak zabrzmiała ta pieśń, złożona z 25-ciu męskich głosów, to łzy zabłyszczały w oczach wiernych, a ksiądz się rozpłakał.

O godzinie 13-tej przed ratuszem mer miasta przywitał zaproszonych na uroczystości rocznicowe i Święto Miasta gości z Białorusi, Węgier, Słowacji, Niemiec, Rumunii oraz delegację z Mielca i oczywiście nas z Biłgoraja. Na ratuszu łopotała również bialo-czerwona flaga.

Jeszcze jeden krótki koncert daje-my na deskach Teatru Miejskiego. W oślepiających światłach jupiterów wy-konujemy dwa utwory: "Bywaj dziewczę zdrowe" Łachmana i "Va Pensiero" Verdiego. No i brawa, brawa, brawa, Przyjemnie? Na pewno.

Po obiedzie nasi gospodarze zorga-nizowali nam wycieczkę w góry do Pałacu Myśliwskiego oddalonego od Mukaczewa o 15 km. Co za wspaniała budowla. Jest to perła osiemnastowlecz-nej architektury.

Z wycieczki jedziemy na wspólny. wieczorek, na spotkanie - szkoda, że pożegnalne - z dyrygentem i członkami "Harmonii".

Rano, wyjazd do Biłgoraja. Z tej podróży pozostały nam wszystkim nieza-pomniane wrażenia i nowe autentyczne przyjaźnie.

Henryk Mielniczuk

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: