Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Gazeta "Tanew" 10/1997
Żyj swobodna, Polsko żyj
"Oto dziś dzień krwi i chwały, Oby dniem wskrzeszenia był.

W tęczę Franków Orzeł Biały Patrząc lot swój w niebo wzbił"

Śpiewali 29, w noc listopadową 1830 roku młodzi podchorążowie idący z karabinami w rękach na Belweder. Rychło pieśń ta, wraz ze zrywem powstańczym, ogarnęła cały kraj. Wcześniej jednak powstanie ujawniło podziały społeczne, jaskrawo zarysowane w trakcie walk. Iskra podłożona pod stary browar Weissa na warszawskim Solcu l w domu przy rogu ulicy Dzikiej i Nowolipek, powodująca pożar tych budynków - jako znak do rozpoczęcia powstania - nie spowodowała Jak oczekiwano, powszechnego zarzewia zbrojnego.

Jak na te wydarzenia zareagowały polskie miasta; kolebka powstania

- Warszawa i gdzieś daleko pod austriacką granicą leżący... Biłgoraj? Oddajmy głos świadkom tamtych dni:

- Oprócz młodzieży, czeladzi rzemieślniczej i najbiedniejszych mieszkańców, nikt się nie wychylił na ulicę. Lud prosty tylko, nie obliczający możliwych strat, lecz kierujący się popędem uczucia, przystał czynnie do rewolucji. Wszystko możniejsze siedziało w domach zatarasowanych oczekując z niespokojnością następstw rozpoczętej rewolucji. Oprócz kilku generałów, którzy padli trupem (generałowie:

Stanisław Trembicki, Stanisław Potocki, Maurycy Hauke - przyp.MJS) nikt z Polaków w jej szerzeniu się nie przeszkadzał. (A.Młocki; "Pamiętnik").

- Im bliżej samego miasta, wszystko uciekało przed nami jak przed zastępem zarażonych upiorów. Z trzaskiem zamykały się sklepy, bramy i okiennice, ginęły światła i ludzie, a my jak czarne duchy, odbywające nocną pielgrzymkę nie po nowym, lecz tamtym świecie, przyśpieszyliśmy w gęstym błocie kroku krzycząc zrozpaczeni: "Polacy do broni!"

Nigdzie przyjazna dusza nie podała nam dłoni i nie wyrzekła słowa powitania, żaden oddział wojska polskiego nie zaszedł i nie torował nam drogi. Odrobina niewyrosłej hołoty ulicznej, jak zwykle przed oddziałami maszerującego wojska, biegła przed nami, niewiele więcej uzbrojonej młodzieży szkolnej i rzemieślniczej postępowało za nami wybijając kolbami takt do marszu po bramach i oknach zamkniętych. Wchodząc w Krakowskie Przedmieście w to serce życia Warszawy, wstępowaliśmy jak na pustynię do

ciemnego i głuchego grobu. Omdle-wający z wysilenia glos naszego bębna podtrzymywaliśmy okrzykami, "Niech żyje wolność!" Z zatarasowanych domów nikt nie wychodził, nikt nie odpowiadał, wszystko jakby żywcem zapadło się pod ziemię. Myśl, że powstaliśmy sami, że nas nie wspiera naród i wojsko, owładnęła nas w jednej chwili, rozgoryczyła i nastroiła wrogo, jak tych potępieńców, co obłudnie zwiedzeni idą w otchłań stracenia bez nadziei przebaczenia i ratunku. W takim usposobieniu zetknęliśmy się pod kościołem Sw. Krzyża z naszym Komendantem Szkoły gen. Trembickim (...). Wstępu na Plac Saski wzbronił nam szwadron rozjazdowy strzelców konnych gwardii polskiej przywitawszy nas rzęsistym ogniem z kara-binków. Poszliśmy więc dalej Krakowskim Przedmieściem. (...) Od strony Arsenału słychać już było krzyki i strzały, nawet ogień rotowy, a zatem myśleć trzeba było o najśpieszniejszym pochodzie dla własnego i drugich ratunku. (...) Za chwilę byliśmy już pod Arsenałem, była wówczas godzina 10 wieczorem (...). Wożono dębową bramę zbrojowni, a nie mogąc jej dać rady wyłamano kraty w oknach. Janusz Woronicz z kominiarczykiem wdarli się pierwsi tą drogą do Arsenału, za nimi wielu innych i zaraz poczęto wyrzucać broń na ulicę. Ścisk tłok i krzyk stały się powszechne. Prześliczne sale zbrojowni, które mieściły 36 tysięcy sztuk broni palnej a 11 tysięcy siecznej, najgustowniej ułożonej, wkrótce były wypróżnione. ( J.Patelski "Wspomnienia wojskowe z lat 1823-1831").

Taki był początek powstania listopadowego. Wieść o nim dotarła do Biłgoraja z opóźnieniem. Ówczesne prowincjonalne miasteczko, liczące około 3 420 mieszkańców, w tym nieco ponad 33 % ludności żydowskiej nie pozostało obojętne wobec tych historycznych wydarzeń.

Na mieść o wybuchu powstania listopadowego, biłgorajanie, bez wahania opowiedzieli się za władzą narodową. Już w pierwszych dniach grudnia sześciu dymisjonowanych żołnierzy - mieszkańców Biłgoraja udało się na polecenie Komitetu Obywatelskiego do Lublina i wstąpiło w szeregi organizowanej wówczas Straży Bezpieczeństwa. Miasto wysłało także 42 ludzi, którzy przez 5 dni byli zatrudnieni przy robotach fortyfikacyjnych prowadzonych przez płk. Ignacego Prądzyńskiego w twierdzy zamojskiej. Zakupiono także za sumę 320 złotych polskich bydło dla zaprowiantowania tejże twierdzy. Gdy w murach Zamościa przebywał w marcu i kwietniu 1832r., już po rozpoczęciu się wojny polsko-rosyjskiej, maszerujący na Wołyń korpus bohatera spod Stoczka, gen. Józefa Dwernickiego, miasto zakupiło dla jego żołnierzy buty i płótno na koszule za 375 zl.pol. Wielokrotnie dostarczano także żywność i furaże do magazynów wojskowych w Józefowie i Rakowie oraz zaopatrywało przechodzące przez Biłgoraj oddziały wojska polskiego. Nie brakło biłgorajan na polach bitewnych. Do służby w szeregach wojska polskiego przygotowywali się oni w miej-scowym oddziale gwardii ruchomej, .któremu na naukę musztry dostarczono 100 drewnianych karabinów. Miasto wystawiło także na własny rachunek i wyekwipowało kompletnie 3 jeźdźców, wcielonych następnie do oddziałów regularnych. Ponadto w szeregach wojska polskiego służyło 25 podoficerów i żołnierzy z Biłgoraja, których małżonkom władze miejskie wypłacały zapomogi. Gdy 26 lutego, por. Bulewski na czele oddziału z twierdzy zamojskiej przepędził Rosjan z Janowa, ustanowiony tam garnizon polski został wzmocniony wysianymi z Biłgoraja strzelcami i pikinierami. (W.Śladkowski "Dzieje Biłgoraja").

Ziemia Biłgorajska nie była w owym czasie miejscem bitew wojny polskorosyjskiej. Do jesieni 1831 roku nad budynkiem Urzędu Municypalnego w Biłgoraju powiewała chorągiew z Białym Orłem. Stacjonujący dotąd w okolicznych lasach oddział majora Rzuchowskiego pod naporem wojsk rosyjskich wycofał się za Wisłę. Rosjanie zajęli Biłgoraj.

"Żyj swobodną, Polsko żyj" pozostało już tylko w pieśni. Pamięci powstańcom listopadowym, a wśród nich kilkudziesięciu biłgorajanom, ufundowano pomnik, który po wielu perypetiach, stoi już spokojnie na skwerze obok kościoła WNMP.

M. J. Szubiak

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: