Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Gazeta "Tanew" 10/1999
Wizyta u Jerzego Giedroycia
W czasie wakacji, przebywając na Międzynarodowych Warsztatach Dziennikarskich we Francji, młodzi dziennikarze TV-M mięli niewątpliwy zaszczyt spotkać się z wybitną osobistością inteligencji emigracyjnej - Panem Jerzym Giedroyciem. - redaktorem "Kultury Paryskiej".
Oto rozmowa jaką udało się nam przeprowadzić:

Telewizja Młodych:- Jaką rolę spełniała Kultura Paryska w czasach PRL-u, a jaka jest jej rola obecnie?
Jerzy Giedroyć:- Cała nasza działalność od początku istnienia była nastawiona na współpracę z Polską. Mimo istnienia cenzury tak czy inaczej mogliśmy nasze kontakty utrzymywać. Proszę wziąć pod uwagę ile pozycji Kultury ukazało się chociażby w prasie podziemnej w okresie lat osiemdziesiątych. Ten kontakt był bardzo ścisły i bardzo bliski. W tamtych latach Kultura Paryska była wydawana w różnych formach. Nawet w postaci maleńkich książeczek, które jak nam wiadomo w kraju były czytane, jeden egzemplarz przez wiele osób.

Mięliśmy też zabawne sytuacje. Dostaliśmy kiedyś zabawkę dziecinną - kubańskiego baranka. Zastanawialiśmy się co to może być? Po co nam to przysłano? Pomyśleliśmy aby to rozciąć i zobaczyć co jest w środku. Okazało się, ze wśród trocin był ukryty mikrofilm - książka Grzędzinskiego

Bardzo nam pomagali korespondenci zagraniczni, placówki dyplomatyczne. Bardzo blisko współpracowaliśmy z Ambasadą Francji. Co może dziwić, doznaliśmy dużej pomocy ze strony Jugosławii. Mięliśmy tam w Belgradzie paru przyjaciół Białorusinów, którzy z nami współpracowali. Paczki z naszymi książkami do nich przesyłane nie były kontrolowane przez cenzurę jugosłowiańską. Wiadome było, ze to idzie na Wschód: do Polski albo do Rosji. Tak więc marszałek Tito w pewnym sensie, choć nieświadomie, przyczynił się do naszej współpracy.

Naszym drugim, równie ważnym zadaniem, jest przybliżanie kultury zachodniej. Kontakt z literaturą światową, kultura światowa jest rzeczą bardzo ważną . Musimy wyjść z tego prowincjonalizmu, w jakim ostatnie dziesiątki lat znajdowaliśmy się.

Jak Pan Redaktor ocenia sytuacje w już niepodległej Polsce?
Niestety, ten okres dziesięciolecia oceniam bardzo krytycznie. Został w bardzo dużym stopniu niewykorzystany, dlatego że Solidarność była zupełnie nieprzygotowana. Ona walczyła z partią, walczyła z komunizmem, a nie myślała o odzyskaniu niepodległości. Druga sprawa to ocena ówczesnej, międzynarodowej sytuacji politycznej. Oni /działacze Solidarności/ przeceniali siłę PZPR, która była już bardzo osłabiona i zupełnie się nie orientowali w zmianach, jakie następowały w Związku Sowieckim. Wobec tego przyjście niepodległości było dla nich jakby nagle " cegła spadla im na głowę". W rezultacie kto wybrał na stanowisko prezydenta Jaruzelskiego? Został wybrany glosami Soli-darności. Dzięki tym rozmaitym kombinacjom, ze ktoś nie głosował, bądź coś takiego... Najlepszym dowodem była zupełna dezorientacja. Z organi-zacjami podziemnymi bardzo blisko współ-pracowaliśmy. Ja cały czas tłumaczyłem, że trzeba się zastanowić co należy zrobić w Polsce po odzyskaniu niepodległości. Jak będą wyglądały stosunki polsko - rosyjskie, polsko - niemieckie, żeby być przygotowanym na te sytuacje. Odpowiadano mi na to, że nie będziemy się zajmowali sprawami księżycowymi, to są rzeczy zupełnie nierealne. No i dzięki temu, jak to już się stało, byliśmy zupełnie nieprzygotowani. Stąd powstały te wszystkie błędy. Tak samo wielkim błędem było nieprzeprowadzenie w tamtym czasie rozrachunku i dekomunizacji. Wprowadzenie "grubej kreski" Mazowieckiego uważam za posunięcie bardzo szkodliwe, dlatego że należało od razu przystąpić do ukarania tych wszystkich ludzi, którzy popełnili zbrodnie polityczne i nie tylko polityczne. Te rzeczy powinny być bardzo szybko załatwione. Tego nie zrobiono i dzisiaj te "lustracje", które są przeprowadzane, to są rzeczy, które zatruwają atmosferę polityczną w Polsce. Wysuwa się jakieś fałszywe podejrzenia, jak choćby cała ta kampania przeciwko Buzkowi. To są rzeczy naprawdę niepoczytalne. Podsumowując, okres ostatniego dziesięciolecia był bardzo źle wykorzystany. Ludzie, którzy przejęli władzę, ulegli tej samej demoralizacji jak poprzednie ekipy. Demoralizacja klasy politycznej poszła bardzo daleko. Dzisiaj, niezależnie od tego czy to są pro solidarnościowcy, czy postkomuniści należy przeprowadzić całkowitą zmianę "garnituru" klasy rządzącej. Czy to jest możliwe? Na pewno bardzo trudne.
Drugim powodem do zmiany obecnego "garnituru politycznego" jest konieczność zmiany ordynacji wyborczej. Jestem przekonany, ze jedynym rozwiązaniem w Polsce byłoby wprowadzenie okręgów jedno mandatowych. Wybierani byliby ci ludzie, których społeczeństwo zna. Nie z kalendarzyka jakiejś partii. Głosowanoby na tych kandydatów, którym można zaufać.

Jak Pan ocenia dzisiejszą polską młodzież?
Ja z dużym zainteresowaniem i nadzieja patrzę na młode pokolenie, które jest myślące bardzo trzeźwo i bardzo realnie. Są to ludzie, którzy się zajmują swoimi interesami, swoimi sprawami. Na politykę patrzą z dużą niechęcią. Dystansują się od roboty politycznej, społecznej. Są pochłonięci robieniem własnej kariery. Jest to per saldo zjawisko zdrowe, jeżeli nie jest posunięte zbyt daleko. O wartości tego pokolenia świadczy masa ludzi, którzy wyjechali na Zachód. Polscy informatycy, matematycy, inżynierowie mają tutaj świetną markę. To są ludzie, którzy mimo panującego tutaj bezrobocia znajdują z miejsca bardzo dobre stanowiska pracy i bardzo szybko się wybijają. Młodzi ludzie są tutaj najlepszymi ambasadorami polskich interesów.

A. B.

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: