Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Gazeta "Tanew" 10/1999
O kulturę w kulturze
W pierwszej połowie listopada br. Biłgoraj stał się centrum zainteresowania środków masowego przekazu. Również w samym mieście, opinia publiczna zdradzała szczególne zainteresowanie toczącymi się wokół Biłgorajskiego Domu Kultury wydarzeniami.
Powodem tego poruszenia była uchwała Rady Miejskiej odwołująca dotychczasowego dyrektora Czesława Nizio i powołująca na to stanowisko Agnieszkę Blicharz, nauczycielkę katechezy z Zespołu Szkół Zawodowych w Biłgoraju.
Decyzja Rady Miejskiej spotkała się z protestem pracowników BDK, którzy ogłosili strajk uważając, że zabrakło tu pewnej kultury w postępowaniu władz w środowisku pracowników i działaczy kultury, a konkretnie w sposobie odwołania dyrektora i przeprowadzenia konkursu na to stanowisko.
Dla rzetelnego wyjaśnienia okoliczności całej sprawy postano-wiliśmy oddać głos osobom najbardziej kompetentnym. Rozmowy przeprowadziliśmy w dniach 9.10.12 listopada br.
A oto co nam powiedzieli:

Czesław Nizio - były dyrektor BDK
Panie dyrektorze, na temat odejścia Pana ze stanowiska dyrektora, czy formalnie mówiąc odwołania Pana z tego stanowiska, już wiele powiedziano i napisano, ale co odpowiedziałby Pan na zarzut jaki postawił na sesji w dniu 24 października br. jeden z radnych, mówiąc o tym, ze dyr. Nizio stal na drodze inicjatywom kulturalnym niektórych mieszkańców Biłgoraja?
- Nie wiem o jakie inicjatywy chodziło radnemu, (zape-wne chodzi tu o Pana Mariana Jagusiewicza), którym rzekomo stałem na drodze. Ja tak nie uważam. W kulturze to co było możliwe do zrobienia, to Biłgorajski Dom Kultury robił. Byliśmy obecni z naszymi zespołami wszędzie, gdzie nas zapraszano i gdzie być powinniśmy, a więc na wszystkich uroczystościach państwowych, kościelnych, lokalnych biłgorajskich nie wspominając już o konkursach, koncertach czy festiwalach, zawsze tam gdzie byli ludzie, którzy nas chcieli słuchać i oglądać. Odczuwałem czasami, że niezbyt mile niekiedy na nas patrzono, bo jakby za dużo było tych występów. Nie rozumiem o co Panu Jagusiewiczowi chodzi. Pan ten ciągle wyraża się hasłami, żadnych konkretów, np. "za mało patriotyzmu". Przecież w każdym naszym występie znajdowały się akcenty patriotyczne, zawsze repertuar był odpowiedni do uroczystości. Nie można ciągle prezentować repertuaru patriotycznego. Pan Jagusiewicz powinien wiedzieć o pewnych zasadach doboru repertuaru, który aby był dobry, to musi być urozmaicony i wzbogacony różnymi elementami, bo takie są potrzeby i zainteresowanie społeczeństwa - to z jednej strony. Z drugiej strony Pan Jagusiewicz stara się urastać do jakiejś biłgorajskiej wyroczni, wie wszystko lepiej od innych i stara się swoje poglądy narzucać nawet profesjonalistom, a w kwestii patriotyzmu, to chyba nie ma monopolu na orzekanie co jest bardziej patriotyczne a co mniej i chyba tylko sam uważa się za lepszego - no może bardziej widocznego, patriotę od innych. Z naszym repertuarem musieliśmy trafiać do wszystkich i trafialiśmy, świadczyła o tym reakcja publiczności. Odnośnie wprowa-dzania przemian, nowych trendów -powiem, że w kulturze rewolucja nie jest wskazana. Tu nic nie można robić "na siłę". Na tyle, na ile było nas stać, na ile było funduszy i możliwości to wszelkie nowości wprowadzaliśmy i nie widzę tu żadnych uchybień. Może chodzi tu o nasz stosunek do zmiany nazwy tej placówki? Co ta nazwa nam, społeczeństwu, da? Dom Kultury był od samego wyzwolenia i zapisał się dobrze w historii miasta - jest to dobra polska nazwa. Co to takiego to Centrum? Normalnie to jest twór olbrzymich rozmiarów, utworzony w dużym mieście, zrzeszający cały szereg placówek, ale w Biłgoraju? Nie uważam, żeby ta nazwa i to przekształcenie było rzeczywiście czymś uzasadnione, chyba to przerost ambicji, albo pretekst do zrobienia pewnych roszad personalnych w BDK, a przede wszystkim do usunięcia mnie ze stanowiska. Są tacy, jak przypuszczam Pan Tomasz Książek, główny "reformator" kultury, któremu jak się mówi ciągle mało władzy i pieniędzy. Nie jest tajemnicą, że pełni kilka dobrze opłacanych funkcji, to dlaczego jeszcze nie utworzyć mu stanowiska wicedyrektora w Centrum Kultury. Inni też mieli w tym swój cel i mają dalekosiężne plany - więcej tu polityki, zainteresowania stołkami niż rzeczywistej troski o kulturę.

Czy były konkretne propozycje, którym Pan przeszkodził?
Nikt do mnie z czymś takim się nie zwracał. O tym dowiedziałem się na sesji Rady Miejskiej.

Środowisko ludzi kultury jest zbulwersowane niestosownym pożegnaniem Pana jako dyrektora, a jak Pan, jako dyrektor, żegnał swoich pracowników odchodzących na emeryturę?
Każdego traktuję zawsze jak człowieka, tym samym pracownika, niezależnie od tego czy zrobił mniej, czy więcej i uważam, że uszanowanie dla drugiego człowieka się należy. To samo dotyczyło pracowników. Starałem się ich godnie traktować. Ja sam otrzymałem tyle na ile, widocznie zasłużyłem - tyle mogę powiedzieć na ten temat.

Przepracowaniem w jednej instytucji 47 lat, nie każdy może się pochwalić i jest to przecież kawał życia człowieka, dlatego moment odejścia na emeryturę jest przełomem, który na długo zostaje w pamięci. Czy tak wyobrażał Pan sobie odejście na emeryturę?
Wyobrażałem sobie, że odejdę z godnością. Jeżeli nowy dyrektor uważałby, że mogę tu w czymś pomóc, to myślę że mogłem jeszcze pozostać i pomagać. Jednak sposób, w jaki zostałem potraktowany, był wbrew wszelkiemu humanita-ryzmowi jaki powinien być człowiekowi okazany, to było jakby nie po biłgorajsku.

Powiedział Pan - odejście nie po biłgorajsku - a fakty mówią o czymś przeciwnym. Nie tylko Pana właśnie potraktowano "po biłgorajsku", było wiele w naszym mieście takich przypadków. Czy można było tę sprawę potraktować bardziej elegancko?
Oczywiście! Ja sobie zdaję sprawę, że jestem już 2 lata po osiągnięciu prawa do emerytury, nie było to zaskoczeniem i przed tym się nie broniłem, bo ten wiek też ma swoje prawa, trzeba trochę odpocząć, zająć się rodziną i domem. Można to było zrobić po ludzku bez wstrząsów, ale ktoś postanowił mnie ukarać za to, że nie byłem posłuszny ciągłym podpowiedziom, kogo miałbym zwolnić, kogo zatrudnić i jak powinienem postępować. Uważałem, że taka osoba nie miała racji. W tych sprawach miałem własne zdanie, nie ulegałem naciskom i pozostanę sobą.

Kim powinien być dyrektor placówki kultury?
Powinien być nie tylko administratorem ale i fachowcem w jakiejś dziedzinie sztuki, inaczej nie będzie miał posłuchu wśród instruktorów. Musi mieć swój warsztat pracy będący wzorem do pracy dla innych. Dyrektor tzw. administracyjny nie sprawdzi się, dlatego że tej pracy w BDK czy nawet w BCK nie ma i nie będzie zbyt wiele, żeby zajmować się tym 8 godzin dziennie. To naprawdę nie jest instytucja biurokratyczna. Dyrektor powinien być profesjonalistą w jakiejś dziedzinie sztuki, musi "czuć" sztukę, mieć ją w sercu, inaczej sobie nie wyobrażam.

Czy będzie orkiestra w BDK?
To trudno powiedzieć, bo już tu nie pracuję, ale uważam, że być powinna, nie powinno też w Biłgoraju zabraknąć chóru, kapeli, teatru i innych form, bo po to jest Dom Kultury. Teraz mam propozycję od burmistrza Tarnogrodu prowadzenia tamtejszej orkiestry i pomogę im.

Nie rozstaje się Pan z zawodem muzyka?
Tak, z tym zawodem nie można się tak szybko rozstać.

Dziękuję za rozmowę.

Maryla Olejko - rzecznik Związku Zawodowego Pracowników Kultury w Biłgoraju

Jaki jest cel strajku?
Cel strajku określają postulaty a to: Wstrzymanie wykonania uchwały RM z dnia 30.07.99r. dotyczącej przekształcenia BDK w BCK. Przywrócenie na stanowisko dyrektora BDK Pana Czesława Nizio do czasu powołania nowego dyrektora, w drodze konkursu przeprowadzonego zgodnie z regulaminem Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Respektowanie ustawowych praw związku zawodowego. Uchwałą naszego Związku z dnia 2 listopada br. postanowiliśmy ogłosić akcję strajkową do czasu rozstrzygnięcia zaskarżonych uchwał RM o odwołaniu dyrektora C.Nizio i powołaniu na to stanowisko A. Blicharz.

Na czym polega akcja strajkowa w kulturze?
Określiliśmy to jako strajk bierny, to nam wolno robić. Pracujemy normalnie, zajęcia odbywają się zwykłym trybem, wszystkie umowy i zobowiązania są realizowane. Strajk polega głównie na tym, że nie respektujemy uchwał podjętych przez Radę Miejską 29 października, dotyczących zmian personalnych w BDK.

Polecenia nowej dyrektor są wykonywane?
Nie są wykonywane, to jest główna forma. Nie uznajemy ją jako prawowitą dyrektor, i co jest bardzo ważne, wiemy , że uchwała RM jest zaskarżona i nie przyjmujemy jej do wiadomości, do czasu, jak mówiłam, rozstrzygnięcia tej sprawy.

Czy zespoły nadal pracują i odbywają próby?
Nie wszystkie to robią. Część zespołów poczuła się jakby obrażona, nawet wypowiedzią radnego M.Jagusiewicza podczas tej słynnej sesji, mówię tu o chórze "Echo", Orkiestrze Dętej, Kapeli Podwórkowej "Wygibusy" i Big-Bendzie oraz grupach teatralnych - te zespoły odmówiły udziału w próbach i koncertach. Inne przychodzą na próby ale dają wyraz temu, że się z nami solidaryzują .To jest też forma protestu. Największy problem jest z orkiestrą, której dyr. Nizio był dyrygentem. Orkiestra została bez prowadzącego i naprawdę jej byt jest zagrożony.

Związek Zawodowy w BDK powstał niedawno, czy jedną z inspiracji jego utworzenia była obawa o losy pracowników i utrzymania pracy pod rządami nowej dyrektor?
Zaniepokoiły nas losy BDK. Dyrektor Nizio był w wieku emerytalnym więc liczyliśmy się z jego odejściem, była to kwestia czasu. BDK to instytucja kultury o bardzo dużych tradycjach, wiodąca w mieście i skupiająca bardzo dużo ludzi. Uchwała Rady Miejskiej z 30 lipca poważnie zagraża istnieniu BDK. Jest tu zgrany od lat zespół, sprawdzony w bardzo wielu poważnych imprezach pod względem ich organizacji i wykonania, umiemy to robić i staramy się robić to jak najlepiej, trafiać w potrzeby mieszkańców Biłgoraja, choć możliwości nasze ograniczają finanse i nie tylko BDK. Wiadomo , że w kulturze nie pracuje się dla pieniędzy, tylko po to żeby właśnie coc zrobić. Jeżeli ktoś przychodzi tu dla zarobku, to się bardzo myli. Staramy się umożliwić działanie tym, którzy zajmują się jakąkolwiek twórczością. W tym wszystkim nie chodzi nam o ilość, tak jak to niektórzy pojmują, a o jakość stanowiącą o wartości artystycznej i to jest powinnością instytucji kultury. Czy chodzi nam o pracowników - na pewno tak, mamy przecież bezrobocie. Kiedy stracimy tu pracę, to nie wszyscy z nas znajdą nową. I to już nie to, jesteśmy tu dlatego, że tę pracę lubimy i na niej znamy się najlepiej.

Jak wyobrażacie sobie dalszą współpracę z nową dyrektor, kiedy już początki były niezbyt przyjemne?
Współczuję Pani Agnieszce i podziwiam za odwagę. Pewnie większość osób w takiej sytuacji wycofałaby się. Tej współpracy jeszcze sobie nie wyobrażamy, bo my tej pani w ogóle nie znamy i w tej chwili nie jesteśmy w stanie mówić o tym jak to będzie.

Czy znacie program pani dyrektor?
Odbyło się zebranie z pracownikami, na które pani Agnieszka Blicharz została przyprowadzona do BDK przez burmistrza S.Oleszczaka i zastępcę burmistrza T.Ferenca. Na zebraniu głos zabrała również pani A.Blicharz i powiedziała podobnie, że nas nie zna i chciałyby najpierw nas poznać. Tak więc o jakimś konkretnym programie i współpracy trudno jest mówić w tej sytuacji.

Na czym zakończyły się negocjacje strajkowe z burmistrzem?
W zasadzie rozeszliśmy się z tym, że pan burmistrz miał przekazać nasze postulaty Zarządowi i Radzie Miasta. Żadnych konkretnych ustaleń nie było. Nasze stanowisko przedstawiliśmy burmistrzowi, również w tym na ile możemy ustąpić.

Więc na ile możecie ustąpić?
Odnośnie drugiego postulatu, dotyczącego przywrócenia na stanowisko dyr. Nizio do czasu powołania nowego dyrektora, w drodze prawidłowego konkursu. Burmistrz utrzymywał, że jest to niemożliwe ze względu na przepisy prawa pracy i uchwałę RM. Jeżeli tak, to niech tak będzie. Były przecież okresy niemal półroczne, gdy BDK funkcjonował bez dyrektora, kiedy trwał konkurs i był powoływany nowy dyrektor. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby teraz zrobić to samo w krótszym terminie.

Jaki ma być ten prawidłowy konkurs?
Taki konkurs, jaki przewidują przepisy Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a więc nie jakiś pseudo - konkurs na zasadzie rozpatrzenia ofert, ale z zachowaniem wszelkich obowiązujących reguł w prowadzeniu konkursu dokładnie określonych przez MKiDN na stanowiska dyrektorów instytucji kultury. Takiego konkursu się domagamy w trosce o stan kultury w naszym mieście.

Dziękuję za rozmowę.

Stefan Oleszak - burmistrz

Panie burmistrzu, ostatnio obserwuje się w kraju, a najbardziej na prowincji - jak mówią artyści, szczególne zaktywizowanie rozwoju kultury katolickiej - czy zmiana na stanowisku dyrektora BDK, którą to posadę objęła osoba nie związana dotąd z BDK, czy innymi instytucjami kultury, a natomiast związana w pewnym stopniu z kulturą katolicką - to zamiar zmiany polityki kulturalnej w Biłgoraju ?
Zaczął Pan pytanie od stwierdzenia, więc może od tego zacznę odpowiedź. Dotychczas w parafiach naszego miasta działają koła młodzieżowe, chóry parafialne, prowadzona będzie świetlica terapeutyczna, odbywały się koncerty chóru "Echo", orkiestry BDK, osobiście wspierałem i będę wspierał Festiwal Piosenki Religijnej, którego V edycja odbyła się niedawno w BDK, jak również wpisał się na stałe do kalendarza imprez konkurs wiedzy o papieżu Janie Pawle II. Z przyjemnością wspominam organizowane jasełka w kościołach, wieczorki wigilijne w szkołach, choć nie wszędzie zdołałem być. Należy sobie tylko życzyć aby poziom i zakres - jakże pozytywnego - oddziaływania społecznego był równie wysoki w innych instytucjach, a szczególnie w tych, które są specjalnie do tego powołane. Natomiast tendencyjnie dla mnie brzmi wprowadzone przez Pana pojęcie "kultura katolicka". Dla mnie osobiście, wymieniona poprzednio działalność społeczna rozwija, kultywuje takie wartości jak poszanowanie człowieka, umiłowanie życia, eliminacja wulgaryzmu i brutalizacji a kształtuje kulturalne zachowania i szeroko pojętą kulturę osobistą. Formy oddziaływania są oczywiście tak różne, jak różne są charaktery ludzkie - teatr, muzyka, plastyka, poezja, sport, koła zainteresowań, kluby dyskusyjne itd. Czyżby Pan zauważył, że domy kultury takich postaw nie kształtują i istnieje wyraźna rozbieżność między tzw. kulturą katolicką a kulturą świecką w tych zasadniczych pryncypiach? Jeżeli tak, to odpowiedział Pan sobie na pytanie - po co zmiany i jakie zmiany? Nasz Dom Kultury ma być domem ciepłym, przytulnym gościnnym dla wszystkich, tętniący życiem - nie tylko miejscem dla własnego realizowania się na scenie, własnego eksponowania.

W pojęciu powszechnym - kultura katolicka nie ma żadnych tendencji czy podtekstów, ale przejdźmy do drugiego pytania. Pani Agnieszka Blicharz została wybrana spośród wielu profesjonalistów, program, jaki zaprezentowała nie jest znany. Czy można przybliżyć go choćby w ogólnym zarysie ?
Bardziej miarodajna będzie wypowiedź samej zainteresowanej. Do wcześniejszej mojej wypowiedzi mogę jeszcze dodać, że Pani Agnieszka chce lepiej, jak to było dotychczas, wypełniać statutowe zadania animacji życia kulturalnego w mieście, współdziałania ze szkołami, instytucjami, grupami społecznymi, aby oddziaływania kulturotwórcze nie ograniczały się murami BDK.

Czy należy się spodziewać dalszych zmian personalnych w BDK i jakie będą skutki akcji strajkowej, a może doszło do porozumień pomiędzy Za-rządem Miasta a Komitetem Strajkowym?
- Nie ja będę za to odpowiadał, ani do tego dążył - natomiast wszystko leży w rękach samych pracowników. Sądzę, że jeżeli będą się utożsamiać z podanymi wyżej celami i autentycznie włączą się do działań BDK - to oczywiście nie będzie powodu do robienia zmian dla samych zmian.
Co do "akcji strajkowej", jeszcze raz podkreślam, że ogłoszenie strajku jest nielegalne, nie ma komitetu strajkowego - przeprowadziłem rozmowę protokołowaną z członkami Związku Zawodowego, a nie z Komitetem Strajkowym. Protest pracowników BDK, aby nie zmieniać nazwy tej instytucji na Biłgorajskie Centrum Kultury, przekazałem Przewodniczącemu Rady, bo tylko Rada jest kompetentna w tej sprawie, a zmiana uchwały w tej kwestii jest możliwa i nie powoduje "skutków ubocznych". Postulat o wyłonienie dyrektora BDK w drodze konkursu jest spóźniony. Zarząd i Komisja Kultury przedstawiła Radzie Miasta kandydata na stanowisko dyrektora po zapoznaniu się z wszystkimi ofertami. Liczne oferty wpłynęły do Zarządu po ogłoszeniu prasowym z dużym wyprzedzeniem. Tak więc wszystkie stowarzyszenia działające przy BDK, pracownicy etatowi nie mogą tłumaczyć się niewiedzą w tym zakresie. Wygląda na to, że wszystkim odpowiadała procedura do czasu podjęcia uchwały RM. Wynik zdecydował, że procedura jest kwestionowana.
Zastrzeżenia te nie znajdują podstaw prawnych. BDK nie jest w spisie instytucji, dla których powołanie dyrektora musi być poprzedzone konkursem. Skutki "akcji strajkowej" mogą być dwojakiego rodzaju. Po pierwsze, zgłoszenie popełnienia przestępstwa i wynikające z tego skutki prawne dla organizatorów strajku. Po drugie, konsekwencje służbowe wynikające z kodeksu pracy za niewykonywanie poleceń służbo-wych, wobec pracowników. Strajk polega na tym, że uczestniczący w nim pracownicy BDK wykonują pracę instruktorską, lecz nie uznając wyboru dyrektora, nie będą wykonywać poleceń Pani Agnieszki Blicharz. Jestem przekonany, że zarówno organizator - Rada Miasta, w pierwszym przypadku jak i pracodawca - Dyrektor BDK w drugim przypadku sięgną po te możliwości prawne w ostateczności. Natomiast skutki akcji strajkowej już są. Jest to dezorientacja społeczeństwa, przerwa w pracy zespołów amatorskich, pewna dezorganizacja pracy BDK.

O sposobie rozwiązania stosunku pracy z dotychczasowym dyrektorem BDK mówi się źle, że zrobiono to nie bacząc na ludzką godność - czy nie można było inaczej?
- W tym względzie akurat ja osobiście nie mam sobie nic do zarzucenia. Nie ja wybierałem, ani czasu ani formy odwołania. Faktem natomiast jest, że dyrektor Czesław Nizio z chwilą osiągnięcia wieku emerytalnego przygotowywał się do odejścia na emeryturę, był również preferencyjnie traktowany przy podwyżkach, dla podwyższenia podstawy naliczenia emerytury. Dwuletnie wyczekiwanie na wniosek dyrektora (bo odejście na emeryturę jest przywilejem dla pracownika), to też dowód dobrej woli i jak Pan to określił - ludzkiego podejścia. Nie wiem jakie okoliczności spowodowały, że dyr. C. Nizio wybrał wariant bardziej ostry, kreujący go na męczennika, ale jakże stresujący. Pan C.Nizio otrzymał ode mnie propozycję zatrudnienia na stanowisku zajmowanym poprzednio. Nie jest to więc de facto pozbawieniem pracy. Z jakich powodów Pan Czesław Nizio nie chce dalej pracować? Kto naruszył ludzką godność Pana Czesława Nizio? Moment odwołanie nie był dla niego zaskoczeniem, przygotowywał się do tego od roku, a na pewno wiedział od kilku miesięcy. Proszę zwrócić uwagę, że nie padło ani jedno krytyczne słowo pod adresem Dyrektora BDK, właśnie między innymi z ludzkich odruchów. Na podsumowanie dorobku 47 letniej pracy Pana Czesława Nizio jest inna okoliczność, a nie była sesja Rady Miasta. Faktem jest, że odwołanie Pana C. Nizio zostało wykorzystane do podbicia temperatury dyskusji wokół zmian w pracy BDK (BCK) i obsady dyrektora. Cięgle jeszcze są postawy instrumentalne traktujące i ludzi, i całą instytucję kultury jak własne gospodarstwo, bez prawa ingerencji. A przecież BDK zatrudnia 19 osób i kosztuje budżet miejski 453 000 zł w br.

Dziękuję za rozmowę.

Agnieszka Blicharz - dyrektor BDK

Pani dyrektor, jest to pierwsza praca Pani na tak odpowiedzialnym stanowisku. Wcześniej nie pracowała Pani na stanowisku kierowniczym w instytucjach kultury. Czy nie ma Pani wewnętrznych obaw przyjmując to stanowisko? Czy sprosta Pani zadaniom jakie stoją przed BDK ?
To prawda, że po raz pierwszy jestem dyrektorem w sensie formalnym, niemniej jednak odpowiedzialność za ludzi i bycie szefem jako takim, nie jest moim pierwszym doświadczeniem. Zdaję sobie sprawę, że w zaistniałej sytuacji to stanowisko jest dla mnie wyzwaniem, ale sądzę, że moje umiejętności, cechy charakteru i zdobyta wiedza pozwolą mi poradzić sobie w tej sytuacji. Zdaję sobie też sprawę, jakie są trudności, wiem też, że każde stanowisko kierownicze, to jest przede wszystkim odpowiedzialność. Doświadczyłam niejednokrotnie ciężaru odpowiedzialności za innych ludzi i nie jest to pierwsze moje doświadczenie. Nie jest to też naiwność z mojej strony, podejmując to wyzwanie.

Na pewno przychodząc do BDK na stanowisko dyrektora miała Pani jakąś wizję, czy może jakiś program, swojej tu pracy. Czy zechciałyby Pani powiedzieć o tym kilka słów ? Jak ma funkcjonować BDK a w przyszłości Centrum Kultury?
Może zacznę od tego, że istnieje wiele nieporozumień co do słowa kultura, ponieważ na ogół kojarzy się ona z tego typu działalnością jak: chór, orkiestra, teatr poezji, czy innymi specjalistycznymi dyscyplinami, ale kultura ma szerszy wymiar. Kultura to nie tylko sztuka, to również nauka, kultura obyczajów, sposób spędzania czasu. Jeżeli chodzi o moją wizję, to chciałybym poszerzyć to rozumienie kultury, aczkolwiek przy zachowaniu tego wszystkiego co jest. Nie wyobrażam sobie Domu Kultury, w którym nie byłoby zespołu teatralnego, chóru czy orkiestry, zespołu tanecznego itd. Chciałabym spopularyzować bardziej np. wspólne wyjścia do kina. Nasze kino ma bardzo ciekawą ofertę. Na dwóch filmach osobiście byłam i jestem przekonana, że warto się wybierać do naszego kina choćby z powodu tej ciekawej oferty. Chciałabym szerzej dotrzeć z tym do młodzieży, by przychodziła do kina np. w soboty czy niedziele. Chodzi o to, by wyjść z tą ofertą na zewnątrz, łącznie z promocją, np. obniżką cen biletów do kina, a nie tylko biernie czekać na widzów. To powinno bardziej zachęcić młodzież do przyjścia do kina, niż do baru na piwo. Podobnie może być z Caffe Clubem, gdzie młodzież mogłaby się spotkać przy kawie i kulturalnie spędzić czas. Chciałabym, by taki styl się tu przyjął. Zdaję sobie sprawę, że ja nie wchodzę tutaj w próżnię i wiele przede mną zostało zrobione i są tu osoby z konkretnym dorobkiem, ale moim zadaniem, tak to sobie wyobrażam, jako dyrektora, będzie szersze promowanie tego, co tutaj jest. Potrzebne jest też dopingowanie tych osób, które tu pracują, by nie poprzestawały na swoim dorobku z przeszłości i nadal twórczo pracowały, a nie osiadały na laurach.

Wejście Pani do BDK spotkało się z akcją strajkową, na pewno przyjemne to dla Pani nie jest. Co Pani o tym sądzi? Czy ta sytuacja jakoś się unormuje - zmieni?
Ja mam głęboką nadzieję, że tak. Tak jest z większością strajków, nie tylko w Domu Kultury. Wszelkie protesty, na ogół dotykają nie tyle strajkujących ale ludzi spoza. W naszym przypadku nie bada pokrzywdzone władze miasta, ale konkretni obywatele. Chociażby odmowa zorganizowania obchodów Święta Narodowego nie dotknie mnie czy Zarządu Miasta, ale obywateli miasta, którzy przyzwyczaili się do takich tradycyjnych świąt. Na pewno będzie im smutno i czegoś będzie brakować.

Nie sądzi Pani, że można tu domniemywać winy władz miasta?
Być może. Zazwyczaj tak jest, że racje są po obu stronach. Z jednej strony z czegoś ten strajk się bierze, ale z drugiej strony, skoro władze miasta podjęły taką decyzję, to musiały mieć do tego jakieś powody. Decyzja RM może się komuś nie podobać, niemniej jest to w ramach obowiązującego prawa.

Czy nie ma Pani wewnętrznego przekonania, ze tę instytucję trzeba uporządkować, myślę tu o ewentualnych zwolnieniach z pracy, przeniesieniach na inne stanowiska, czy wręcz wyciągnięcie tego typu konsekwencji szczególnie do organizatorów strajku?
Jeszcze przed objęciem stanowiska zaplanowałam sobie zapoznanie się ze środowiskiem, z tym co tutaj się dzieje. Chciałam to zobaczyć na własne oczy i tej decyzji nie zmieniłam, bez względu na strajk nadal to konsekwentnie robię. Rozmawiam z pracownikami, zapoznaję się z dokumentami, z problemami itd. Ten strajk jest też sprawdzianem dla pracowników, czy bez względu na różne okoliczności potrafią wypełnić swoje zadania, do których się zobowiązali w planach pracy na ten rok. Odmowa udziału w pracach nad obchodami Święta Narodowego, wyłączam tu działalność społeczną, przez pracowników jest dla nich pewnym sprawdzianem i skoro tych obowiązków nie wykonują, to mam prawo nie mieć do nich zaufania i jest to podstawa do wyciągnięcia konsekwencji. Jakie to będą konsekwencje, to się jeszcze zastanowię.

Czy tylko niewykonanie obowiązków, czy tez może za lewicowe przekonania?
Nie dotyczy to przekonań politycznych. Jest statut BDK, są zakresy obowiązków pracowniczych zawierające obowiązek wykonywania poleceń przełożonego - to są podstawy. Przy czym nie chodzi tu o moją osobę, bo polecenia dotyczące uroczystości państwowych zostały wydane przez poprzedniego dyrektora, więc ja akurat tych poleceń nie wydawałam, a zapytałam, czy zespoły to polecenie wykonają. Na marginesie dopowiem, że w "Tygodniku Zamojskim" jak też w innych publikatorach, spotkałam się z takim stwierdzeniem, że "strajk polega na nierespektowniu poleceń dyrektora" - to jest dość zabawne, bo jeszcze żadnych poleceń nie wydawałam i może zabrzmi to jak anegdota ale formą mojego "osobistego strajku" jest na razie niewydawanie poleceń. Pracowników będę oceniać za pracę i za konkretne osiągnięcia, a nie za przekonania. Strajk przeszkodził mi trochę w zapoznaniu się z dorobkiem BDK i jest to zastanawiające, że zespół nie ma mi nic do pokazania, skoro kryje się za strajkiem. Swoich poglądów osobistych nie kryję, bo mam do tego prawo, ale nie znaczy to, że na ludzi patrzę według klucza partyjnego. Na pewno tak nie jest.

Rozmawiała Pani z zespołami artystycznymi, czy w przyszłości będą współpracować z BDK?
Po moich wstępnych rozmowach z chórem i orkiestrą, te zespoły na 11 listopada nie wystąpią. Osobiście zależy mi na tym, aby te zespoły przy BDK pracowały w przyszłości i zrobię w tym, kierunku bardzo dużo, tu jestem gotowa podjąć na nowo rozmowy i propozycje i mam nadzieję, że dojdzie do porozumienia. Przecież bez względu na obecną sytuację, życie toczy się dalej i musimy dalej pracować. Mam tu naprawdę wielką nadzieję na porozumienie.

Życzę, oby do tego doszło i dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał; Marek J. Szubiak

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: