Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Gazeta "Tanew" 10/1999
Widok ponad głowami
Po polanach i ścieżkach w podbiłgorajskm lesie przemyka od czasu do czasu jeździec na kasztance. Widok to rzadki i interesujący w dzisiejszych czasach, gdy o konnych ślad prawie zaginął.
Próba podjęcia rozmowy powiodła się - rozmawiamy z tajemniczym jeźdźcem;

Kim Pan jest?
Nazywam się Piotr Blicharz, jestem studentem Politechniki Lubelskiej i...jeżdżę na koniu. Akurat na tym koniu jeżdżę od miesiąca, jest to klacz, mówimy na nią "Hipuś". Teraz jest wysokoźrebna, ma już 12 lat i trochę trzeba ją oszczędzać. Najczęściej jeżdżę w weekendy, kiedy przyjeżdżam z uczelni do domu. Końmi interesuję się od kilku lat.

Skąd się wzięła ta miłość do koni i gdzie uczył się Pan jazdy konnej?
Słyszałem, że większą miłością do koni pałają dziewczyny i chętniej uczą się jeździć. W moim przypadku, przed dwoma laty otarłem się o klub jeździecki pod Lublinem, w którym uczył się jeździć mój brat. Kiedyś spróbowałem, ale tamten koń mi nie pasował, był wysoki i jakoś niepewnie się czułem, tak że trochę się wystraszyłem. Później jeździliśmy z bratem na Dyle i tam uczyłem się jazdy. Tam był koń niższy i bardzo mi się to zaczęło podobać. Rodzice postanowili kupić konika i teraz w każdej wolnej chwili jeżdżę, łącznie to już około 3 lat.

W siodle trzyma się Pan dobrze.
To wynik wielu ćwiczeń i wielu godzin w siodle.

Ile kosztuje koń wierzchowy?
Myślę, że już za 2 - 3 tyś. można kupić takiego konia.

Ile kosztuje jego utrzymanie?
Utrzymanie jest najdroższe w zimie, dokładnie nie potrafię powiedzieć, ale nie są to jakieś zawrotne koszty. Najdroższa jest uprząż na konia.

Co Panu daje jazda na koniu?
Przyjemność i jeszcze raz przyjemność, szczególnie w jeździe po lesie.

Jest to więc rodzaj sportu połączony z rekreacją.
Częściowo tak, bo trudno mi jeszcze mówić o sporcie w pełnym tego słowa znaczeniu, ale rekreacja na pewno. Najtrudniejsze są początki, bolą wtedy wszystkie "kości", ale z czasem przyzwyczają się. Żeby jako tako pojąć jazdę konną   trzeba pojeździć minimum 30 godzin. Później opanowuje się powoli kolejne etapy jazdy. Dla początkujących to najtrudniejsza jest jazda kłusem. Na razie mamy w domu tylko tego konika, ale będzie niedługo drugi. Jazda w towarzystwie jest bezpieczniejsza, choćby ze względu na potrzebę ewentualnej pomocy.

Ma Pan jakieś dalsze plany związane z jeździectwem?
Będzie więc drugi konik, w planie jest zakup bryczki, przy której lepiej sobie radzą dwa konie. Myślę, że to realne plany, bo moi rodzice marzą o tym od kilku już lat.

Czy uważa Pan, że w Biłgoraju może powstać klub jeździecki ? Czy zainteresowanie jeździectwem może się rozwinąć?
Już się rozwija. Ludzie kupują konie prywatnie. Znam kilka takich osób. Do powstania klubu jeździeckiego potrzeba kilka aktywnych osób, które zajęłyby się zorganizowaniem klubu. Takich spraw jest sporo np. zakup koni, utrzymanie, pozyskanie stajni itp. Potrzebny byłby też wkład finansowy. Uważam jednak, że nie są to trudności nie do pokonania i jest to możliwe, trzeba tylko przede wszystkim chęci, ale jeżeli ktoś lubi konie...

Czy "TANEW" mogłaby w tym pomóc?
Myślę, że tak. Już sam pomysł jest początkiem.

Proponuję więc skontaktowanie się w tej sprawie wszystkich zainteresowanych z redakcją w dniach dyżurów - wtorki i czwartki od godz.13 - 16, lub telefonicznie 686-33-62.
Czy Pan włączy się do realizacji tego pomysłu?
Z pewnością tak.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał; Marek J.Szubiak

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: