Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Gazeta "Tanew" 11/1995
Jeden "wojewódzki"
Kiedy w środku zimy za oknami zawieja i mróz, wewnątrz tego obiektu można o tym zapomnieć. Można zanurzyć się w wodzie o temperaturze 31 st.C.. Jej kolor przypomina wodę z basenów na Florydzie lub francuskiej Riwierze. W Biłgoraju mamy takie sportowe cacko - basen kryty w Zespole Szkół Budowlanych, do dziś obiekt zazdrości wojewódzkiej stolicy. Miał być duży, olimpijski pięćdziesięciometrowy, ale.. .pozostał dwudzeistopięciometrowy, szeroki na dwanaście i pół matra. Głębokość - tego boją się ludzie - jest bezpieczna od 1 m do 1,60 m. Nikt się nie utopii i nie utopi - zapewnia szefujący obiektem na etacie ratownika pan Bronisław Ulldowski. Personel obiektu jest skromny; dwóch ratowników, na zmiany, trzy sprzątaczki, czterech konserwatorów. Do ich obowiązków należy uzdatnianie wody, utrzymanie jej składu i temperatury, bo biłgorajski Sanepid nie daruje.

O zarobkach lepiej nie mówić. Ale z niedowierzaniem spojrzałem na pana Ulidowskiego, kiedy powiedział, że dziennie "przewija" się przez basen około 700 osób.

Zdecydowana większość to dzieci ze szkół podstawowych i młodzież szkół średnich. Korzystają z basenu aż do godziny 20. Stosuje się zasadę - każde dziecko ma zapewnioną możliwość korzystania raz w tygodniu przez godzinę z basenu. Czy to dużo? Z pewnością nie za wiele, ale musi wystarczyć. Dzieciaki z trzecich klas przychodzą tu na naukę pływania. Koszty refunduje Urząd Miasta. W tym miejscu nie robiłem statystyki, ale wystarczy uruchomić wyobraźnię - skala tego efektu jest imponująca. Jedno dziecko umiejące pływać - to Jedno życie więcej, powiada z satysfakcją pan Ulidowski. W roku 1996, samorząd miejski planuje wsparcie finansowe na naukę pływania już dla drugoklasistów. Oby to się udało, a pływanie stało się w pełni obowiązkowe w ramach wychowania fizycznego. Pływanie to nie tylko sport. Zajęcia korekcyjne na pływalni, prowadzone pod kierunkiem instruktorów, państwa Krawców, dają skuteczne efekty już po roku terapii. Aktualnie z tych zajęć korzysta ponad setka dzieci. Basen otwarty jest też dla dzieci spoza Biłgoraja. Przyjeżdżają tu grupy z Tamogrodu, Zwierzyńca, Frampola no i z Zamościa. Te dzieci również uczą się pływać i nie będą miały kompleksów pod tym względem. Młodzież szkół średnich, której nie wstarczą zajęcia na pływalni w ramach wf., ma możliwość wykazania się w sekcji pływackiej MKS. Taka sekcja również istnieje przy Zespole Szkół Budowlanych. Kiedy robiłem zdjęcia, pływała młodzież z Liceum Ogólnokształcącego. Chłopcy przemierzali basen kilkoma stylami, nawet trudnym "motylkiem".

Dorośli są jednak dyskryminowani, mogą korzystać z basenu od godz.20 do 21.30 - to trochę mało. Można tu przyjść Indywidualnie, bilet kosztuje 1,50 zł. za pół godziny. jeżeli jesteśmy pracownikiem popularnej "Telekomunikacji" lub "Ambry" to nie płacimy nic! A inne firmy? Cóż, taka przyjemność kosztuje, choć cena biletu mówi, że nie jest to zbyt wiele. Szacunkowa godzina eksploatacji basenu wynosi około 17 złotych. Całość obiektu utrzymywana jest w połowie z funduszy Kuratorium Oświaty w Zamościu i środków pozyskanych od użytkowników . Urząd Miejski Biłgoraja finansuje wydatki na wodę i ścieki. Użytkownikami, jak już wiemy, w zdecydowanej większości są szkoły. Czy po pełnym przejęciu ich przez samorządy gminne nie zabraknie pieniędzy na pływanie? Chyba tego nie powinno się nawet dopuszczać do rozmyślań finansowych. Przyszłość tego biłgorajskiego cacka, nie powinna być zgrożona. Dziś już mato kto pamięta z jakim wysiłkiem był budowany przez siedemnaście lat. Cieszmy się więc tym co mamy zanurzając się w przejrzystej zielono-niebieskiej wodzie... gdy za oknem zima.

M. J. Szubiak

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: