Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Gazeta "Tanew" 11/1995
Pałacyk - kaplica
Ignatówka. Nieduża wioska na skraju Roztocza. Dojazd z Biłgoraja przez Rapy l Dyle. Zadbane domostwa, niektóre domki nowe. Małe poletka ciągną się wąskimi pasmami ku wąwozom porośniętym dziką różą i tarniną. Od południa sosnowy las, latem rosą tam poziomki, jagody, grzyby. W tej to wiosce Inżynier Władysław Michalewski wybudował sobie, w latach trzydziestych obecnego stulecia, letnią rezydencję mały pałacyk W dolnej jego części znajdowała się kuchnia i jadalnia, na piętrze pokoje gospodarzy, a na poddaszu pokoje gościnne. Pan inżynier Michalewski, specjalista w zakresie budowy dróg i mostów, zatrudniony został przez Sejmik Powiatowy w Biłgoraju. Pod jego kierownictwem wybudowano ponad 40 kilometrów dróg utwardzonych kamieniem z pobliskiego kamieniołomu w Żelebsku.

Tak powstała droga z Hedwiżyna do Frampola. Był już wtedy kapitanem rezerwy wojsk inżynieryjnych. Pochodził ze Lwowa. Gośćmi państwa Michalewskich w tym pałacyku bywali: starosta powiatu, komisarz policji, ksiądz kanonik, wielu znajomych i przyjaciół z Biłgoraja a także ze Lwowa. Żona inżyniera Michalewsklego wraz z synem przebywała częściej we Lwowie niż w Biłgoraju. Zimą państwo Michalewscy mieszkali w Biłgoraju w wynajętym domku rodziny Kiosków przy ulicy 3-go Maja. W roku 1939 wojna, państwo Michalewscy opuścili Biłgoraj i wyjechali do Lwowa pozostawiając w pałacyku gospodynię, panią Paulinę Jurczak. Gdy do Biłgoraja wkroczyły wojska niemieckie tworząc od razu nowy ład, mieszkańcy okolicznych wsi rzucili się na pałacyk rozkradając co się dało i próbowali go chyba rozebrać. Zaczęli wyrywać okna i drzwi, zrywać podłogi. W takiej to sytuacji wystraszona pani Jurczakowa, chcąc bronić posiadłości, udała się do znanych jej i szanowanych obywateli miasta Biłgoraja o pomoc. Dzięki Interwencji takich panów jak: Czarecki, Piotr Choma. Jan Malawskl. Skakuj, zabroniono dewastacji tego pałacyku. Ale niektóre zniszczone otwory okienne trzeba było pozabijać deskami, by nie hulał wiatr l nie prószył śnieg zimą. Gdy okupant wysiedlał zamieszkałą w Ignatówce ludność, w transporcie wysiedlanych znalazła się też gospodyni państwa Michalewsklch, pani Paulina Jurczak. W czasie wywozu ludzi -jak ml opowiadała pani Paulina - pewien niemiecki żołnierz popatrzył na nią, złapał ją za ramię i rozkazał iść precz. Odeszła więc i poszła do pałacyku, by w nim przeżyć w biedzie i chłodzie lata okupacji.

Gdy skończyła się wojna i okupacja, pałacem tym zainteresował się, w czasie wizyty duszpasterskiej ówczesny dziekan parafii Wniebowzięcia Najświętsze) Marli Panny w Biłgoraju ksiądz Koslor. Podsunął taką myśl mieszkańcom Ignatówki i okolicznych wsi, aby w tym pałacyku urządzić kaplicę i w niej odprawiać nabożeństwa w niedziele i święta, by nie musieli pokonywać tak wielkich odległości do kościoła w Biłgoraju. O zgodę na urządzenie w nim kaplicy spytał ksiądz dziekan mieszkającą w zameczku panią Jurczakowa.Ponieważ państwo Michalewscy do Biłgoraja nie wracali, żadnej też wieści o nich pani Jurczakowa nie miała, zgodziła się, by w tym pałacyku urządzić kaplicę.

Tak więc staraniem księdza dziekana Koslora oraz mieszkańców Ignatówki i okolicznych wsi powstała w 1957 r. kaplica. Dokonano remontu. Założono nowe otwory okienne, wymieniono drzwi, pokryto dach blachą, założono rynny, ogrodzono teren, wybudowano małą dzwonnicę. Wszystko to z ofiar mieszkańców. Kaplica otrzymała nazwę Matki Boskiej Królowej Polski i ustanowiono odpust w dniu 3-go maja. Z Biłgoraja dojeżdżał kapłan w niedzielę i święta, by odprawiać tam Mszę św, czy Inne nabożeństwa.

Po kilku latach wywiązał się spór pomiędzy księdzem Koslorem a Paulina Jurczak. Mimo nieporozumień, z Biłgoraja nadal do kaplicy przyjeżdżał ksiądz, by odprawiać tam nabożeństwa, a pani Paulina nadal tam mieszkała, mając wciąż nadzieję, że jej państwo wrócą.

Niestety, do pałacyku w Ignatówce państwo Michalewscy nie wrócili. Z parafii WNMP w Biłgoraju wyjechał ksiądz Kosior. Zmieniali się kapłani. Pani Paulina, po kilkudziesięciu latach zamieszkania w tym pałacyku, będąc już w starszym wieku, opuściła go i zamieszkała w domu pomocy społecznej, gdzie zmarła.

Obecnie kaplica znajdująca się w pałacyku jest pod zarządem parafii św.Jadwigi Śląskiej w Hedwiżynie. W pałacyku mieszka obecnie siostra Róża, zakonnica ze zgromadzenia sióstr kapucynek. Zameczkiem opiekują się też mieszkańcy Ignatówki. Na opusty do Ignatówki przyjeżdżają też mieszkańcy Biłgoraja, nie tylko by uczestniczyć we Mszy św. w dzień opustu, by modlić się w kaplicy, ale też dlatego, by odpocząć w tej pięknej okolicy, wśród zapachu sosen i jałowców.

Wiktoria Klechowa

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: