Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Gazeta "Tanew" 11/1996
Historia jednego pomnika

Od ponad czterech lat, na miejskim skwerze przy "starej elektrowni", stoi pomnik poświęcony Żołnierzom Armii Krajowej Obwodu Biłgorajskiego. Na cokole wyszczególniono wszystkie oddziały leśne, komendantów Obwodu Biłgoraj oraz nazwy rejonów i nazwiska ich komendantów. Ten pomnik, wrósł już w pejzaż tego miasta, stał się jego nierozerwalnym elementem. Ciągle bowiem przy nim ktoś się zatrzymuje, ktoś kładzie kwiaty na kamienny postument, zapala znicze, ozdabia zielonym wieńcem. Tu odbywają się, rocznicowe spotkania i większość uroczystości.

Z treści napisów na zamocowanych tablicach jasno wynika komu dedykowano ten obiekt. Wielu pamięta w jak bardzo krótkim czasie dokonano jego budowy, jednak tylko bardzo nieliczna grupka, żyjących jeszcze ludzi zna historię jego powstania: 13 kwietnia 1967 r. przyjechał do Biłgoraja kpt. Tadeusz Sztumberk-Rychter ps. Żegota - dowódca tzw. "kompanii wrześniowej", działającej w czasie wojny, również i w rejonie Biłgoraja. Przyjazd ten był związany z promocją wydanej przez niego książki pt. "Artylerzysta piechurem". Tę okoliczność wykorzystał kpt. "Żegota" na spotkanie z byłymi towarzyszami broni - ze znajomymi i przyjaciółmi z okresu walki. Spotkanie odbywało się w mieszkaniu państwa Ireny i Wincentego Kotów. Wówczas to podczas rozmowy, z ust kpt. Tadeusza Sztumberk-Rychtera, po raz pierwszy padła propozycja wybudowania w Biłgoraju pomnika -obelisku, który by upamiętnił odbicie więźniów z biłgorajskiego więzienia, przez "kompanię warszawską" AK, które miało miejsce 23 września 1943 r. (Akcja OP 9 PP na więzienie w Biłgoraju). Obecni na spotkaniu z żywym zainteresowaniem i pełną aprobatą pomysłu postanowili włączyć się do jego realizacji. Tym samym współinicjatorami budowy pomnika, według propozycji kpt. "Zegoty" stali się: Antoni Radzik ps. Orkisz, Wincenty Kot, Bronisław Rogowski, Aleksander Szozda, Czesław Ludwik, Antoni Nowiński.

Pierwotny projekt zakładał, że pomnik - obelisk zostanie umiejscowiony, przy budynku -dawnego więzienia, czyli tam, gdzie miały miejsce wspomniane wydarzenia. Niestety, jak się później okazało, zamysł ten nie mógł w tamtym czasie być zrealizowany. Tak więc projekt, został odłożony do bardziej sprzyjających czasów. Jednakże sama idea drążyła myśli i serca wielu ludzi, członków i uczestników ruchu oporu Zamojszczyzny, a zwłaszcza Ziemi Biłgorajskiej. W tej sytuacji, aby całkowicie nie zatracić idei wybudowania pomnika, pan Tadeusz Iwanowski ps. "Nej" - były harcmistrz ZHP, sam zaprojektował tablicę upamiętniającą poległych i pomordowanych żołnierzy AK Obwodu Biłgorajskiego w latach 1939 - 1945 (napisy również jego autorstwa). Następnie przez kilka lat czynił starania - zresztą bezskuteczne - o lokalizację, umieszczenie i wmurowanie wspomnianej tablicy.

Złożony chorobą uniemożliwiającą mu osobiste starania zwrócił się do p. Romana Sokala i Ireny Kot oraz Czesława Ludwika z prośbą o zainteresowanie się tą sprawą i doprowadzenie do pozytywnego finału. Pan Roman Sokal zlecił wykonanie tablicy marmurowej, z napisami jak w projekcie Tadeusza Iwanowskiego: "Żołnierzom Armii Krajowej Obwodu Biłgorajskiego poległym i pomordowanym w latach wojny i okupacji 1939-1945 Społeczeństwo. Za śmierć dla jutra, za ten lot słoneczny, O Polsko odmów odpoczynek wieczny."

W następstwie przeprowadzonej z ks. Edmundem Markiewiczem rozmowy uzyskano jego zgodę i pełną aprobatę na umieszczenie tablicy w kościele WNMP w Biłgoraju, ustalając, że odsłonięcie jej nastąpi w listopadzie, a działo się to już w 1985 r. czyli w prawie 18 lat później od pierwszego wystąpienia z pomysłem budowy pomnika. W tej uroczystości między innymi uczestniczyli: Tadeusz Iwanowski, Roman Sokal, Czesław Ludwik, Irena Kot, Antoni Nowiński i wielu innych. W uroczystościach odsłonięcia tablicy mieli uczestniczyć żyjący jeszcze wówczas byli żołnierze i dowódcy AK z tego okręgu - min.: Tadeusz Kuncewicz - "Podkowa", (kpt.), pchor. Ryszard Machowski żołnierz "kompanii warszawskiej" AK oraz por. Konrad Bartoszewski -"Wir". Nie uczestniczyli jednak, mimo wcześniejszych obietnic, bowiem zły stan zdrowia uniemożliwił im przyjazd. Jednakże Konrad Bartoszewski już wcześniej przewidując taką możliwość przesłał na ręce p. Ireny Kot tekst proponowanego przezeń okolicznościowego przemówienia, z prośbą aby jednak do jego wygłoszenia mieć kogoś w rezerwie.

Stało się jak przewidywał, choroba uniemożliwiła mu przyjazd, wobec czego ks. prof. Dąbrowski z KUL wykorzystał przemówienie "Wira" do wygłoszenia w okolicznościowej homilii na uroczystości odsłonięcia -poświęcenia tablicy pamiątkowej. Aczkolwiek odwlekła się w czasie, nie upadła idea budowy pomnika. Leżą przede mną pożółkłe kartki listów od "Żegoty", Ryszarda Machowskiego i inne, z których wypływa nadal zainteresowanie realizacją zamierzeń budowy pomnika pamięci żołnierzy AK tutejszego obwodu, do którego projekt napisów jaki miałby się znaleźć na tablicy pomnika opracował wspólnie z Kołem Kombatantów w Warszawie i przesłał na ręce p. Ireny Kot sam "Podkowa", interesując się również sprawą finansową tej budowy. Ponadto do kontynuacji działań zmierzających do zrealizowania projektu budowy pomnika AK, zmobilizowała p. Irenę Kotową, Helena Spalona, siostra por. Wacława Spalonego - pierwszego Komendanta Obwodu Biłgoraj, która przywiozła ze sobą tablice wykonane w brązie - aktualnie zamocowane w postumencie pomnika - z prośbą aby je pomóc gdzieś umieścić. Mówiła to z pewną goryczą, wypominając: "Twój brat Antoś - Antoni Radzik (Orkisz) - ma przynajmniej tu w Biłgoraju ulicę noszącą jego miano, zaś mój brat -por. Wacław Spalony - nie ma nawet miejsca na umieszczenie tablicy upamiętniającej jego istnienie".

Pierwszy projekt, umieszczenia tych tablic w Muzeum Biłgorajskim, mimo zainteresowania i starań czynionych przez Romana Sokala i Władysławę Maniowską - koleżankę Heleny Spalonej, nie doszedł do skutku z przyczyn obiektywnych. Postanowiono więc wspomniane tablice umieścić na biłgorajskim cmentarzu wojennym. Odstąpiono jednak od tego zamysłu, bowiem w międzyczasie odrodził się i wznowił swoją działalność komitet budowy pomnika, w którym znaleźli się: Witold Dembowski, Jan Kruszyński, Stanisław Adamczyk, Józef Złotkiewicz, Albin Matraś, Jerzy Markiewicz, Czesław Ludwik, Irena Kot. Działalnością komitetu interesował się pchor. Ryszard Machowski jak również Tadeusz Kuncewicz - "Podkowa", który przyjeżdżał do Biłgoraja w tej sprawie.

Wszystkie działania zmierzające do budowy pomnika czyniono z przeświadczeniem, że pomnik ten stanie przy ul. Zamojskiej, w miejscu dawnego więzienia i projektowano umieszczenia tablic poświęconych pamięci Wacława Spalonego na tym pomniku. W roku 1989 sytuacja polityczna w kraju zmieniła się i wreszcie nastały sprzyjające warunki do realizacji dawno zrodzonego projektu, jednakże dotychczasowa propozycja lokalizacji pomnika przy więzieniu upada, a jako nowe miejsce, gdzie ma stanąć pomnik, wybrano skwer koło starej elektrowni miejskiej. Już od samego początku jednym z najczynniejszych realizatorów idei pomnika okazał się Witold Dembowski, który spenetrował teren i załatwił sprowadzenie potężnego głazu na tenże pomnik. W międzyczasie umarł jeden z czynnych członków komitetu - Józef Złotkiewicz, toteż Witold Dembowski przejął większość obowiązków związanych z wystawieniem pomnika. Do końca jego budowy był zaangażowany bardzo czynnie jako prezes Towarzystwa Regionalnego w Biłgoraju. Czynił starania o złom brązu na odlewy tablic, zabiegał o pieniądze i potrzebne do budowy materiały, i tak w końcu, z inicjatywy i czynu - uporu - wielu ludzi, projekt, który zrodził się przed kilkudziesięcioma laty doczekał się realizacji.

A trzeba pamiętać, że okres tych wszystkich zabiegów i starań, a nawet sam zamysł wystawienia pomnika, czy choćby wmurowanie i odsłonięcie tablicy pamiątkowej poświęconej AK groził różnymi konsekwencjami wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób uczestniczyli lub pomagali w jego realizacji. Każde spotkanie czy rozmowa na temat budowy pomnika odbywało się w konspiracji i tak oto wygląda przebieg działań i starań wielu ludzi aby zrodzony kiedyś pomysł ożył w postaci dzieła upamiętniającego ludzi i czas, w którym nie szczędząc krwi i znoju, poniewierki i życia walczyli o wolność i niepodległość naszej ojczyzny.

Ryszard Złamański

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: