Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Gazeta "Tanew" 11/1996
Ścieżkami księdza Floriana
Od 14 lat ksiądz Florian Fornal kieruje parafią pod wezwaniem Sw. Marii Magdaleny, zrobił już w parafii sporo. Do zrobienia jednak pozostało jeszcze coś bardzo ważnego nie tylko dla parafii, nie tylko nawet dla samego Biłgoraja - kiedy chodzi o budowlę zabytkową, których w naszym mieście nadmiaru nie mamy.

Tą budowlą jest Zespół Klasztorny OO Franciszkanów, wpisany do rejestru zabytków województwa zamojskiego w dziale A poz; 72,73,74,305.

Od dawna już zakonników w Biłgoraju nie ma, a w budynkach poklasztornych, uformowanych w kształcie litery L, mieszkają siostry zakonne, które oprócz posług kościelnych pracują jako katechetki w biłgorajskich szkołach. Pozostałe pomieszczenia przeznaczone są na mieszkania dla organisty i grabarza. Na parterze mieści się biblioteka i kancelaria parafialna, jest sala na poradnictwo rodzinne. W kościele klasztornym do niedawna odbywały się lekcje katechezy. Dziś dzieci uczą się w okazałym budynku imienia Jana Pawła II. Marzeniem sióstr zakonnych jest przywrócenie pierwotnego przeznaczenia sali kościoła klasztornego. Ksiądz proboszcz uważa, że w przyszłości tak będzie, ale przedtem trzeba przystąpić do ratowania zabytku.

Czas i wieloletni brak konserwacji budynków zrobił swoje. Już w 1997-98 trzeba wykonać roboty budowlano-konserwatorskie, jest to "czas najwyższy" inaczej zabytek pójdzie stopniowo w ruinę. Pierwsze kroki ksiądz Florian skierował więc do Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Zamościu. Wydano tam zezwolenie na prowadzenie prac konserwatorskich i remontowo-budowlanych. Z ekspertyzy rzeczoznawcy wynika cała lista niezbędnych robót; remont więźby dachowej nad kościołem klasztornym, zmiana uszkodzonego pokrycia dachowego i pokrycie blachą miedzianą, wymiana rynien i obróbek blacharskich, usunięcie dotychczasowych tynków i wykonanie nowej elewacji wraz z odtworzeniem uszkodzonych detali architektonicznych i sztukaterii na wschodniej ścianie kościoła klasztornego, wymiana stolarki okiennej i drzwiowej i wiele innych prac. Możliwości korzystania w tym celu z funduszów wojewódzkiego konserwatora zabytków są ograniczone. Można liczyć na refinansowanie wydatków w II etapie robót do wysokości 20%, co w praktyce może dotyczyć np. pokrycia w tej wysokości kosztów zakupu blachy. Pokrycie dachów to najważniejsza część prac, gdyż zabezpieczenie budowli od tej strony jest konieczne natychmiast, i ma wpływ na pozostałe roboty. "Nie wiadomo w jakim stanie są drewniane stropy pod częścią dachu przykrytą nieszczelną dachówką. Przetrwały ponad 2,5 wieku a ich ewentualne uszkodzenie może powiększyć koszty", martwi się ksiądz Florian. Bez tego rodzaju niespodzianek kosztorys robót opiewa na sumę 120 893,20 zł., a przecież to teoretyczne wyliczenie. Suma więc spora, parafia jej nie ma. Co dalej ? Odpowiedź narzuca życie.

Rozpoczęły się wędrówki księdza Floriana.
Najpierw do władz. Burmistrz miasta, wójt gminy liczący resztki środków budżetowych kończącego się roku, pozytywnie odnieśli się do prośby księdza o wsparcie i pomoc przyrzekli w roku 1997. "To było dla mnie budujące", powtarza ksiądz Florian. Wysokość tej pomocy trudno jest dokładnie określić, z pewnością nie wystarczy tych środków na całe przedsięwzięcie. Więc dalsza wędrówka z prośbą o wsparcie. Tym razem bardziej wyczerpująca i mozolna. "Odwiedziłem wiele osób o których dowiedziałem się że prowadzą działalność gospodarczą, bywałem po dwa i trzy razy z wizytą. Tylko w jednym przypadku spotkałem się z odmową. Większość zadeklarowała pomoc. Mam nawet wiadomość o jednej wpłacie. Co będzie dalej ? Trudno powiedzieć. Mam nadzieję że to się uda, choć niepewność jest", zwierzył się ksiądz. Pewność jest co do jednego - bez pomocy społeczeństwa zakończyć robót się nie uda. Parafia Św. Marii Magdaleny, choć najstarsza w Biłgoraju, pod względem społecznym jest specyficzna. Mało tu starych "zakorzenionych" biłgorajaków jak na przykład w parafii WNMP. Większość zamieszkałych tu w blokach ludzi to pracownicy i byli pracownicy zakładów dziewiarskich i innych, których kondycja materialna jest kiepska. Kiepskie są też ogółem zarobki. Z czego tu dawać ? Ksiądz liczy na pracę społeczną, tym sposobem zrobił już wiele. To jednak nie załatwia całości sprawy. Pomysł z opodatkowaniem się całego miasta na ten cel, ksiądz Florian odrzuca. Zasada dobrowolności darów bierze górę .Pewnie racja. Jednakże nie można zapominać i o tym, że obowiązek ratowania biłgorajskiego zabytku należy nie tylko do księdza proboszcza i władz samorządowych.

To jest sprawa ambicji całej społeczności biłgorajskiej.

Musimy chronić to z zabytków, co jeszcze mamy.
Każda darowizna ma dla tej sprawy ogromne znaczenie, a przy tym też korzyść własna - odpis od podatku dochodowego, którego można dokonać po przekazaniu kwoty nawet do 10 % dochodów.

Miejmy nadzieję, że społeczeństwo Biłgoraja nie zawiedzie w tej potrzebie - pomoże i nie pozwoli księdzu Florianowi, który już młodzieniaszkiem nie jest, wydeptywać w nieskończoność ścieżek z prośbą o wsparcie, o ratowanie tego co dla pamięci o przeszłych pokoleniach musimy zostawić dla siebie i przyszłych pokoleń.

M. J. Szubiak
foto: J. Myszak

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: