Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Gazeta "Tanew" 11/1997
Gody w zwyczajach i wróżbach biłgorajskich
Do najdawniejszych zwyczajów, obyczajów i związanych z nimi wierzeń utrzymujących się jeszcze dość żywo wśród biłgorajaków należą zwyczaje związane z godnymi świętami. Do ciekawszych należy gotowanie 12 potraw na postnik (pośnik), między innymi kutii tj. tłuczonej pszenicy z makiem i miodem. W czasie wieczerzy wigilijnej obowiązkowo musi być w mieszkaniu snop słomy, zwany "królem", albo rozścielona na podłodze żytnia słoma, na której domownicy siedząc śpiewają kolędy, a nawet śpią W niektórych domach postnik spożywają na dzieży zasłanej słomą lub sianem i zaścielonej obrusem Dzieżę ustawia się na środku izby, a biesiadnicy siedzą naokoło na podłodze (Bojary). Po zakończonej wieczerzy chłopcy i dziewczęta chodzą pod okna sąsiadów na tzw. "kurki". Polega to na tym, ze pytają mieszkańców, czy niosą się im kury, a dotrzymawszy odpowiedź twierdzącą, odpowiadają:
"Niech się wam niosą do wiosny i do, jesieni", przy czym dodają:
"Niech wam się wasza (np. Marysia) jak najprędzej ożeni", za co otrzymują kolędę tj. datek w postaci pieniędzy lub kawałka ciasta. Na całym tutejszym terenie chodzą kolędnicy których różnie nazywają, a więc na św. Szczepana chodzą "połażniki", wieczorem "herody" lub "z gwiazdą", na Nowy Rok "kolędnice", Chodzą też "dunajnicy", którzy "dunajują" tj. śpiewają pannom pieśni głównie z życzeniami zamążpójscia - zwane dunajami (Łukowa i okolice). Kolędę, tj. poczęstunek wigilijny, otrzymuje też bydło. Składa się na nią kawałek chleba z opłatkiem kolorowym i miodem. W tym celu gospodynie pieką ten chleb w wigilię, wktadąjęc doń opłatek.

Wierzeń wigilijnych i świątecznych jest bardzo dużo Tak np. w dzień wigilijny do sąsiadów mogą chodzić tylko mężczyźni, bowiem gdy do domu przyjdzie pierwszy mężczyzna, to przez cały rok w tym domu będzie szczęście oraz domownicy będą zdrowi, jeśli natomiast przyjdzie kobieta - nie wróży to nic dobrego. (Dereźnia Solska). W wigilię nie należy się też kłócić, bowiem przez cały przyszły rok będzie się żyło w stałej kłótni. Nie wolno też długo spać, bo kto rano wstaje, ten będzie rześki cały rok. Dobrze też jest, jeśli w dniu tym pooddaje się długi, w przeciwnym razie, będzie się dłużnym cały rok. W związku ze zdrowiem wierzą, że jeśli po postniku położy się nóż pod stopy, lub pójdzie boso po wodę do studni, to nie będzie na nogach bolaków. W niektórych domach do siana (rozpostartego na stole) wkładają czosnek, a to celem ustrzeżenia się przed chorobami (Bojary). Nie odkładają też przy postniku łyżek, bowiem kto to przeoczy, tego będzie bolał krzyż, szczególnie w czasie żniw. (Wola Obszańska). Spożywając postnik przy dzieży obserwuje cień czyjej głowy jest najwyraźniejszy, bowiem ten będzie żył najdłużej (okolice Dąbrówki). W Chmielniku i okolicy pod miskę, z której jedzą, podkłada się opłatek i gdy ten przylepi się do dna, to tego rodzaju zboże obrodzi w przyszłym roku, z którego potrawę jadło się w danej chwili. Wierzą też, że jeśli ktoś wrzuci pieniądze do wody, w której myją się domownicy, będzie bogatym przez cały rok (Wólka Biska). Przez okres świąteczny sprzęty i przyrządy do pieczenia chleba winny znajdować się w izbie, co jest z pewnością jednym z wielu zamierających wierzeń  o  przysparzaniu  i zachowaniu dostatku. Toż samo dotyczy masła. Każda gospodyni po postniku stara się zrobić go choć trochę, gdyż wg wierzeń, będzie go mogła robić przez cały rok. W związku z tym przy snopie żyta stawia się również maselniczkę (Wola Obszańska). Z wigilią i w ogóle z okresem świątecznym jest związane dużo wróżb głównie dotyczących urodzaju, zdrowia, i zamążpójścia Wróży się więc, ile będzie kop żyta czy pszenicy, rzucając kutią do sufitu, tyle bowiem będzie kop, ile ziaren przyczepi się do powały (Wola Obszańska). Wróży się też przez, rzucanie garści słomy za belkę (siestrzan), czy też za święte obrazy. Po postniku gospodynie patrzą, czy niebo jest "wygwieżdżone", czy też pochmurne, bowiem od tego zależy czy kury będą sią niosły przez cały rok. Gospodarz kładzie się na zaprzęgach, żeby mu się wiodły konie, W kolędę rano (tj., w dzień św. Szczepana) gospodyni daje kurom jeść w kole zakreślonym ze słomy wigilijnej, co ma spowodować, że kury nie będą gubiły jajek. Na Trzech Króli święci się mały bochenek chleba z czosnkiem, opłatkiem, zielem i miodem upieczony w czasie poświątecznym Placek ten daje się krowom po ocieleniu, które po spożyciu go są zdrowie dobrze się doją.

Wróżby dotyczące zamążpójścia, są takie same jak w andrzejkowy wieczór. Dziewczęta u jednej z koleżanek pieką "andrzejki" zwane też kukiełkami lub plackami. Każda z dziewczyn przynosi ze sobą garść pszenicy lub żyta, które mielą żarnach "na opak". Mąkę tę rozczyniają wodą przyniesioną w ustach zaczerpniętą z rzeki (Smoryń) lub z koryta przy studni (Krzeszów). "Andrzejki" te pieką, lub gotują zależnie od tego, gdzie jaki jest zwyczaj. W piecu należy palić drzewem kradzionym u sąsiadów (Gromada), względnie u innych gospodarzy. Palą też sztachetami wyłamanymi z płotów obejść,  gdzie jest  kawaler (Krzeszów). Przyniósłszy drwa lub dranki liczą, czy jest do pary (Gromada). Po upieczeniu lub ugotowaniu kukiełek, układają je po środku mieszkania, na stoliku lub na maglownicy, albo i na podłodze u swoich stóp i do mieszkania wpuszczają psa. Której panny kukiełkę pies porwie pierwszą, ta pierwsza wyjdzie za mąż. Jeśli pies chwyci placek i podejdzie z nim do progu, to znak, ze panna w najbliższym roku za mąż nie wyjdzie, jeśli zaś pies zje pod stołem - ma to być dobra wróżba, a jeśli zje pod łóżkiem, oznacza, ze panna umrze. Panny, których placków pies zjeść nie chciał, biją go spodniami lub majtkami.
Poza tą, niejako główną, częścią tego wieczoru jest jeszcze cały szereg innych nie mniej ciekawych wróżb, Tak np. panny ułamane gałązki wiśni wkładają do butelek z wodą, a której gałązka w przyszłości zakwitnie, ta obowiązkowo wyjdzie za mąż Zawieszają też placek u powały, do którego skaczą, starając się chwycić go zębami Wróżą też przy pomocy echa. Wybiegając po wodę lub po drwa "hukają", a z której strony "odbije się głos" z tej przyjedzie kawaler. Nadsłuchują też, w której stronie szczeka pies. Wróżą też jeszcze ze sztachet. W Krzeszowie dziewczęta liczą je "od przeciwnego słupa". Wróżba jest, rzecz oczywista, pomyślna, gdy zliczą do pary. W Smoryniu zaczynają liczyć początku płota", mówiąc "to kawaler, to wdowiec".

W miejscowościach, gdzie są rzeki, dziewczęta puszczają listki na wodę, pomyślność wróżby zależy od tego, czy listki płynąc z prądem "zejdą się". Mają tu też coś do powiedzenia chłopcy. Ich zabawa polega na płataniu figli dziewczętom. Motają więc powrózkami furtki, by dziewczyny się zaplątały, gdy biegną po wodę, drwa, czy sztachety. Czynią to też i dziewczęta, a zaplątany chłopiec będzie mężem tej, w nici której się zaplątał. Jeśli zaś chłopiec nici poprzerywa to dana panna nigdy już za mąż nie wyjdzie. Jeśli natomiast chłopiec nici te spali, wtedy to samo czeka jej dom. Do powszechnych zwyczajów tego wieczora należy malowanie nocą przez chłopców drzwi, okien i gontów, gdzie znajdują się panny. W malowaniu okien nie pozostają dłużne chłopcom dziewczęta

Michał Pękalski

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: