Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Gazeta "Tanew" 11/1999
Powstańcza bitwa
Bitwa w Lesie Ciosmańskim rozegrała się zaledwie w odległości ok. 8 km od Biłgoraja, być może odgłosy walki dochodziły do miasta. W niedzielę 10 października tego roku został odsłonięty i poświęcony pomnik na mogile powstańców poległych właśnie w tej bitwie. Myślę, że warto z tej okazji chociaż krótko wspomnieć tamte wydarzenia sprzed 136 lat.

Niedzielnym rankiem, 15 marca 1863 roku oddział powstańców, dowodzony przez pułkownika Leona Czechowskiego, przekroczył granicę pomiędzy zaborem austriackim i rosyjskim. Trasa marszu oddziału wiodła przez Tarnogród, Króle, Księżpol, Biszczę, Naklik, Potok.

W piątek, 20 marca 1863 r., około godziny 8 rozpoczęła się pierwsza bitwa, w której poległo 2 powstańców z kompanii strze-leckich, a 5 odniosło rany. Ciężko rannych w tej bitwie został dowodzący pierwszym batalionem major Władysław Englert (liczący 58 lat), powszechnie uwielbiany wśród powstańców, uczestnik powstania listopadowego, odznaczony złotym krzyżem Virtuti Militarii, następnie emigrant, brał udział w powstaniu węgierskim, a także w wyprawie "Tysiąca" Garibaldiego, wykładał część praktyczną taktyki piechoty w Polskiej Szkole Wojskowej w Genui i Cuneo, na wiadomość o wybuchu powstania przybył do Galicji. Został ugodzony dwoma kulami w piersi w chwili, gdy kierował w ogniu łańcuchem tyrarierów. Śmiertelne ranny odniósł również 22-letni kapitan Erazm Zarański, pochodzący z Lubelskiego, absolwent szkoły centralnej w Paryżu i szkoły w Metz. Z pozostałych rannych dwóch było z piątej kompanii - jeden ranny był w piętę, a drugi, wystrzeliwszy własną bronią, skaleczył się w rękę. Poległych i rannych zaraz po bitwie złożono na wozach i wyruszono w kierunku Wólki Biskiej. Po przekroczeniu rzeki Tanew, w lesie, niedaleko miejscowości Suszka, założono obóz, ale nie dane było tego dnia powstańcom Czechowskiego odpocząć. Około godziny 15 wojsko rosyjskie znów zaatakowało. Walka nad Tanwią trwała aż do godziny 18. Ze strony polskiej odniosło rany tylko 3 osoby, a między nimi Stanisław Podlewski ze Lwowa, przeszyty kulą na wylot przez piersi - po wyprawie przewieziony do Lwowa, gdzie męczył się długo, zanim zakończył życie.

Niektóre źródła wspominają o planowanym, tuż przed drugą bitwą, pogrzebie poległych pod Potokiem, ale dzisiaj trudno ustalić czy planowany pogrzeb zdążył się odbyć, czy nie. Wiadomo natomiast, że natychmiast po walce pułkownik Czechowski zarządził wymarsz nie pozwalając powstańcom ani odpocząć, ani nawet się posilić. Około godziny 23 oddział dotarł w pobliże wsi Ruda Solska. Rannych powstańców umieszczono w karczmie stojącej na skraju wsi. Przez całą noc trzech obozowych lekarzy, a wśród nich Juwenal Niewiadomski, zajmowało się opatrywaniem rannych.

Nazajutrz, w sobotę 21 marca 1863 roku, skoro świt oddział wyruszył w kierunku Huty Krzeszowskiej. W południe, gdy oddział przemierzał Las Ciosmański, rozciągający się pomiędzy Banchami, Solą, Ciosmami i Hutą Krzeszowską, został zaatakowany przez wojska rosyjskie. Rozgorzała zacięta walka, która trwała do aż wieczora.

W czasie bitwy upadł Józef Dąbczański ranny w nogę. Widząc rannego, podniósł go z ziemi stojący obok kolega, Tadeusz Romanowicz i przy pomocy drugiego powstańca, próbował unosić na rękach w kierunku obozu. Nagle usłyszeli tę tent koni i ujrzeli nadjeżdżających kozaków, z konieczności więc ułożyli rannego Dąbczańskiego na ziemi. Widząc to kozacy zaatakowali i skłuli rannego Józefa Dąbczań-skiego pikami - "wypuścili wnę-trzności, a czaszkę przewiercili na wylot". Przejeżdżający przez pole bitwy major Leszek Dąbczański znalazł zwłoki swojego młodszego brata i przewiózł przez pobliską granicę - Józef Dąbczański został pochowany na cmentarzu para-fialnym w Kurzynie. Na tym cmentarzu obok Dąbczańskiego pochowano jeszcze trzech nie-znanych z nazwiska powstańców.

Pośród Lasu Ciosmańskiego Józef Sztaba, syn wójta z Rudnika, kleryk seminarium duchownego w Przemyślu, został wraz z trzema powstańcami obskoczony przez 10 Moskali. Chociaż ranny w nogę, bagnetem położył 2 żołnierzy carskich, a przeszło pół godziny walczył z pozostałymi. Lecz gdy sił zabrakło i karabin wypadł z ręki, został skłuty bagnetami.

Podczas bitwy do niewoli został wzięty ciężko ranny major Władysław Englert, który leżał na wozie. Przewieziony do Janowa Lubelskiego zmarł tam 23 marca i został pochowany z honorami wojskowymi oddanymi przez żołnierzy rosyjskich. Miejsca jego mogiły na cmentarzu w Janowie, mimo wielu poszukiwań, nie udało się obecnie ustalić.

25.03.1863r., w środę, o godzinie 12 w południe do ks. Jana Pawełkiewicza, proboszcza parafii rzymsko-katolickiej w Hucie Krzeszowskiej przybyli Wawrzyniec Szumiło, radny z tej miejscowości, mający 60 lat oraz Jan Kuliński, rolnik także z tejże samej miejscowości, mający lat 40, i wspólnie oświadczyli, że "w dniu dwudziestym i dwudziestym pierwszym marca, roku bieżącego, w Lasach Ciosmańskich, zakończyli życie 17 ludzi, z imion i nazwisk niewiadomych - mogący mieć lat od 25 do 30 - ubranych w koszulach, dwóch w jedwabnych kolorowych, a piętnastu w cienkich płóciennych, budowy pięknej z rysów szlachetnych." Ksiądz proboszcz po przekonaniu się o śmierci tych siedemnastu, sporządził i podpisał odpowiedni akt w księdze "Akt Zmarłych" swojej parafii. Poległych pochowano na miejscowym cmentarzu parafialnym we wspólnej mogile.

Bitwa w Lesie Ciosmańskim jeszcze przez długie dni zbierała śmiertelny owoc wśród rannych powstańców. Umierali w Kurzynie, Ulanowie, Lwowie i w rzeszowskim szpitalu.

Większość uczestników pochodziła z Galicji, a w dużej mierze ze Lwowa. Tam właśnie w wielu kościołach Lwowa i całej Galicji odprawiały się nabożeństwa żałobne za dusze poległych powstańców.

Na cmentarzu w Hucie Krzeszowskiej zostało pochowanych w dniu 3 grudnia 1863 roku jeszcze 4 powstańców. Polegli oni w potyczce oddziału płk. Karola Krysińskiego w dniu 30 listopada 1863 roku pod Momotami.

Tomasz Brytan

płk. Leon Czechowski
©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: