Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Gazeta "Tanew" 1/1996
Rok 1995 w biłgorajskich firmach
Szefom kilku biłgorajskich firm zadaliśmy jedno pytanie

- Jak minął rok w firmie?

A oto odpowiedzi;

"FANTAZJA" Spółka z o.o., dyrektor Roman Pawlos

- Był to rok normalny, normalnie przebiegała produkcja w porównaniu do roku 1994. Mieliśmy nieduży wzrost produkcji dzięki ciągłości dostaw surowca. Zakład wyszedł z podstawowych Inwestycji związanych z uruchomieniem produkcji, większy jej wzrost przewidujemy w 1996r. Przypomnę, że właściciel zakładu i jednocześnie - prezes spółki Tadeusz Wysocki, kupił zakład w opłakanym stanie, wymagało to generalnych porządków i inwestycji w celu utrzymania budynku, uruchomienia zdewastowanego parku maszynowego. Pociągnęło to za sobą duże wydatki, nie mniejsze też zostały przeznaczone na uruchomienie produkcji, którą rozpoczęliśmy we wrześniu 1994r. Weszliśmy w zadłużenia, z których wychodziliśmy do połowy 1995r. Od połowy tego roku sytuacja zaczęła się normalizować. Korzyści. Jakie osiągnęliśmy, pozwoliły na uruchamianie dalszych mocy produkcyjnych i robimy to nadal. Chodzi tu o duży jeszcze potencjał parku maszynowego, wykorzystania powierzchni produkcyjnych l zaplecza technicznego. Ponieważ możliwości w tym zakresie są bardzo duże, prezes Wysocki, jak przypuszczam, weźmie pod uwagę udział jakiegoś kapitału obcego. Spółka ma na przyszłość duże i ambitne zamierzenia. Otwarta jest kwestia negocjacji z innymi udziałowcami. Zatrudniamy 50 osób, a dalsze zatrudnienie zależy od zasilenia kapitału spółki przez nowych udziałowców, bo możliwości właściciela są Już wykorzystane, a jest też drugi zakład macierzysty "Pamela" pod Warszawą , w którym również poczynione zostały spore inwestycje i inwestowanie trwa nadal. Spodziewam się, że po Ich zakończeniu podjęte zostaną dalsze inwestycje w naszym zakładzie.

Rok 1996 upłynie na dochodzeniu do pełnej zdolności produkcyjnej. Dojdzie do specjalizacji zakładów. "Pamela" jest wyspecjalizowana w produkcji rajstop z lycry i stretchu, natomiast produkcja rajstop z elastilu przypadnie nam. W ten sposób produkcja obu zakładów uzupełnia się. Mamy perspektywę dalszego rozwoju, nie ma kłopotu ze zbytem. Zapasy są niewielkie l wynikają z sezonowego spadku popytu. Obok produkcji rajstop, importujemy je również z Francji z takich firm jak Le Burge czy Chantal, zajmujemy się też handlem.

Sprawa cen naszych wyrobów, to rzecz względna. Nasze wyroby są produkowane z lepszych surowców np. z poliamidu niemieckiego, jest też wysoka jakość i estetyka opakowań - to wymaga dodatkowych pieniędzy. Ceny są Jednak niewiele wyższe od przeciętnych w naszym regionie południowo-wschodnim, bo w skali kraju to nie są wygórowane a jednak warte są jakości rajstop. Potwierdza to fakt, że od ponad roku nie mieliśmy reklamacji. Zarobki są zróżnicowane l zależne od systemu płac lub wydajności, przeciętnie kształtują się około 400 zł. Przewidujemy podniesienie zatrudnienia w roku 1996 w związku z zakładanym uruchomieniem, jak mówiłem, dalszych mocy produkcyjnych i zakupem nowych maszyn np. farbiarek ciśnieniowych do barwienia l wykańczania wyrobów, co do tej pory robiliśmy w "Pameli". Docelowo zatrudnienie wyniosłoby do 100 osób, gdy inwestycje nie powiodą się w pełni to zatrudnimy około 60-70 osób.

, SPLOT" Spółka z o.o. - prezes Krzysztof Tochaman

- Firma "Splot" funkcjonuje dwa lata, zajmuje się produkcją rajstop cienkich z lycry, stretchu l elastilu. Na rynku krajowym jesteśmy w zasadzie dopiero rok, bo pierwszy rok działalności to była produkcja dla firmy "Hemes" ze Słowacji, jako eksport przerobowy. W 1994r ruszaliśmy od zera z symbolicznym kapitałem. Start umożliwił nam eksport przerobowy. Kontrakt z firmą "Hemes" zakończył się w 1994r i od 1995 roku jesteśmy zdani na siebie. Musieliśmy szukać rynków zbytu, znaleźliśmy je na Wschodzie, umożliwiło nam to dość szybki start od połowy stycznia 1995. Z powodzeniem prowadziliśmy tę produkcję do czerwca. Charakterystyczna dla tej produkcji jest sezonowość popytu, który w okresie lata spada do minimum, stąd sprzedaż w tym okresie była bardzo kiepska. Dopiero w miesiącach wrzesień, październik wraca bardzo dobra sprzedaż. Również w listopadzie byliśmy przygotowani do dużej sprzedaży, ale zostaliśmy bardzo negatywnie zaskoczeni. Rynek wschodni został tak nasycony, że spowodowało to niespodziewany spadek sprzedaży. Pozostał rynek krajowy. Jest to sytuacja zmienna, sezonowa i zależność popytu wiąże się warunkami atmosferycznymi i dobrym okresem, jakim są zimne lata i ciepłe zimy, bo wtedy rajstopy sprzedają się z powodzeniem. Jesteśmy w stanie wyprodukować 500 - 600 tyś. rajstop miesięcznie, z tym, że zdolność produkcyjną dostosowujemy do popytu. Rok 1995 był dobry dla firmy, choć nie zakończyliśmy go jakimś wielkim zyskiem, to Jednak cała działalność i osiągnięcia finansowe umożliwiły nam wyremontowanie budynku produkcyjnego l wykonanie ochrony przed hałasem uciążliwym dla sąsiedniego bloku mieszkalnego. Można też powiedzieć, że stanęliśmy "na nogi" samodzielnie. Zdobyliśmy sporo rynku krajowego, z tym, że sprzedaż naszą kierujemy głównie na rynki wschodnie, a więc Ukraina., Białoruś i Rosja to umożliwia dalszy rozwój firmy. Firma "Splot" wywodzi się z "Fantazji", która Jest naszym udziałowcem. Również załoga przyszła z "Fantazji", początkowo było to 60 pracowników. Byli to i są, bo zatrudnialiśmy nadal, dobrzy fachowcy, którzy przebywali na zasiłku dla bezrobotnych. Stan zatrudnienia na koniec roku wynosił 125 osób. Przed nami kwestia odblokowania produkcji, bo magazyn mamy pełny , a sezon sprzedaży zaczyna się pod koniec stycznia i powinien się rozwijać w następnych miesiącach. Ta sytuacja wpływa na politykę zatrudnienia. Wszyscy pracownicy zatrudnieni byli do końca roku 1995. W związku z trudnościami, które przedstawiłem, nie mogłem zatrudnić wszystkich pracowników i część musiała odejść na zasiłki dla bezrobotnych. Liczę na to, że od marca wszystkie te osoby uda mi się z powrotem zatrudnić. Dążymy do szybkiego uruchomienia produkcji, ale wcześniej musimy sprzedać zapasy z magazynów ażeby mieć środki na to uruchomienie. Mamy takie zamówienia, które pozwoliłyby ruszyć z produkcją od połowy stycznia, jeżeli nie powstaną jakieś przeszkody. Pamiętać trzeba, że na rynku krajowym jesteśmy dopiero rok, a ten rynek jest bardzo trudny i konkurencyjny, dlatego liczymy na rynki wschodnie.

Wysokość zarobków w II półroczu 1995r w akordzie w miesiącach korzystnych wynosiła 550 - 600 zł. brutto. Nie mamy problemu z jakością wyrobów, nie licząc oczywiście rzadkich jednostkowych przypadków .które zdarzają się w każdej produkcji, i jest to zasługa naszych dobrych fachowców i nowoczesnego parku maszynowego. W II - półroczu rozpoczęliśmy produkcję rajstop z lycry, a to pod względem jakości stanowi nieco wyższy stopień wtajemniczenia. Sprzedajemy te rajstopy bardzo dobrze, legitymujemy się tu certyfikatem Du Ponta na stosowanie włókna lycry. Taki certyfikat posiada w kraju trzy, może cztery firmy, jest go bardzo trudno uzyskać, a jego posiadanie stanowi przepustkę na rynki. Poważniejszych Inwestycji nie przewidujemy, gdyż w przeciągu dwóch lat doprowadziliśmy ten zakład do pełnego stanu możliwości produkcyjnych. Drobniejsze inwestycje są uzależnione od wyników I półrocza l sytuacji finansowej firmy.

ZAKŁADY NAPRAWCZE TABORU KOLEJOWEGO - dyrektor Wiesław Grzywna

-Najważniejszym zadaniem roku 1995 było dla nas zrestrukturyzowanie majątku przedsiębiorstwa. Przejęliśmy zakład o powierzchni 12,5 ha, oraz budynki i 7 hal produkcyjnych. Przez podziały geodezyjne i przetargi, udało nam się zmniejszyć ten stan do 4,5 ha powierzchni i 3 hal, z tym że jedna hala po silnikowni jest przygotowywana na targowisko. Było to główne zadanie odnośne do przyszłej restrukturyzacji l przekształcenia przedsiębiorstwa, bądź to w spółkę pracowniczą, bądź w spółkę prawa handlowego. Mam nadzieję, że do końca lutego cel uda się osiągnąć.

Jest jeszcze sprawa mieszkań zakładowych. W 3 blokach mamy 80 mieszkań, których wartość została wyceniona i zostaną one przeznaczone do sprzedaży najemcom. W ten sposób powstałaby wspólnota mieszkaniowa. Jest Już ok. 80% chętnych na wykup mieszkania.

W zakładzie nie odchodzimy od profilu produkcji w 80% kolejowej i stale poszerzamy nasz asortyment nie tylko dla kolei. Prowadzimy około 200 usług rocznie dla okolicznych przedsiębiorstw i prywatnych odbiorców - rolników. Od 2 lat produkujemy maszyny rolnicze. W oparciu o doświadczenia nabyte na zachodzie Polski spróbujemy zmienić asortyment produkcji na maszyny nowoczesne. Nawiązaliśmy kontakt z "Agromą" w Poznaniu i spodziewamy się korzystnej współpracy gdyż popyt na te wyroby jest.

Zatrudnienie zmniejsza się naturalnie, z tym, że przy naszych warunkach ma rację bytu przy zatrudnieniu 200 - 250 pracowników , a obecnie zatrudniamy 298. Zarobki przeciętne wynoszą około 470 zł. brutto. Na rok 1996 planujemy bardzo dużo. Nawiązaliśmy szereg kontaktów z odbiorcami krajowymi. Od sierpnia 1995 prowadzimy negocjacje z Belgami, Holendrami l Niemcami na temat eksportu. Przedstawiliśmy kilka propozycji naszym partnerom. Mimo że mamy pewne obawy jakościowe co do norm zachodnich, to sytuacja się rozwija. Zainteresowanie firmą przyszło nawet z Urugwaju. Mamy zakusy produkcyjno-handlowe na Wschód, Interesują nas rynki ;białoruski, ukraiński l rosyjski. Zakład nasz jest przecież pod względem poziomu technologii, specyfiki parku maszynowego - jedyny w województwie zamojskim i to wykorzystamy.

SPÓŁDZIELNIA PRACY TRANSPORTU WIEJSKIEGO - prezes Ryszard Bil

- Rok 1995, to kolejny rok pomyślny pod względem ekonomicznym. Prognozujemy osiągnięcie zysku na poziomie roku 1994, a więc ok.40000 zł. W dalszym ciągu prowadzimy dotychczasową działalność; transport i handel. Handlujemy węglem, materiałami budowlanymi, paliwami płynnymi, olejami, smarami, częściami zamiennymi do samochodów typu "Star", "Jelcz", "Żuk", a też nawozami mineralnymi łącznie z dowozem do zagrody rolnika. Prowadzimy też hurtownię wód mineralnych, no i usługi transportowe w szerokim zakresie, łącznie z wynajmem sprzętu budowlanego, typu dźwigi i koparki. To jest nasza działalność podstawowa. Rozszerzanie tej działalności, szczególnie handlowej, jest bardzo trudne ze względu na silną konkurencję. Postęp u nas w dziedzinie handlu polega na tym, że staramy się być dealerami w konkretnych branżach. Udało nam się w roku 1995 wejść w umowę z Nadwiślańską Spółką Węglową, której jesteśmy dealerem. Daje nam to większe szansę bycia na rynku, obrony przed konkurencją, otrzymanie upustów i możliwości zakupu tego samego towaru w niższej cenie niż inni. Jest to korzystne dla firmy i dla naszego klienta. Ponieważ umowa obowiązuje od l grudnia 1995r do końca 1996, to już właśnie w grudniu zaobserwowaliśmy zwiększony popyt na węgiel, ze względu na obniżkę ceny. Cenę tę obniżaliśmy dwukrotnie; w listopadzie ub.r. za węgiel-kostkę wynosiła ona 250 zi/t. to w grudniu obniżyliśmy tę cenę do 220 zł/t. Uważam że to dużo. Tych cen nadal nie uda się utrzymać, gdyż od l stycznia br. został podniesiony podatek vat z 7% do 12%, ponadto wzrosła również o 15% taryfa kolejowa. Podwyżka nie będzie zależna od spółdzielni, mimo że swoich kosztów nie doliczamy. Będziemy mieli nadal węgiel najtańszy, a ceny będą na poziomie np. orzech - 220 zł., kostka 240 zł, za tonę. Należy też wspomnieć o dobrej jego jakości, gdyż pochodzi z kopalń "Silezja" l "Czeczot". U innych dealerów ceny kształtują się wyżej. Spółdzielnia zatrudnia 53 osoby. Obroty osiągamy rocznie rzędu 85 mld st.zł. W ramach wykorzystania wolnych powierzchni podpisaliśmy umowę z Urzędem Celnym w Przemyślu, w wyniku której powstała u nas placówka celna. Jest to duże udogodnienie dla eksporterów na Wschód, wszystkie formalności celne załatwia na miejscu dwóch celników. Jest też Agencja "Olech", która zajmuje się obsługą klientów, którzy oczekując na załatwienie mogą skorzystać z naszego baru. Średnia płaca , od 3 lat kształtuje się na poziomie 650 zł. brutto, z tym że różnicuje się w różnych miesiącach. Ponieważ wzrost obrotów i uzyskana marża są niższe od poziomu kosztów, blokuje to podwyżkę plac. Jesteśmy jednak firmą wypłacalną, nie musimy korzystać z kredytu bankowego. Kłopotliwa dla nas jest obsługa szkół, polegająca na dostawach opału. W efekcie obok takich dłużników Jak ZEC. ZOZ., doszło jeszcze Kuratorium w Zamościu, co pociągnęło stratę prawie 100000 zł z tytułu nieterminowych zapłat i rezygnacji z odsetek, bo l tak nie były one do wyegzekwowania. W roku 1996 będziemy się starać wejść na nowe rynki w gminach Turobin, Żółkiewka, Zakrzew. Zajmiemy się prawdopodobnie handlem olejem opałowym. Uważam, że utrzymanie odpowiedniego poziomu tego co robimy dotychczas zapewni normalną pracę i godziwe zarobki dla pracowników, tego cała załoga może być zupełnie pewna.

"MEWA" Zakłady Dziewiarskie S.A. - wiceprezes d.s. ekonomiczno-finansowych Józef Kiszka.

- Jesteśmy spółką od końca roku 1991. Podstawowym wydarzeniem roku 1995 to było wejście naszej spółki do Programu Powszechnej Prywatyzacji. Od 12 września akcjonariat spółki jest następujący; 40%-Skarb Państwa, 33% - Dziewiąty Fundusz Inwestycyjny Im. Eugeniusza Kwiatkowsklego, 27% -pozostałe czternaście funduszy w równej wielkości. W lutym i marcu z 40% akcji Skarbu Państwa - 15% otrzymają nasi pracownicy nieodpłatnie. Spółka przestała być we wrześniu państwową i stała się prywatną. W sytuacji finansowej firmy był to drugi rok spłacania długów z lat 1990-93, drugi rok realizacji ugody z bankiem i z głównymi wierzycielami - spłaciliśmy tylko część zadłużenia a reszta została umorzona. Nadal spłacamy raty zadłużenia w terminie, nie powstaje nowe zadłużenie, zobowiązania regulujemy terminowo i nie mamy żadnych odsetek z tego tytułu. Nie dysponujemy jednak środkami na rozwój. Udało nam się w roku 1995 zwiększyć wynagrodzenia ,bo były bardzo nędzne i choć było to ok.30%, to i tak średnia płaca w roku wyniosła tylko 480 zł. Tu chcę wyrazić podziw dla zrównoważenia i spokoju załogi, nie było strajków, a przecież załoga "Mewy" liczyła 4000 osób. Cały zysk prawie 600000 zł pochłonęła spłata zadłużenia, która potrwa do III kw 1997r. było to duże obciążenie.

Wyroby nasze sprzedaliśmy na wartość 15000000 zł, z tego 60 % trafiło na kraj i 40 % na eksport, głównie do krajów Europy Zachodniej i Egiptu. Spoglądamy również na Wschód. Będziemy uczestniczyć w dużych targach międzynarodowych w Moskwie. Zaprezentujemy tam naszą kolekcję l liczymy że "Mewa" wróci na ten duży rynek po latch przerwy. Nasze możliwości techniczne nie są w pełni wykorzystane i wystarczy przyjąć nowych pracowników, by zwiększyć produkcję pod zamówienia eksportowe. Na rynku krajowym konkurencjajest bardzo duża, spory jest Import bielizny, szczególnie bawełnianej z krajów Dalekiego i Bliskiego Wschodu. Ponieważ "Mewa" produkuje bieliznę z jedwabiu wiskozowego i z poliamidu (stiionu) l cykl produkcyjny jest kompletny, to jest. kupujemy tylko przędzę jako surowiec, to nasza bielizna jest mniej popularna, niż bielizna bawełniana. Z kolei nam bawełna nie odpowiada ze względów technologicznych. Konkurencję odczuwamy bardzo silnie. Z drugiej strony opłacalność eksportu spada, bo nasi główni odbiorcy - Niemcy, Anglicy czy Francuzi poszukują dostawców tańszych, a Polska w wyniku poprawy sytuacji wewnętrznej staje się dla nich krajem mniej opłacalnym ze względu na rosnące koszty robocizny. Tylko kosztami robocizny można w tym przypadku konkurować. W tym celują kraje biedniejsze, o niższym koszcie robocizny, ale konieczne do szerszego pozyskania klientów. Musimy też zwiększyć wydatki na bardziej atrakcyjne projekty l modele bielizny. Bielizna ekologiczna, myślę, że l tego tematu nie uda nam się uniknąć i trzeba będzie poważnie się tym zająć. Naszą szansą jest uczestniczenie w programie powszechnej prywatyzacji, stąd w radzie nadzorczej pojawili się ludzie reprezentujący konkretnego właściciela jak NF, wykształceni fachowcy działający na różnych rynkach l tu liczmy na ich pomoc. Naszym zadaniem strategicznym jest przygotowanie programu rozwoju "Mewy" na najbliższe 5 lat, od roku 1996, łącznie z programem inwestycyjnym. Zatrudnienie obecnie sięga 750 pracowników, nie będziemy zwalniać ale też nie będziemy przyjmować nowych skoro ta załoga może realizować zamówienia. W tym roku nie przewidujemy podwyżki wynagrodzeń, bo też nie przewidujemy znacznego wzrostu sprzedaży.

Ceny naszych wyrobów są konkurencyjne, przestrzegamy zasady, że wyrób musi być dobry lecz nie może być drogi. Ceny bielizny produkowanej na kraj są dostosowane do rynku i nie są zawyżone. W eksporcie wzrost cen z pewnością jest niższy niż wskaźnik inflacji. Jakość wyrobów to 97% pierwszy gatunek, a więc dość wysoka. Rok 1995 był pomyślny choć nie rewelacyjny. Uzyskaliśmy zysk około 400000 zł. W roku 1996 zakładamy wzrost sprzedaży o 1/4 w cenach bieżących przy utrzymaniu eksportu. Sprzedaż prowadzimy też w naszym sklepie przy Pl. Wolności i w salonie przy zakładach, gdzie stworzyliśmy znakomite warunki dla naszych klientów, co powinno zachęcać do kontraktów z "Mewą".

" PRIMA" Przedsiębiorstwo Dziewiarsko-Pończosznicze - zastępca dyrektora Zofia Siek

- Rok 1995 był w "Primie" zdecydowanie lepszy od poprzednich lat. Od 1992r. w przedsiębiorstwie prowadzony jest zarząd komisaryczny przez warszawską firmę consultingową "Ewip", która opracowała też program naprawczy dla "Primy". Przedsiębiorstwo nasze powstało z podziału ZPD "Mewa" i od początku borykaliśmy się z problemem sprzedaży wyrobów, problemami finansowymi i Innymi kłopotami. "Prima" produkuje wyroby dziewiarskie, głównie bieliznę dla kobiet i młodzieży, w różnych wzorach, rozmiarach l kolorach, oraz wyroby pończosznicze; skarpety i rajstopy dziecinne i damskie. Jest to produkcja sezonowa, ponieważ bielizna sprzedaje się lepiej w I półroczu, natomiast pończosznictwo, poza skarpetami męskimi, lepiej sprzedaje się w IV kw. roku. Podjęliśmy działania w celu znalezienia rynków zbytu i stworzenia pewnych stałych kanałów dystrybucji. Kosztowało nas to sporo l trwało dosyć długo. W roku 1995 współpracowaliśmy już z kilkoma dużymi hurtowniami, co pozwoliło na zmniejszenie kosztów transportu. Stale zmieniamy l dostosowujemy do gustów klientów nasz asortyment. Bierzemy udział w Targach Poznańskich i w efekcie mamy nowe kontrakty i do tego dostosowujemy produkcję. Bardzo Istotną sprawą jest dla nas restrukturyzacja finansowa przedsiębiorstwa mająca na celu oddłużenie firmy, którą udaje nam się realizować. Wykorzystaliśmy wielką szansę Jaką była ugoda z bankiem. Izbą Skarbową największymi wierzycielami "Primy", była to szansa uratowania firmy. Warunkiem umorzenia naszych długów Jest Ich spłacenie w 40% ratalnie. Spłata jest rozłożona na raty kwartalne na okres 3 lat, wysokość raty wynosi ponad 100 000 zł. Po spłacie długów będziemy w znacznie lepszej sytuacji niż obecnie. Wyniki, jakie osiągamy, mówią, że powoli idziemy do góry. Celem zarządu jest prywatyzacja firmy. Wojewoda Zamojski, jako organ założycielski, powołał komisję do zbadania sytuacji "Primy" i opracowania kierunku prywatyzacji. W wyniku tych prac złożony został do Ministerstwa Przekształceń Własnościowych, wniosek, wcześniej zaakceptowany przez związki zawodowe, o prywatyzację. Przewiduje się postawienie "Primy" w stan likwidacji w celu prywatyzacji drogą szybkiej sprzedaży Inwestorowi, bądź zawiązania spółki z o.o. z udziałem takiego inwestora l załogi.. Jest to oczywiście sprawa przyszłości i ściągnięcie takiego inwestora, chętnie zagranicznego, będzie trudne i jest problemem w skali województwa. Dążymy do realizacji tego w roku bieżącym lub w 1997. Zatrudniamy 295 osób. Średnia płaca z listopada 1995r wynosiła 465 zł brutto. Za rok 1995 spodziewamy się zysku, trudno powiedzieć jeszcze w jakiej wysokości, ale i tak będzie lepiej niż w roku 1994, gdzie zysku nie było. Obok prywatyzacji mydlimy o modernizacji parku maszynowego, który jest już wyeksploatowany, oraz o nowej produkcji, o której na razie nie mogę mówić. W naszych warunkach mamy pełny cykl produkcyjny, surowcem jest przędza, z której wykonujemy bezpośrednio wyroby pończosznicze lub dzianinę, którą barwimy kroimy i szyjemy bieliznę. Zaletą naszych wyrobów Jest przewiewność i lekkość i dlatego klientki wolą ją nosić niż bawełnianą, która jest gruba. Częściowo ekologiczne jest pończosznictwo, gdzie rajstopy dziecinne produkujemy z bawełny a skarpety męskie z udziałem lnu. W Biłgoraju można kupić nasze wyroby w sklepach firmowych na Pl. Wolności i przy zakładzie.

"BAKO" Agencja Ochrony - współwłaściciel Artur Bara.

- Agencję prowadzimy ze współwłaścicielem Wiesławem Kozyrą. Działamy od 1990 roku na podstawie koncesji wydanej przez Ministerstwo Spraw Wwenętrznych. Obecnie świadczymy tylko usługi, gdyż początkowo zajmowaliśmy się również handlem. Popyt na nasze usługi jest dość duży, zajmujemy się konwojowaniem pieniędzy, oczywiście w sposób profesjonalny, z użyciem odpowiedniego pojazdu, ochroną mienia i ochroną obiektów. Zatrudnienie waha się w zależności od potrzeb, a wynosi około 50 osób na pełnych etatach. Terenem działania agencji jest województwo zamojskie. O poziomie naszych usług, świadczy fakt, że nie zdarzyło się, aby ktoś nam wypowiedział umowę z naszej winy. Dwa wypowiedzenia powstały w wyniku bankructwa firm, które ochranialiśmy, to jest Zakładów Mięsnych w Zamościu i Fabryki Mebli w Bondyrzu. Ochraniamy też mecze piłkarskie "Łady" Biłgoraj i imprezy organizowane przez BDK - czynimy to nieodpłatnie, jako pewna forma sponsorowania. Zyski z naszej działalności nie są bardzo duże, ale część z nich staramy się inwestować w firmę. Skala zysków jest taka, że płacimy pod koniec roku 45% podatku dochodowego, są więc nieco wyższe niż przeciętne w mieście. Zarobki naszych pracowników dochodzą do 500 zł brutto. Praca Jest czterozmianowa, czyli po 12 godzinach pracy w dzień pracownik ma 24 godziny wolnego, natomiast po 12 godzinach pracy w nocy, ma 48 godz wolnego. Jest to zgodne z przepisami, a dla pracowników często wygodniejsze niż w firmach, które prowadzą własny dozór na trzy zmiany. Działalność nasza się rozszerza i coraz więcej firm korzysta z naszych usług. Nasza ochrona jest bardziej efektywna, gdyż nie ma problemów związanych z zatrudnieniem pracowników, jak urlopy, zwolnienia lekarskie, podatki, oraz ze zwolnieniem pracownika dozoru, który źle wykonuje swoje obowiązki. Ponadto eliminuje się różne niekorzystne dla firmy powiązania pomiędzy pracownikami i dozorcami. Wydatki poniesione przez naszego klienta są dużo niższe, niż utrzymywanie własnej straży przemysłowej, a przy dozorowaniu własnym nasza oferta jest zbliżona cenowo.

Rok 1996 będzie chyba lepszy, gdyż 1995 nie był najszczęśliwszy, ze względu na straty rzędu setek milionów st. zł, jakie ponieśliśmy w związku z bankructwem dwu naszych klientów. Obecnie rozmawiamy z kilkoma firmami zainteresowanymi naszymi usługami l jeżeli dojdzie do kontraktu to otworzy się sprawa zwiększenia zatrudnienia dla wielu osób z Biłgoraja. Wymogi jakie stawiamy kandydatom do pracy w agencji nie są wyszukane - kandydat musi być zdrowy i mieć dobrze "poukładane" w głowie. Do niektórych prac wymagane są pewne predyspozycje fizyczne oraz warunki , które wymagane są do uzyskania zezwolenia na broń. Wyjaśnię też, że nowoczesny sposób wykonywania ochrony, czy konwojowania jest daleki od tych, które są pokazywane na filmach.

" TANEW" Spółdzielnia Niewidomych, prezes - Wiesława Kopaczewska

- Rok 1995 był trudny dla spółdzielni, mieliśmy zmiany personalne, zmiany prezesów. Wpływa to niekorzystnie na pracę spółdzielni. Stosunki wewnętrzne nie są drastyczne l staramy się załatwić wszystko zgodnie z prawem spółdzielczym, oczywiście nie wszyscy bywają zadowoleni l nie jest możliwe wszystkich zadowolić. Spółdzielnia zajmuje się głównie prefabrykacją włosia, produkujemy mieszanki szczotkarskie, różne asortymenty szczotek z włókien sztucznych i naturalnych, różnego rodzaju pędzle i naciągi smyczkowe. Sporadycznie produkujemy szczotki do myjni i szyjemy pieluchy. Zatrudnienie na koniec listopada wyniosło 63 osoby, około 50 % to są inwalidzi 1,11,111 grupy. Zatrudniamy oczywiście inwalidów ze schorzeniami wzroku. Zarobki kształtują się w granicach 300 - 400 zł brutto. W 1995r skorzystaliśmy z pomocy Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, dzięki czemu utworzyliśmy 5 nowych stanowisk pracy l zatrudniliśmy pięciu nowych pracowników, dla których otrzymamy refundację wynagrodzenia z tego funduszu. W ramach tej pomocy zakupiliśmy też samochód "Żuk". Surowiec do produkcji - włos, pozyskujemy z całej Polski, a w inne surowce np. włókna zaopatrujemy się w hurtowniach, nie ma tu żadnych trudności.

Trudności zaczynają się od zbytu wyrobów. Prognozy na rok 1996 są niepomyślne, gdyż uzależnieni jesteśmy od kooperantów. Głównym produktem są, l pozostaną, mieszanki szczotkarskie. Jest to też największa sprzedaż l Jeżeli będą zamówienia, to nie będzie problemów. Rok 1995 nie powinien być zamknięty stratami, ale o zyskach trudno jeszcze mówić. Podkreślić trzeba, że dla naszej spółdzielni bardzo cenna Jest pomoc z PFRON.

Obok zadań produkcyjnych prowadzimy opiekę lekarską naszych Inwalidów, mamy odpowiedni gabinet, zatrudniamy lekarza l pielęgniarkę, poza tym pomagamy finansowo w formie dopłat do czynszu za mieszkanie w hotelu, dopłat do obiadów, pokrywamy koszty leczenia lub sprzętu rehabilitacyjnego l udzielamy zapomóg.

"WIKLINIARKA" Spółdzielnia Rękodziela Ludowego i Artystycznego, Oddział w Biłgoraju, - kierownik Zdzisław Kiszniewski

- Rok 1995 przewidujemy zamknąć na zero, a może z lekkim zyskiem, choć trudno jeszcze mówić o wyniku finansowym. Spółdzielnia produkuje wyłącznie na eksport. Produkujemy nadal wyroby z wikliny, są to; kosze sprawunkowe, kufry, kosze na bieliznę, meble drobne, ozdoby ścienne i wyroby ze słomy - koziołki , ozdoby choinkowe, korony l inne. Wyroby ze słomy trafiają do Skandynawii. Głównie eksportujemy do Ameryki Półn. l Europy Zach., konkretnie do Anglii, Danii, Holandii a szczególnie Niemiec.

Biłgoraj jest oddziałem wiodącym w produkcji, która prowadzona Jest w 93% systemem chałupniczym. Jest to system konieczny ze względu na niską rentowność wyrobów. Mamy 17 zespołów chałupniczych i zatrudniamy 40 chałupników w trzech województwach; rzeszowskim, tarnobrzeskim i zamojskim. W okresie zimy mamy wikliniarskie "żniwa", produkcja jest największa i sięga 60 % rocznej, jest więc w pewnym sensie sezonowa, a nasi chałupnicy to przeważnie rolnicy. Produkcja wikliniarska ma niewielką opłacalność, ale w większej skali powinna przynosić efekty. Ceny wyrobów wikliniarskich na rynkach światowych są stale a na niektóre wyroby nie zmieniły się od 40 lat, przy czym waluta nie jest stała i niekiedy tanieje, a koszty rosną. W tej sytuacji jest charakterystyczne, że mamy swoich stałych odbiorców, niektórych od 40 lat. Jesteśmy więc trwale związani l o problemie zbytu nie ma mowy. Wiklinę mamy z własnych plantacji , jest niezłej jakości, kupujemy też od prywatnych plantatorów. Obroty osiągamy około 1 200 000 zł, a wpływ na to ma różnorodność wyrobów i czasochłonność pracy ręcznej. Zarobki uważam za kiepskie, oscylują w granicach minimalnych płac l nie ma możliwości ich podniesienia ze względu na ogromne koszty, w tym szczególnie transportu i wygórowane ceny wikliny. Prognozę roku 1996 widzę pozytywnie, zakładając, że polskie kosze są najlepsze na świecie. Nie jest pozytywne w wikliniarstwie zjawisko nieuczciwej konkurencji w kraju, gdzie nie ma równości podatkowej między producentami. Spółdzielnia płaci wszystkie podatki, między Innymi zryczałtowany podatek od wyrobów rękodzieła ludowego i artystycznego, którego żaden z prywatnych wytwórców nie płaci. Brak też jasnych i spójnych przepisów podatkowych dla tej specyficznej działalności, to sprzyja różnym kombinacjom nieuczciwych konkurentów. Zatrudnienia nie zamierzamy zmieniać. Natomiast uważam, że interesujące jest podjęcie się uprawy wikliny, która jest opłacalna. Dla przykładu - jeden z naszych plantatorów posiada plantację wikliny na powierzchni 60 ha. i jak to się mówi "goli" miliardy. Przyszłość wikliniarstwa w ogóle, opierając się na pogłoskach, które mówią o zainteresowaniu się wikliniarstwem przez Chińczyków, Wietnamczyków i innych, (gdzie robocizna jest bardzo niska i istnieje możliwość zastosowania do produkcji różnych gatunków bambusa), nie rysuje się zbyt różowo i należy spodziewać się kiedyś poważnej konkurencji. Na razie nie mamy obaw, a jaka będzie przyszłość - zobaczymy.

Wypowiedzi z dnia 4 i 5 stycznia 1996r.

Opracowanie: M. J. Szubiak

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: