Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Gazeta "Tanew" 2/2000
Kamyczki "TU"
Od grudnia 1999r jesteśmy świadkami prasowej "rewelacji"- oto w Biłgoraju pojawiło się pismo dla dzieci i młodzieży (co najmniej poziom o tym świadczy i dziecięcą ręką rysowana winieta) pod oszołamiającą nazwą "Tu". Nic właściwie nie byłoby dziwnego, w czasach kiedy o śmierci cenzury już dawno zapomnieliśmy a na rynku prasowym panuje hasło - "róbta co chceta", gdyby nie to , że jednak na tym rynku obowiązują pewne zasady. Mówiąc językiem dziennikarzy z "Tu" - zasady ogrodnicze. Otóż żaden ogrodnik nie lubi gdy inny, który w swoim ogródku ma ogromny bałagan, wrzuca do jego ogródka swoje brudne kamyki. Może jednak rozpocząć od porządków u siebie, a roboty tu dużo. Po pierwsze kłamstwem jest to co się pisze na winiecie, że "Tu" to dwutygodnik, jako że wychodzi w cyklu miesięcznym, a pan redaktor nawet "dowcipnie " zamiast daty wymienia obok ceny, aktualny miesiąc. Współczuję zatem wszystkim "nabranym" na ten chwyt - ogłoszeniodawcom i przedsiębiorcom reklamującym się w "Dwutygodniku Biłgorajskim Tu". W Rzeczpospolitej obowiązuje prawo, które mówi o obowiązku rejestracji każdego pisma, a w "Tu" jakoś nie można się doszukać ani numeru indeksu ani ISSN. Ciekawy jestem co na to biłgorajski Pan Prokurator powie, chyba że nie czyta "Tu" i nieświadomie zaniedbuje swoje obowiązki, tylko obowiązki, bo przyjemności z tego miał nie będzie. No, ale może dosyć tych uszczypliwości. "Niech rzuci kamieniem ten kto jest bez grzechu" - panowie z "Tu" tę filozofię dobrze znają i ciągle ją poznają, więc każdemu się może zdarzyć różna dziennikarska kaczka. Trudno mi jednak pominąć fakt ośmieszania korespondenta "Tanwi" ("Tu" nr 1(2), styczeń 2000), osoby poważanej nie tylko w krakowskim środowisku naukowym, ale też naukowca, który swoimi publikacjami wniósł bardzo wiele w popularyzację edukacji medycznej i działań profilaktycznych w zapobieganiu wszelkim chorobom w społeczeństwie. Po drugie, jakaż to moralność w naśmiewaniu się z ludzkich chorób? Metoda wyrywania z kontekstu różnych zdań dla ośmieszania autora, może przykro dla takich "dowcipnych" skończyć się w sądzie. O tym już zadecyduje Pan prof. dr hab. Paulin Moszczyński. Jedyną obroną dla dziennikarzy "Tu" będzie po prostu niezrozumienie tekstu, czemu wcale bym się nie dziwił - to pewnie za trudne! Podobnie dotyczy to wyrwanych z kontekstu "rewelacji" pochodzących z informacji o pracach Zarządu Miasta. Tu również można się tłumaczyć niezrozumieniem słowa wizja - to pewnie też za trudne! Mam nadzieję, że o tym zadecyduje pan burmistrz. Właśnie ten sam pan burmistrz, który bardzo przyjaźnie podchodził do "Tu" i nie szczędził grosza na różne kalendarze itp., ale pamiętam, że i pana burmistrza nie raz już próbowano oszukać, więc pewnie teraz będzie bardziej wstrzemięźliwy. Być może, nie jestem czuły na ten szczyt dowcipu, a raczej złośliwości, dokonany z wielkim wytężeniem intelektu, ale to jest żałosne !

Morał z tego wszystkiego taki, że zaglądając do cudzego ogródka, spójrzmy najpierw do swego i nie wrzucajmy kamyków do innego, bo to po prostu fe.

M.J.Szubiak

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: