Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Gazeta "Tanew" 2/2000
Start OSP
Na przełomie października - listopada 1999r. powstała w Biłgoraju Ochotnicza Straż Pożarna, zrzesza aktualnie około 20 ochotników. Komendantem jest Wiesław Kret, na co dzień pracownik Komendy Po-wiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Biłgoraju. Ideą powstania Ochotniczej Straży Pożarnej była pomoc i uzupełnienie działalności Państwowej Straży Pożarnej. Ochotnicy zamierzają specjalizować się w ratownictwie wodnym i zwalczaniu zagrożeń ekologicznych. Rozpoczęty się pierwsze szkolenia, na razie wewnętrzne. Planowany jest kurs młodszych ratowników w zakresie zwalczania zagrożeń ekologicznych i dalsze szkolenia, w tym kurs płetwonurków. Straż nie posiada na razie żadnego sprzętu, a przecież bez sprzętu po prostu nie będzie straży. Pierwszy krok uczyniła Rada Miejska w Biłgoraju przyznając 10 tys. zł na zakup niezbędnego sprzętu. To jeszcze kropla w morzu. Obszar działania nie ograniczy się do terenu miasta, sięgnie na powiat i tam gdzie są pobliskie zbiorniki wodne. Strażacy - ochotnicy rozglądają się za następnymi sponsorami, a potrzeby są wielkie - skimery do usuwania zanieczyszczeń z wód, pompy , separatory oleju i jeszcze inny sprzęt specjalistyczny, którego nawet nie posiada straż państwowa. Brak jest sprzętu do nurkowania. Wypożycze-nie takiego sprzętu do przeprowadzenia kursu, niewiele da bo już wyszkoleni płetwonurkowie i tak będą bezużyteczni. Tylko prywatne tele-fony komórkowe jako jedyny "sprzęt" pozwalają na utrzymanie łączności. Komendant PPSP użyczył im pomieszczenia, gdzie w ponie-działki o 18.00 spotykają się. Jest kilku zawodowych strażaków, są lekarze, urzędnicy, przedsiębiorcy i ludzie innych zawodów, jest w nich dużo zapału do tego działania, są przekonani, że mogą być potrzebni, bardzo potrzebni. Jednak będą skuteczni wtedy, gdy będą wyszkoleni i będą dysponować sprzętem. Ze współczesnego, sceptycznego punktu widzenia taka inicjatywa jest skazana na przegraną, ale czy naszym obowiązkiem społeczeństwa i decydentów nie jest tym ludziom pomóc. Może zabrzmi to egoistycznie, ale pomagając im pomagamy i sobie i być może dzięki ich poświęceniu uda się wiele uratować, może nawet jakieś ludzkie życie.

MJS

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: