Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Gazeta "Tanew" 2/2000
Biłgorajskie targowanie
Niemal od początków miasta w Biłgoraju odbywają się czwartkowe jarmarki. Mają one już swoją historię, o której postaramy się napisać w kolejnym numerze "Tanwi". Place targowe też mają swoją historię, gdyż kilkakrotnie przenoszono je w rożne części miasta. Tradycyjnym placem targowym był biłgorajski rynek, później rozszerzył się na przyległe uliczki.

Dzisiejsze targowisko przy ul. Dąbrowskiego wydaje się jakby na stałe wrosło już w architekturę Biłgoraja. Tym bardziej, że ten plac targowy poszerza się w kierunku zachodnim, ku rzece. Teren jest własnością miejskiej "Wspólnoty", która pobiera od kupców należną zapłatę za użyczenie placu pod stragan czy stoisko. Ceny są zbliżone do opłat targowych pobieranych w imieniu samorządu miasta przez Straż Miejską.

Średnio opłata ta wynosi 5-6 zł. 10 lutego br. na targowisku handlowało 240 kupców, opłata targowa przyniosła miastu około 1390zł dochodu. Należy przypuszczać, że podobny dochód osiągnęła "Wspólnota". Dochody kształtują prawa rynkowe - popyt i podaż, oraz pogoda. 27 stycznia br. w okresie pełnej zimy z mrozami i obfitym śniegiem, opłata targowa przyniosła dochód jedynie około 570 zł. W okresie targowej "hossy", a jest to w lecie i tuż przed większymi świętami, do Biłgoraja przyjeżdża ponad 350 kupców. Do kasy miejskiej wpływa wtedy około 1600 - 1900 zł. Za "dobrych czasów" biłgorajskiego targo-wania, bywało tu wielu handlarzy ze Wschodu, przyjeżdżających jako "turyści" - od nich można było ku-pić niemal wszystko za przystępną cenę. Przynosili ze sobą pewną specyficzną atmosferę na targu i stano-wili poważną konkurencję, choć ich towary nie zawsze cieszyły się dobrą jakością. Tego nie mogli ścierpieć biłgorajscy kupcy i dziś już prawie nie ma "ruskich" na biłgorajskim targowisku - trochę szkoda. Ci nieliczni pochodzą z Armenii, Białorusi, Ukrainy, Wietnamu.
Zainteresowaniem mieszczan cieszy się stoisko z odzieżą prowadzone przez dwóch czarnoskórych młodzieńców studiujących w Polsce. Handlarze ci mają uregulowaną sytuację prawną i są już w Polsce na stale zameldowani. Kupcy, zarówno nasi jaki obcokrajowcy, są zbulwersowani płatniczym dziwolągiem polegającym na podwójnej opłacie - i miastu i "Wspólnocie", pytają - czy nie można, a raczej czy nie powinno się uiszczać jednej zapłaty za jedną czynność, jak to jest powszechnie przyjęte? Bo cóż ich obchodzi brak porozumienia między władzą a właścicielem terenu - i chyba słusznie!
Biłgorajskie targowisko jest odwiedzane przez rzesze, mieszkańców Biłgoraja i okolicznych wiosek, kupujących tu warzywa, odzież, obuwie meble i tysiące drobiazgów codziennego użytku, ale też służy do krótkich towarzyskich spotkań. Ten zwyczaj przetrwał już ponad 400 lat.
Jest jeszcze w Biłgoraju drugie targowisko, zwane targiem rolnym. Targ rolny jest traktowany przez władze miasta zupełnie inaczej. Do niedawna odbywał się na ... ulicy Wiejskiej, w opłakanych warun-kach. Niewiele zmieniło się od roku 1997, kiedy targowisko przeniesiono na ul.Konopnickiej tuż przed Żydowski Kirkut. Trochę więcej miejsca, ale ... czy nie będzie prote-stów starozakonnych, ale ... nie ma tu obowiązującej dla placów targowych "infrastruktury", a w okresie "szczytu" bywa również ciasno. Opłatę targową też się pobiera. 10 lutego br. przyjechało na targ 24 rolników, to jak na zimę - sporo, zapłacili miastu około 87zł, przywieźli jak zwykle w okresie zimy, ziemniaki, zboże, kasze, etc. Z rozmów z rolnikami odniosłem wrażenie, że to targowisko jest przez władze miasta niedocenione i traktowane nieco po macoszemu. Może jednak trzeba tę opinię zmienić, gdyż tam też wielu biłgorajan robi zakupy.

Póki co, zachęcam do spaceru po naszym targowisku, w myśl starej zasady - kupić, nie kupić - potargować, albo popatrzeć, można.

Marek J.Szubiak

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: