Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Gazeta "Tanew" 2/2001
O Kościele i Polakach na Kresach
z ks.Waldemarem Dudzińskim rozmawia Marek J.Szubiak,

Posługę duszpasterską prowadzi ksiądz na Ukrainie, a podobno pochodzi ksiądz z powiatu biłgorajskiego?
Pochodzę z Tarnogrodu. W 1990 roku zostałem wyświęcony na kapłana, jako ksiądz Diecezji Lubelskiej. Po podziale administracyjnym znalazłem się w Diecezji Zamojskiej. W 1995 roku wyjechałem, dobrowolnie, do pracy duszpasterskiej wśród Polonii na Ukrainę.

Czy w tej sytuacji, jest ksiądz misjonarzem ?
Jestem księdzem diecezjalnym, tak się to określa, jak misjonarz, ale pracuję jako ksiądz diecezjalny. To nie są typowe misje jak w krajach III Świata.

Wyjazd na Wschód był zawsze dla nas ciekawy i jest nadal. Jakie były pierwsze wrażenia po przybyciu na miejsce misji ?
Od młodości interesowałem się historią, zawsze ciągnęło mnie w te tereny, żeby zobaczyć miejsca, gdzie działy się wielkie rzeczy w historii Polski. Stąd chyba zainteresowanie Wschodem. Gdy tam przyjechałem, to pierwsze wrażenie było jednak przygnębiające, wszędzie szarość, zniszczenia, mimo że kraj olbrzymi, powinien być rozwinięty, bo przecież jest w Europie. Wszystko wokoło było jednak bardzo zniszczone.

Co można powiedzieć o środowisku, w którym przyszło księdzu pracować ?
Pracuję na Podolu, miejscowość nazywa się Podwołoczyska z przedwojennej Polski. Miejscowość ta słynęła ze stacji kolejowej, na której odbywał się przeładunek towarów z Rosji do Polski i odwrotnie. Na tej dużej stacji kolejowej pracowali kolejarze z całej przedwojennej Polski. Podwołoczyska leżą nad rzeką Zbrucz, którędy biegła niegdyś granica. Po drugiej stronie rzeki już była Rosja Sowiecka. Jest to miasto rejonowe, liczy 8 tyś. mieszkańców i należy do województwa tarnopolskiego - dawniej, Tarnopolszczyzna.

Wróćmy do misji duszpasterskiej, w jakich warunkach przyszło księdzu pracować ? Jak wyglądał tam kościół, jacy byli parafianie ?
Parafia istnieje od 1991 roku, to jest od czasu kiedy władze pozwoliły rejestrować wspólnoty wyznaniowe. Parafia jest młoda. Jestem, od 1995 roku, czwartym z kolei księdzem w tej parafii. Kościół parafialny wybudowany był w 1911 roku, a w roku 1965 wysadzony został w powietrze. Na miejscu tego kościoła wybudowano Dom Kultury. Parafianie to są przeważnie ludzie starsi, którzy po wojnie w ramach repatriacji, nie zdecydowali się wyjechać do Polski i dobrowolnie zostali tam na tej, ich ziemi. Zostali na tych terenach, pomimo gróźb ze strony komunistów i Ukraińców, chociaż tęsknią za Polską i Polskę uważają za swoją ojczyznę. Teraz , to chętnie by wrócili, ale są już starsi i nie mają ani środków, ani możliwości. Około 70 % parafian to ludzie w wieku 70 i więcej lat. Ogółem jest ponad 200 parafian. Obsługuję trzy parafie; I-Podwołoczyska gdzie mieszka 200 wiernych, II-Dorofijówka - 35 wiernych, III-Tarnoruda - 4 wiernych.

Jaka jest młodzież, pokolenie średnie ?
Średnie pokolenie praktycznie zaginęło, albo odeszli całkowicie od wiary, albo przeszli do cerkwi prawosławnej lub grekokatolickiej, poprzez zawarte związki małżeńskie. Teraz dopiero babcie przyprowadzają do kościoła swoje wnuki, choć jest ich niewielka grupa. W jednym punkcie mamy dziesięcioro dzieci, w drugim również dziesięcioro. Wszystko to są polskie dzieci.

Czy doświadczył ksiądz przykrości ze strony Kościoła prawosławnego, który obawia się ekspansji naszego Kościoła na te tereny. Czy nasz Kościół odradza się tam w jakiś sposób?
Występują tam nacjonalizmy, szczególnie ukraiński, kiedy na Polaków patrzy się źle, a tym bardziej na księży przyjeżdżających z Polski. Na mojej parafii, tak się akurat składa, że współpraca z księżmi prawosławnymi i grekokatolickimi, układa się bardzo dobrze. Nie mamy żadnych problemów, ani wyznaniowych, ani narodowościowych - jesteśmy w dobrych układach i nie przeszkadzamy sobie nawzajem.

Czy są jakieś utrudnienia ze strony władz administracyjnych?
Utrudnienia ze strony władz są, chodzi głównie o pozwolenie na prace. My, żebyśmy mogli formalnie pracować, musimy mieć zezwolenie od tamtejszego Urzędu Wojewódzkiego, od urzędnika do spraw wyznań. Na podstawie takiego pozwolenia, możemy być tam zameldowani i możemy oficjalnie pracować w parafii. Ja akurat mam takie pozwolenie, choć był czas, że nie miałem, ale teraz jest wszystko w porządku i mam takie pozwolenie na rok. Mimo takich utrudnień, przy pomocy władz diecezji lwowskiej, jakoś sobie radzimy.

Czy występują inne trudności ?
Jeżeli chodzi o budowę kościoła to możliwości są. Władze miasta dają plac, bez problemu. Barierą są finanse, nie ma po prostu za co wybudować tego kościoła i nie ma ludzi, żeby budowali.

Czy temu celowi - wsparcia finansowego - poświęcona jest wizyta księdza w Biłgoraju ?
Wizyta moja ma na celu uzyskanie wsparcia na dokończenie remontów i robót adaptacyjnych w budynku przedwojennej czytelni ludowej, z przeznaczeniem na kaplicę. Chciałbym też nabyć wyposażenie do tego kościoła - potrzebny jest mszał, lichtarze i jeszcze parę innych rzeczy.

Czy są w kościele organy, ktoś śpiewa ?
Organy mamy, ale też potrzebny jest nowy głośnik do organów, bo stary to jeszcze rosyjski. Jest organistka, mamy też śpiewającą młodzież.

Mówi ksiądz o śpiewającej młodzieży, czyli jest jakiś zaczątek rozwoju Kościoła ?
Być może jest, ale ja nie widzę tu wielkich perspektyw, gdyż marzeniem tej młodzieży jest wyjechać do Polski. Starsi zostaną, ale młodzież bardzo chce wyjechać. Trzy osoby, będą w tym roku starać się przez Konsulat o wyjazd na studia do Polski.

Jakie zatem są cele misji księdza na tych terenach ?
Cele są proste i zwyczajne - pracować wśród tych ludzi, którzy tam zostali, choć zostało ich niewiele. Dziś są ludźmi starszymi, ale oni przez kilkadziesiąt lat nie mieli kapłana, dla nich jest istotne aby wśród nich był ksiądz, który zapewni im opiekę duszpasterską i to jest po prostu ten cel. Przecież nie będę nawracał prawosławnych czy grekokatolików na katolicyzm, bo to mija się z celem i może spowodować jakieś zaognienia. To zwykła, normalna praca duszpasterska wśród naszych rodaków, którzy tam zostali.

Czy w czasie pełnienia posługi duszpasterskiej udziela ksiądz ślubów, są pogrzeby, chrzciny ?
Przeważnie to są tam tylko pogrzeby. Od trzech lat miałem w ubiegłym roku jeden chrzest. Związki małżeńskie zawierane są przez ludzi, którzy do tej pory żyli w związkach cywilnych, a teraz znajdują drogę do Kościoła. Przypominają sobie o polskości o tym, że są katolikami i chcą wtedy zawrzeć związek małżeński w kościele.

Wiemy, że naszym rodakom żyje się tam bardzo ciężko, ich sytuacja materialna jest dramatyczna, czy są jakieś perspektywy poprawy tego stanu ?
Warunki materialne, są rzeczywiście tragiczne. Zarobki i emerytury są bardzo niskie w porównaniu z cenami. Dla przykładu; emerytura wynosi około 30-40 hrywien a bochenek chleba kosztuje 1,5 hrywny. Emerytura nie wystarczy nawet na codzienny zakup bochenka chleba. Zakładów pracy nie ma, były kołchozy ale upadły. Trochę rozpoczyna się prywatna inicjatywa, ale na jakieś efekty trzeba będzie czekać długie lata. Tym ludziom jest ciężko i oni patrzą na mnie z nadzieją, że ja im będę pomagał. Muszę im pomagać, nie mam innego wyjścia. Są nawet takie sytuacje, kiedy zwraca się do mnie kobieta, nawet nie Polka, Ukrainka i mówi, że zwróciła się do władz miasta o pomoc, ponieważ nie ma z czego żyć. Burmistrz jej powiedział - "niech pani idzie do polskiego księdza, on pani pomoże". O pomoc zwracają się i instytucje np. szpital - prosił o zorganizowanie pomocy, bo nie mają nawet podstawowych rzeczy; igieł, strzykawek, nici chirurgicznych, leków itp.

Czy tam nie działa odpowiednik naszej opieki społecznej?
Teoretycznie jest jako instytucja, ale ona nie ma środków, żeby cokolwiek zrobić. Może, korzystając z okazji, miałbym apel do ludzi dobrej woli, żeby zechcieli w jakiś sposób pomóc w dowolnej formie, czy w postaci środków medycznych dla szpitala, czy pomocy szkolnych dla dzieci chodzących do szkoły, czy darować używaną odzież - to wszystko jest tam bardzo potrzebne.

Czy jest tam jakaś polska szkoła, czy można uczyć się języka polskiego ?
Języka polskiego dzieci uczyły się przy kościele, była też katecheza. Przez trzy lata miejscowy nauczyciel uczył j.polskiego, obecnie nie ma nauczyciela i dzieci uczą się katechezy przy kościele po polsku.

Czy dociera tam kultura polska, zespoły artystyczne, filmy, książki?
Nie dociera. Ci ludzie, nie powiem, że tęsknią za minionymi czasami, ale mogę powiedzieć - mają troszeczkę żal, że Polska ich zostawiła i zapomniała. Kiedyś za czasów komunistycznych, tam przychodziły gazety polskie: Przyjaciółka, Kobieta i Życie i inne. Gazety kosztowały grosze i ludzie mogli czytać. Obecnie dzięki życzliwości Fundacji Polskiej za Granicą, dostaje trochę czasopism, również dzięki życzliwości księży z parafii dostaję trochę prasy katolickiej. Mamy bibliotekę parafialną i tam można czytać książki i dostępne gazety.

Czy tamtejsi nasi rodacy, szczególnie młodzież, mieli ostatnio, jakiś bezpośredni kontakt z Polska ?
Po pierwszym roku pobytu na Ukrainie, zabrałem grupkę 22 dzieci do Polski na miesiąc wakacji. Przebywały one w parafii Tarnogród na zaproszenie księdza dziekana i parafian. To były dzieci Polaków, którzy chodzą do kościoła. Dzieci były zachwycone - to dla nich całkiem inny świat, zobaczyły, że zupełnie inaczej się tu żyje. Tego się nie spodziewały, były bardzo szczęśliwe.

Dziękuję za rozmowę. Szczęść Boże !

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: