Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Gazeta "Tanew" 2/1996
Dać świadectwo prawdzie
rozmowa z ks. kan. Bogusławem Wojtasiukiem.
"Tanew" - Księże dziekanie, w wielu uroczystościach obserwujemy bardzo duży udział wiernych, jednak takiej sytuacji jaka miała miejsce w czasie peregrynacji figury Matki Bożej Fatimskiej w naszym mieście jeszcze nie było. Na czym polega niezwykłość tego historycznego przecież dla Biłgoraja, wydarzenia ?
B.W. - W ważnych przełomowych chwilach dla życia Kościoła i Narodu uciekamy się do Matki Bożej, i w tych wielkich historycznych chwilach Matka Boża przychodzi nam z pomocą. Tak było w 1917 roku, gdy kończyła się I wojna światowa, kiedy ludzkość, która tak wiele ucierpiała i aby uniknęła dalszych cierpień - Matka Boska w znanych objawieniach trojgu dzieciom -prosiła by ludzie poprawili swoje życie. Oznaczało to, że powinna panować miłość, człowiek dla człowieka nie powinien być przysłowiowym wilkiem. Objawienia miały miejsce przed tzw. rewolucją październikową, która pochłonęła tyle ofiar. Przed II wojną światową, w której również przelano morze krwi. Wniosek jest taki, że ludzie niezbyt wsłuchiwali się w wezwania Matki Bożej, wezwania Chrystusa. Pan Jezus powiedział w Ewangelii "...Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię...". Objawienia fatimskie nic nowego nie wnoszą, są jakby aktualizacją Ewangelii dla współczesnych czasów. Podobnie jak Pan Jezus również Matka Boska pokoleniom XX wieku mówi "... Przyszłam prosić ludzi żeby modlili się i czynili pokutę", chodzi więc o to samo. Objawienia się skończyły, jest figura Matki Bożej, jest to znak Jej osoby. My oddajemy cześć nie figurze tylko osobie Matki Bożej Fatimskiej. Figura Matki Bożej Fatimskiej jest trzeci raz w Polsce.
Z pewnością drugiego takiego wydarzenia w naszym życiu nie będzie i w związku z tym obserwuje się naturalny wielki entuzjazm i euforię wśród ludzi - to też jest ta niezwykłość.

- Tak długiej peregrynacji figury Matki Bożej towarzyszy zwykle jakaś szczególna intencja.
- Oczywiście! Jest zawsze aktualna -"Nawracajcie się i czyńcie pokutę", służyć to ma poprawie ludzkości i pobudzenia Jej do miłości. Musimy dokonać przełożenia tej treści na nasze obecne czasy. Kiedy np. w Warszawie nasze władze walczą ze sobą, my nie wiemy dokładnie o co tam już chodzi, bo nie znamy szczegółów i motywów - tu ludzie cierpią nadal. Więc chcielibyśmy, żeby nie było tych cierpień, żeby nasze władze państwowe, zamiast posądzać się o różne rzeczy, zjednoczyły się, by ludziom dali pracę, bo tu jest to nieszczęście i taka jest potrzeba społeczna. Widzimy to na własne oczy, kiedy składamy wizytę duszpasterską "po kolędzie" w domach parafian. Wtedy z bliska widać te cierpienia, widać jak szybko ludzie ubożeją. Naprawdę nędza niektórych ludzi woła o pomstę do nieba. Byłem u takiej rodziny - dwoje małżonków bez pracy, na utrzymaniu sześcioro dzieci - rozpacz zupełna. Jakie nadzieje i przyszłość ? Dlatego jest potrzeba zjednoczenia, by cały Naród wspólnym wysiłkiem, powstał z tego kryzysu. Wincenty Witos powiedział kiedyś -" Nawet najbardziej genialna jednostka nie zdoła przezwyciężyć żadnego kryzysu, ma to uczynić wielkim wysiłkiem cały Naród". I o ten wysiłek całego Narodu prosimy.

- Do wizyty Matki Bożej Fatimskiej, cały Biłgoraj przygotowywał się szczególnie. Co ksiądz może powiedzieć o przebiegu już samej wizyty i postawie biłgorajan ?
- Czegoś podobnego, stę nie spodziewałem. Podkreślić trzeba, że był to środek polskiej zimy, największy mróz na Zamojszczyźnie, więc sama aura już odstraszała ludzi od przyjścia do kościoła. Nabożeństwa przecież były długie, wielogodzinne. Żaden kościół w Polsce nie pomieściłby tej rzeszy ludzkiej, która tutaj była. Ludzie nie zrażali się niczym - przyszli i bardzo entuzjastycznie przyjęli figurę - znak Matki Bożej Fatimskiej. Przygotowania rozpoczęliśmy czterodniowym postem, już w sobotę 20 stycznia. Dzwony w naszych kościołach o godz 21°°, wzywały przez tydzień na tzw. "Godzinę fatimską". Ludzie zademonstrowali swoją wiarę, ozdobili okna swoich mieszkań, kilometrami dekorowali trasę przejazdu. Przychodzili tu do parafii pomagać w przygotowaniach. Drogowcy oczyścili skuty lodem plac przed kościołem, posypali piaskiem. Pracownicy Zakładu Energetycznego przyjechali z własnym sprzętem i zawiesili dekorację na znacznej wysokości. W czasie uroczystości i procesji, pomagała w ruchu i czuwała nad naszym bezpieczeństwem policja. Składam za to wszystko serdeczne "Bóg zapłać"! Udział ludności w uroczystościach był niespotykany. Bardzo zdyscyplinowanie przebiegała procesja. 27 stycznia o 7.15, gdy figura Matki Bożej niesiona była z kościoła św. Marii Magdaleny do kościoła WNMP, a po drodze wstępując do kościoła św. Jerzego - czegoś podobnego nigdy nie było! Główna ulica była zapełniona szczelnie, aż zablokowana. Na samo pożegnanie w naszym kościele, to jak najstarsi biłgorajanie mówią - takich tłumów ludzkich nie widziano. Można zaryzykować powiedzenie, że szacunkowo w uroczystościach wzięło udział około 20000 ludzi.

- Jaki był udział osobowy duchowieństwa, obok ks. biskupa Jana Srutwy i miejscowych księży?
- Należy wymienić również obecność ks. Zygmunta Zuchowskiego -wikariusza generalnego diecezji, ks. kanclerza Franciszka Greniuka, ks.Czesława Grzyba - dyrektora Wydziału Duszpasterskiego. Z Seminarium przybył ks. rektor Adam Firosz. Przybyli oczywiście wszyscy księża całej diecezji i delegacja księży proboszczów z diecezji sandomierskiej i z Sandomierza. Jako przejmujący figurę. Ponadto było wiele księży - rodaków biłgorajskich. Ogólnie to był bardzo liczny udział księży i tym też podkreśliliśmy wielkość tego historycznego dla Biłgoraja wydarzenia.

- Dziękuję za rozmowę.
rozmawiał M. J. Szubiak

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: