Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Gazeta "Tanew" 3/2000
Żebracy
Do niedawna było ich na głównych ulicach Biłgoraja sporo. Zasiadali przed ważniejszymi instytucjami, przed kościołami podczas świąt, na drogach na targowisko w czwartki, wszędzie tam gdzie mogli przechodzić ludzie, którzy z litości rzucali do pudełka złotówkę lub dwie.

Przybyli z Rumunii. Próbowali rozmaitych sposobów aby tylko poruszyć sumienie przechodniów. Niektórzy pokazywali okaleczone ciało, matki przykucnięte z dziećmi na rękach wystawiały kartki z prośbami. Jedni oczekiwali w pokorze na klęczkach, inni, przeważnie małe dzieci, domagali się jałmużny bardzo natrętnie. Wielu mieszkańców Biłgoraja omijało ich, ale było też sporo osób, które nie przechodziły obojętnie, wielu jednak po wrzuceniu do pudełka monety zastanawiało się czy jest to problem i dlaczego ci ludzie tak są upokorzeni. Kto powinien im pomóc? Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej, instytucja jakby najbliższa temu problemowi, żebrzącymi się nie zajmowała. Nikt z tych ludzi do MOPS-u się nie zgłaszał, bo warunkiem uzyskania pomocy jest rzeczywiste stwierdzenie nędzy w jakiej człowiek się znalazł. Może Ośrodek da mniej a ludzie więcej? Więc po co zaraz biurokracja.

Skutecznie problemem zajęła się biłgorajska policja
- Ustaliliśmy dane osobowe osób żebrzących i miejsca ich zamieszkiwania w Biłgoraju, okazało się że są to osoby narodowości rumuńskiej, zamieszkiwali w pokojach wynajętych w prywatnych mieszkaniach. Kobiety i dzieci wychodziły żebrać a mężowie pozostawali w mieszkaniach. Ich warunki materialne nie byty aż tak tragiczne, by zmuszały ich do żebrania. Stosowanie sankcji karnych jest w tych przypadkach bardzo kosztowne, gdyż państwo musiałoby pokrywać koszty ich deportacji. Inne kary byłyby trudne do wyegzekwowania. Zastosowaliśmy perswazję i po rozmowach z żebrzącymi i osobami, u których zamieszkiwali, zjawisko żebractwa zanika. Myślę, że był to najprostszy i najskuteczniejszy sposób powiedział nam podkomisarz Marian Jamroz.

Rzeczywiście, ci nieszczęśliwi przecież jakby zniknęli z biłgorajskich ulic. Jakby ? Zima była dość ostra, kiedy się ociepli nikt nie może mieć pewności czy oni nie wrócą.

Polskie prawo karne, uznaje żebranie mających środki egzystencji lub zdolnych do pracy za wykroczenie, karane ograniczeniem wól grzywną lub naganą. Życie jednak podpowie jest to przepis martwy w stosunku do żebrzących. Powstaje więc pytanie jak tym ludziom pomagać ? Czy ma to zrobić państwo, samorząd może jednak nie rozwodząc się zbytnio nad tym, prostu - dać tę niewielką jałmużnę, dla uspokojenia sumienia. A może rzeczywiście problem przestał istnieć i nadchodząca wiosna to potwierdzi.

M.J.S

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: