Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Gazeta "Tanew" 3/1997
Potrzebni coraz bardziej
czyli o pracy i kłopotach biłgorajskich celników, z Tomaszem Sowińskim - kierownikiem Posterunku Celnego w Biłgoraju, rozmawia Marek J. Szubiak

- Papierosów pan nie pali !
- Zgadza się, a skąd pan o tym wie?
- To taka zawodowa intuicja.
Tak rozpoczął rozmowę pan Sowiński, którą odbywaliśmy w skromnej siedzibie biłgorajskich celników. Nieco speszony bystrością obserwacji mojego rozmówcy, pytałem dalej:

- Co zdecydowało o utworzeniu posterunku celnego w Biłgoraju?
- W październiku 1994r. w Biłgoraju powstał punkt odpraw celnych, jako "przedłużenie" Oddziału Celnego w Zamościu. Byłem tu oddelegowany do pracy jako jedyny celnik. Punkt mieścił się przy firmie "Mirena" na ul. Zamojskiej. Powstanie posterunku było związane ze wzrostem eksportu i importu towarów z terenu Biłgoraja i okolic. Wiązało się to oczywiście z polityką gospodarczą państwa, w efekcie czego powstało wiele nowych firm prywatnych małych jak i dużych, typu "Ambra" czy "Black Red White". Specyficznym produktem eksportowanym z Biłgoraja w dużych ilościach stało się wino i meble. Inne drobne firmy eksportują również swoje wyroby np. palety. Eksport jest kierowany na Wschód. Sporo też importują niektóre firmy. Obecnie najwięcej jest sprowadzanych używanych maszyn rolniczych. Wątpię czy to jest dobre dla naszej gospodarki, są to ogromne ilości maszyn w opłakanym stanie technicznym, to niekiedy wręcz złom. Firmy remontują te maszyny i sprzedają rolnikom. Pobudzenie i rozwój handlu z zagranicą i w związku z tym idące wnioski od tutejszych przedsiębiorców i Biłgoraj skiej Agencji Rozwoju Regionalnego do Przemyśla, skłoniło naszą dyrekcję do utworzenia tu posterunku celnego w celu poprawienia sytuacji w obrocie z zagranicą.
15 września został zorganizowany posterunek i ten fakt przeszedł w Biłgoraju bez echa. Odczułem to jakoś przykro. Bo np. w Tomaszowie Lub., gdy powstał posterunek, władze miasta były bardzo zainteresowane, było oficjalne otwarcie posterunku przez burmistrza. To zainteresowanie nadal trwa, czego o naszych władzach powiedzieć nie można. Pomieszczenia, które zajmujemy też pozostawiają wiele do życzenia. Mimo to staramy się, jako pracownicy administracji celnej swoje obowiązki wykonywać sumiennie.

- Jak jest zorganizowany wasz posterunek?
- Posterunek w Biłgoraju podlega do Urzędu Celnego w Przemyślu. Stan osobowy to trzech pracowników, jest to w stosunku do rosnących obowiązków o 50 procent za mało. Mamy do wykonania dużo dokumentacji i innej "roboty papierkowej", to jest bardzo czasochłonne. Mimo to nie ma innego wyjścia i każda odprawa, czy operacja, musi być szczegółowo zaewidencjonowana. Co dobę opracowujemy meldunki do Przemyśla, gdzie wszystko podaje się szczegółowo; ilości odpraw, należności, ruch itp. Od l stycznia posterunek ma pełny zakres odpraw, obowiązujący nie tylko podmioty gospodarcze, również osoby fizyczne np. import samochodów. Odprawa wykonana w Biłgoraju pozwala na przekroczenie granicy, jeżeli celnik na granicy nie zechce przeprowadzić dodatkowej kontroli. Formalności celne przywozowe można również załatwić w Biłgoraju. Patrząc na problem szerzej to trzeba powiedzieć, że w 1993r przy Urzędzie Celnym w Przemyślu powstało 15 nowych palcówek. Jest to wyjście naprzeciw potrzebom gospodarki.

- Czy obie strony są zadowolone z tak zorganizowanej pracy ?
- To, niestety, wiąże się z ilością pracowników posterunku. W naszej pracy postępujemy zgodnie z przepisami, nie stosujemy wyróżnień wśród petentów. Wszystkich traktujemy równo i zdarza się, że trzeba poczekać 2-3 godziny. To oczywiście wiąże się z kosztami, kiedy eksportujący wynajmuje transport i musi za ten postój też przewoźnikowi zapłacić. Ogólnie jednak nie mamy drastycznych problemów czy skarg. Staramy się, szanując obowiązujące wymogi, podchodzić do wszystkich w sposób normalny - ludzki. Znamy tu prawie wszystkich, którzy korzystają z naszego posterunku. Staramy się rozumieć ich problemy, choć nie zawsze sami znajdujemy zrozumienie z ich strony.

- Prowadzicie wiele obliczeń, może trochę statystyki ?
Dziennie, np. wczoraj (03.03.1997) mieliśmy 45 odpraw w przywozie i wywozie wykonanych przez dwie osoby, czyli 17 - 18 odpraw na jednego pracownika, to jest bardzo dużo. Bywają odprawy schematyczne np. meble, ale to też nie upraszcza sprawy, trzeba sporządzić dokumentację i dokonać przeglądu. Przecież ciąży na nas odpowiedzialność i to bardzo duża. Na szczęście nie mieliśmy przypadków naruszeń dyscypliny czy prób przemytu, kiedy w innych placówkach się zdarzały. Kończy się to zwykle karami dyscyplinarnymi i pociągnięciem celnika do odpowiedzialności karnej. Trzeba pamiętać, że wszystko to odbywa się przy bardzo dużym obrocie z za granicą. Producenci dążą do jak największego obrotu, bo tu kupcy zagraniczni zostawiają spore sumy dolarów. Nam również na tym zależy Np. odprawy z "Black Red White" są tylko wycinkiem całości eksportu tej firmy. Dziennie odprawiamy w Chmielku 20 busów, gdzie każdy wywozi towar wartości 5000 dolarów, można więc obliczyć ile pieniędzy zostaje w kraju. Staramy się aby formalności celnych dokonywać sprawnie i nie blokować przestojami tempa wywozu i tu jest nasz skromny wkład w rozwój gospodarki tego rejonu, dlatego też staram się o dodatkowe zatrudnienie.

- Czy zdarzały się jakieś incydenty ze strony przewoźników?
- Zdarza się zaniżanie wartości celnej towaru. Np. sprowadzane maszyny rolnicze przeważnie z Niemiec. Podobnie samochody. Co ciekawe w Niemczech za oddanie samochodu na złomowisko właściciel musi zapłacić ok. 500 marek, niektórzy próbują go sprzedać. To jest czyszczenie rynku ze złomu w Niemczech. Od l marca jest obowiązek oclenia na granicy samochodów sprowadzanych do Polski, nadal obowiązuje zakaz sprowadzania samochodów starszych niż 10-letnich, a ciężarowych 3 letnich. Zdarzają się tzw. fałszywki polegające na przebijaniu numerów przy kradzionych samochodach i sprzedawanych z ukryciem tego faktu kupującym. Tutaj wiele zależy od celnika, który dzisiaj musi być wszechstronny i znać się na technologii, chemii, mechanice, psychologii, weterynarii itp.

- W czym widziałby pan pomoc ze strony władz miasta ?
- Zbyt wiele życzyć sobie nie mogę, ale wsparcie choćby pismem moich dążeń do Urzędu Celnego w Przemyślu czy do Głównego Urzędu Ceł w sprawie zwiększenia obsady posterunku w Biłgoraju byłoby wskazane. Może trochę więcej zainteresowania...

- Jakie widzi pan perspektywy roku 1997?
- Spodziewamy się wzrostu eksportu. W ubiegłym roku mieliśmy ok. 5000 odpraw. Teraz początek marca, mamy już 1000 odpraw w eksporcie. Tendencja wzrostowa w handlu zagranicznym utrzymuje się, przybywa nam pracy. Jest około 50 podmiotów gospodarczych, eksportujących towary z różnych branż na Wschód, a to przecież bardzo chłonny rynek. I to bardzo przecież korzystne zjawisko dla gospodarki będzie się nadal rozwijać, to dowodzi rozwoju gospodarczego tego rejonu. Musimy więc tym wymogom sprostać.

- Dziękuję za rozmowę.

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: