Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Gazeta "Tanew" 3/1999
Amerykanin w Biłgoraju
Emigracja zarobkowa biłgorajan jest w kraju powszechnie znana. Skutkiem tego jest, że prawie co trzecia biłgorajska rodzina ma swego krewnego w USA. Tymczasem w Biłgoraju osiadł, chyba na stałe, rodowity Amerykanin.

Z Chrisem Berginem - czytelnikiem "Tanwi", rozmawia Marek J.Szubiak

Mister Chris, czy Panie Chris?
Po prostu Chris.

Skąd Twoja obecność w Biłgoraju ?
Około siedem lat temu znalazłem się jako ochotnik w Warszawie i miałem wybór miasta, w którym chciałbym zamieszkać. Wybrałem małe miasteczko, gdzie nie było takich ochotników jak ja. Blisko jest rzeka, las, przyroda - wybrałem Biłgoraj, choć dużego wyboru nie było.

Zainteresowało Cię położenie Biłgoraja ?
Tak, to właśnie czyste, spokojne, małe miasteczko. W Stanach mieszkałem na granicy Bronxu i tam jest całkiem inaczej.

Gdzie się nauczyłeś tak dobrze mówić po polsku
W Warszawie był kurs i trwał dwa i pół miesiąca, stamtąd rozpoczęła się nauka polskiego. Wcześniej nawet nie wiedziałem, gdzie na mapie leży Warszawa. Potem przyjechałem do Biłgoraja.

Jak długo więc jesteś w Polsce?
Sześć i pół roku, a tylko dwa i pół miesiąca z tego tylko w Warszawie, a reszta w Biłgoraju.

Doszukiwałeś się może w swoim rodowodzie polskich "korzeni" ?
Prababcia i pradziadek pochodzili z Irlandii, tak że polskich "korzeni" nie mam.

Czym się zajmujesz w Biłgoraju?
Pracuję w Liceum Ogólnokształcącym im. ONZ, a też prowadzę korepetycje. Uczę języka angielskiego. Weekendy spędzam na rowerze. Mam tu sporo kumpli.
Lubię muzykę, często bywam na dyskotekach.

Czy odpowiada Ci atmosfera w szkole?
Jest całkiem inaczej niż w Stanach. Tutaj wszyscy są uprzejmi, grzeczni, jest spokojnie - no, zupełnie inaczej. Jest bardzo sympatycznie, uczniowie są grzeczni - jest fajnie.

Uczniowie Cię lubią ?
Myślę , że tak.

A teraz niedyskretne pytanie. Jesteś kawalerem?
Tak, jestem kawalerem, ale mam dziewczynę od kilku miesięcy.

Co Ci się podoba w Biłgoraju? oprócz tego o czym już mówiłeś.
To jest właśnie dla mnie najważniejsze - wolność, cisza. Mogę sobie chodzić, gdzie chcę i nie jest tak niebezpiecznie jak w Stanach. Ludzie są dobrzy, sympatyczni. Mam naprawdę dobrych przyjaciół. To jest dla mnie bardzo ważne Lubię moją pracę. Mieszkam tu w małym mieszkaniu, a miasto, choć jest małe, ale bardzo ładne i czyste.

Czy Biłgoraj ma jakąś atmosferę ? Odczuwasz może jakąś specyfikę w naszym mieście ?
Najbardziej na weekendzie w nocy jest wspaniała atmosfera. Zaobserwowałem wielką różnicę niż sześć lat temu, różnicę na plus. Wiele się tu poprawiło w wyglądzie miasta, choć można mieć uwagi.

Co więc zauważasz złego? Co byś zmienił ?
Co złego ? Myślę, że system karny w szkole. Brak konkretnych kar. Uważam, że jest mimo wszystko za dużo wolności dla uczniów i z roku na rok nie widać poprawy. Na przykład w tym roku, w pierwszym semestrze, złapałem na paleniu papierosów jednego chłopaka aż sześć razy, nie miał odpowiednich butów do szkoły i nawet nie dostał żadnej nagany czy kary. To jest bardzo niedobre dla szkoły. Inny chłopak nie był na lekcji 296 razy, to bardzo dużo i chodzi do następnej klasy.

Często stawiasz dwóje ?
Rzadko. Tylko raz na koniec roku postawiłem taki stopień.

Czy biłgorajska młodzież uczy się chętnie angielskiego ?
Myślę, że tak. Większość, szczególnie ci, co mają krewnych za granicą w Anglii i Stanach, czy nawet rodziców albo znajomych. Piszą po angielsku, dobrze czytają. Zauważyłem, że lubią i rozumieją angielskie piosenki i muzykę.

Łatwo się uczą angielskiego ?
Czasami trudno. Wielu moich uczniów ma korepetycje z angielskiego, przychodzą też do klubu dla młodzieży i tam się uczą, są chętni do nauki.

Jak sądzisz, czy łatwiej jest Polakowi nauczyć się angielskiego, czy Anglikowi polskiego?

Język polski jest bardzo trudnym językiem i dla mnie to jest wielka sprawa i osiągnięcie nauczenie się tego języka.

Tym bardziej, że jak na cudzoziemca, mówisz zupełnie dobrze po polsku.
Słyszałem, że mówię jak burak, albo pijany. Angielski dla młodzieży jest w zasadzie prostym językiem i obserwuję powoli idące postępy w nauce tego języka. Jestem z tego zadowolony.

Mamy obecnie reformę oświaty, co sądzisz o tej reformie ?
Teraz będzie dopiero tak jak jest na świecie i u nas w Stanach. Chyba będzie za dużo nauczycieli angielskiego u nas w szkole i obawiam się, czy będzie dla mnie praca. Dyrektor mówi, że chyba nie będzie. Jestem w gorszej sytuacji, bo nie mam prawa stałego pobytu w Polsce. W tej sytuacji nie wiem co będzie dalej.

Czy uczniowie, gdyby mieli wybór, woleliby polskiego nauczyciela języka angielskiego, czy woleliby przyjść do Ciebie? Co jest dla nich ciekawsze ?
U mnie na lekcjach jest trochę inna atmosfera, nie jest tak ostra, jak na innych lekcjach. Ja nie piszę tak słabych ocen na sprawdzianach. Mam inne reguły prowadzenia lekcji i inny sposób nauczania. To może zachęcać uczniów do współpracy ze mną. U mnie na lekcjach nie jest tak spokojnie. Zawsze mam dużo rąk w górze, dużo ochotników do odpowiedzi, są wyniki na sprawdzianie, są stopnie i ocena aktywności - to jest bardzo ważne, a dla mnie najważniejsze.

Więc ocena Twojej pracy przez dyrektora jest bardzo dobra ?
Chyba tak. Z roku na rok mam coraz większą satysfakcję i myślę, że on też.

Nauczyciele w Polsce zarabiają niezbyt wiele a jak to jest w Twoim przypadku ?
Ja nawet zarabiam mniej niż inni nauczyciele, bo jest inny system. Skończyłem Uniwersytet Północna Karolina, pięcioletnie studia języka angielskiego i edukacji. Odbyłem praktykę, czyli tak samo jak nauczyciele w Polsce, ale tutaj nie mam tytułu magistra. W Stanach, żeby zdobyć taki tytuł, trzeba jeszcze dwa lata nauki, a w Polsce wystarczy pięć. Choć moje studia liczą się za wyższe i mogę uczyć jak normalny nauczyciel, to zarabiam sto złotych mniej. W LO zarabiam ok. 800 zł. Najwięcej wydaję na telefon.

Czy masz w Stanach przyjaciela, który chciałby tu przyjechać odwiedzić Cię ?
Już dwa lata temu odwiedziła mnie moja koleżanka - była bardzo zadowolona i trochę za dużo wódki piła. Teraz na wakacje w lipcu przyjadą do mnie po raz pierwszy, matka siostra i brat. Pokażę im kilka miast w Polsce, szczególnie Kraków.

Czy zdarza Ci się pomagać ludziom w kontaktach z rodzinami w Stanach ?
Często. Dziesięć razy załatwiałem wizy do Stanów i nie tylko znajomym. Poza tym pomagam w korespondencji i tłumaczeniach.

Tęsknisz za Ojczyzną ?
Czasem tak. Mam przecież tam rodzinę. Już jestem wujkiem. Siostra ma dwoje dzieci, których jeszcze nie widziałem. Często piszą listy do mnie. Rodzice mieszkają osobno w Nowym Jorku, często rozmawiamy przez telefon.

Nie chciałbyś wrócić ?
Czasami tak, czasami nie.

Czy pobyt w Biłgoraju to jakiś etap w Twoim życiu ? Czy może masz jakieś plany na przyszłość właśnie tu ?
Jeszcze dwa lata i będę miał prawo i stałego pobytu. Chcę tu mieszkać do końca życia. Za parę lat może będzie wesele. Na razie myślę o podróżach, chcę dużo zobaczyć. Dużo już zwiedziłem, prawie wszystkie kraje i europejskie z wyjątkiem Norwegii,! Finlandii i Szwajcarii. W tym roku jadę do Anglii. W Paryżu byłem trzy razy. Podróże dają mi dużo zadowolenia i dużo już widziałem,

Możesz porównać Europę z Ameryką ?
Europa - tu jest wszystko starsze, dużo historii, tradycji i jest inna atmosfera. W Polsce jest dużo turystów. Miło mi jest, jak w Krakowie na ulicy usłyszę język angielski czy francuski. W Stanach jest całkiem inaczej. Tylko na Brooklynie słyszy się inne języki.

Co chciałbyś jeszcze powiedzieć ?
To, że jestem dumny z tego, że mieszkam w Biłgoraju i że dobrze wybrałem. Jest i będzie to moje miasto. Widzę, że się rozwija, będzie ładne i bogate.

Dziękuję Ci za rozmowę i życzę spełnienia pragnień.

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: