Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Gazeta "Tanew" 4/2000
Zbojkotowane referendum
Na słupach26 marca br., po raz pierwszy w Biłgoraju za III kadencji Rady Miejskiej opdbyło się referendum w sprawie odwołania Rady Miejskiej. Referendum przeprowadzone na wniosek Powiatowej Rady OPZZ w Biłgoraju, poprzedziła aktywna kampania prowadzona przez inicjatorów wspieranych przez miejscową SLD z jednej strony i przez będących u władzy organów AWS i BIS. Obie strony preferowały swoje racje i odpierały zaruty. Kampania wyborcza przekraczały niekiedy granice przyzwoitości , gdy rozpowszechniano pełne wulgaryzmów paszkwile. Nikt jeszcze nie zdementował i nie wszazał żadnych prowokacji. Uciekanie się do takich środków świadczyłao o determinacji zainteresowanych. Rządząca w Radzie Miejskiej koalicja AWS-BIS proklamowała unikalną metodę bojkotu referendum, apelując o to do wyborców. Niektórzy przeciwnicy określali to jako chwytanie się brzytwy przez tonącego. W efekcie - biłgorajskie referendum zakończyło się niepowodzeniem dla inicjatorów a sukcesem rządzących. W referendum wzięło udział 5792 mieszkańców, co stanowiło 29,60% uprawnionych. Zabrakło więc do wymaganych 30% - 0,4% to jest obecności przy urnach 79 osób, by można było uznać referendum za ważne. Rządząca koalicja utrzymała się przy władzy dzięki bojkotowi. Wśród ważnych oddanych głosów za odwołaniem RM wypowiedziało się 5597 osób, to jest 97,68% ogółu oddanych głosów. 133 osoby wypowiedziały się przeciwko odwołaniu RM, co stanowi 2,32%. Gdyby tego rodzaju głosowanie było ważne RM zoostałaby odwołana bardzo wysokim wskaźnikiem procentowym głosów. W Biłgoraju liczba uprawnionych do głosowania wynosiła 19569 osób. Głosowanie w referendum przeprowadzono w 14 Komisjach Wyborczych, których obwody pokrywały się z dotychczasowymi obwodami wyborczymi. W największym obwodzie, którego Komisja nr 1 miała siedzibę w Urzędzie Miasta, uprawnionych do głosowania było 2078 osób. Frekwencja wyniosła tu 29,60%, za odwołaniem RM głosowało 581 osób. Największą frekwencję odnotowano w Komisji Wyborczej nr 3 mieszczącej się w Nadleśnictwie Państwowym na ul.Zamojskiej. Frekwencja wyniosła tu 34,3% a za odwołaniem RM głosowało 229 osób. W kolejnośći wysoki wskaźnik odnotowano w Komisji nr 9 mającej siedzibę w PKS, gdzie wskaźnik wyniósł 31,1% a za odwołaniem RM opowiadziało się 464 osoby. Na kolejnych miejscach pod względem frekwencji pozostały Komisje Wyborcze o numerach;
- 7 z siedzibą w SPnr 5 - 30,94%
-12 z siwedzibę w SPnr 3 - 30,42%
- 5 z siedzibą w ZSZnr1 - 30,1%
- 11 z siedzibą w SP nr 4 - 29,12%
-10 z siedzibą w RCEZ ( dawniej ZSME) - 29,9%
- 13 z siedzibą w ZSM - 29,8%
- 5 z siedzbą w ZSB - 29,6%
- 8 z siedzibą w SP nr 2 - 28,12%
- 4 z siedzibą w SP nr 1 - 27,8%

Zerowy wskaźnik frekwencji w referendum wyniósł w Komisji nr 14 znajdującej się w Szpitalu, co bardzo zastanawiająci komentowano. Głosujący mieszkańcy Biłgoraja niechętnie odpowiadali na pytania dziennikarzy o przyczyny ich udziału w referendum, ci którzy udzielili odpowiedzi najczęściej wymieniali; upolitycznienie Rady Miejskiej i dążenie niektórych radnych do dobrych posad i diet, zaniedbania w trosce o interesy mieszkańców i komunalizacji miasta, natomiast wśród zwolenników obecnej RM niektórzy głosowali , jakby z...przekory przeciwko głoszonemu bojkotowi, uważając że demokratyczną formą, zgodną z prawami obywatelskimi, jest udział w każdym głosowaniu i wypowiedzenie się zgodnie z własnym sumieniem.

Szacunkowy koszt referendum określono na około 25 tys. zł. Budżet państwa pokrywa w przypadkach referendum koszt kart wyborczych jest to około 700zł.

Po referendum poprosiliśmy o odpowiedzi na kilka pytań burmistrza Stefana Oleszczaka

I w ogródkach...Panie burmistrzu , Biłgoraj pod względem frekwencji w wyborach samorządowych, nie jest wyjątkiem w kraju. Rekordowo w 1998r, ferkwencja wyniosła ponad 50% , w roku 1994 , było to 34%. W referendum wskaźnik ten był bardzo bliski 30 %, przy ogłoszonym przez koalicję, bojkocie. Bardzo niewiele brakowało od odwołania Rady Miejskiej. Czy te fakty nie zmuszają do reflekscji i wyciągnięcia wniosków?
-Każdy fakt wymaga refleksji i zastanowienia, również i sprawa referendum i nigdy nie ma tak żeby nie możnya było coś poprawić i taka poprawa nas czeka. Natomiast na sam wynik referendum wpłynęła kampania referendalna, przy bardzo biernej postawie z naszej strony. Napastliwość tej kampanii no i plotki puszczane w miasto. Na ogół lepiej przyjmuje się postawy krytykanckie, a więc krytykowanie, chęć tzw "dokopania" komuś, aniżeli odwrotnie, ale nie jesteśmy od tego żeby się obrażać na społeczeństwo. Z wyników referendum trzeba wyciągnąć konstruktywne wnioski. Trzeba będzie dotrzeć do tej grupy ludzi która wypowiadała się za odwołaniem RM. Rada musi się zastanowić nad tą sprawą jako całością, musimy przeprowadzić analizy w klubach radnych. Musi być jednak większa współpraca między dwoma klubami, większa praca i oddziaływanie na środowisko, częstsze spotkania radnych z mieszkańcami. Po to żeby te głosy, które padły przeciw Radzie w kampanii referendalnej nie zanalazły dalej podatnego gruntu. Bo przecież jak się zna sprawę to się nie podlega różnego rodzaju naciskom i pomówieniom.

Doszukuje się Pan podtekstu politycznego?
To jest oczywiste jeżeli mamy 36 referendum a z tego 32 nie udane - to jest jak epidemia.

Ponad 130 osób nie uległo bojkotowi i bardziej poważnie potraktowało swoje obowiązki biorąc udział w referendum i głosując przeciwko odwołaniu RM. Co Pan ma do powiedzenia tym osobom?
Bardzo dobrze, że głosowali za utrzymaniem Rady co wskazuje na ich intencje, natomiast nie zrozumieli chyba za bardzo ustawy i samej specyfiki referendum. Najprostszą formą wypowiedzenia się za odwołaniem Rady gdy jest tylko jedno pytanie - to po prosatu nie być na referendum. Wtedy nie będzie 30% fekwencji i nie będą się liczyć żadne wyniki.

Uważa Pan, że słuszniej było nie pójść niż pójść i zagłosować przeciw odwołaniu Rady?
Naturalnie, że tak!

Zaskakującym zjawiskiem w referendum, co potwierdziła większość komisji, był liczny udział młodzieży, dotąd niezbyt aktywnej w wyborach samorządowych. Za 2 lata będą takie wybory - czy te dwa fakty nie skłaniają do do zmiany strategii Zarządu i Rady Miejskiej?
My bardzo dużo robimy dla młodzieży tak, że udział stosunkowo dużej ilości młodzieży w referendum jest dla mnie zaskakujący. Nie dziwiłoby mnie gdyby ta młodzież, choćby w jakimś procencie, poszła głosować za utrzymaniem Rady Miejskiej. Wszystko wskazuje na to, że zdecydowany odsetek głosujących był za odwołaniem . Zatem, jak uważam, musiały tu zadziałać poboczne emocje. Trzeba się zastanowić w jaki sposób do tej młodzieży dotrzeć i wytłumaczyć, że ta Rada naprawdę po partnersku traktuje młodzież. Miasto wysuwa przecież bardzo dużo propozycji dla młodzieży, szczególnie w zakresie zajęć pozalekcyjnych - to chyba dla młodzieży za mało, albo na to nałożyły się ogólne warunki w kraju. Mamy jednak 180 absolwentów bezrobotnych, to coś znaczy. Ci bezrobotni są wybitnie niezadowoleni a pozostali kończący szkoły też nie mają perspektywy zatrudnienia. To jest wymowna, która jest odzwierciedleniem braku perspektyw. Natomiast u nas, wspólnym wysiłkiem ze Starostwem, udało się zorganizować Kolegium UMCS, mamy dwa domy kultury, jest ogromna ilość organizacji sportowych - to są propozycje dla młodzieży. Co prawda ciągle jeszcze nie mamy dla młodzieży takiego lokalu,w którym możnaby bez alkoholu spędzić czas, nie mamy jeszcze sieci świetlic , ale jesteśmy blisko utworzenia takich placówek. Może to dobrze, że młodzież zwróciła nam uwagę w czasie referendum, że coś się z nią źle dzieje i trzeba sobie odpowiedzieć nas pytanie - na ile jest tu wina działającej RM a na ile ogólnej sytuacji w Polsce. Inna kwestia - mamy cztery miasta partnerskie, pięknie owocuje to kontaktami z młodzieżą. więc dla kogo my to robiliśmy? Dla młodych ludzi i zawsze to podkreślam. Jednak młodzież też musi sama sobie pomóc, wykazywać więcej inicjatywy i nie ulegać złudnym hasłom, jak np. arogancja władzy, które właściwie nic nie mówią a do młodzieży to dociera. Musimy bardziej wsłuchiwać się w rytm życia młodzego pokolenia.

Dziękuję za rozmowę.

O refleksje z referendum poprosiliśmy inicjatora - Radę Powiatową OPZZ, którą reprezentował przewodniczący Zenon Kowalik.

Oto odpowiedź;
Zanim przejdę do refleksji związanych z referendum, chciałbym w imieniu Rady Pow.OPZZ oraz własnym, serdecznie podziękować wszystkim mieszkańcom Biłgoraja,którzy wzięli udział w referendum. jednocześnie pragnę przeprosić tych mieszkańców,którzy nie mogli skorzystać z prawa referendalnego wskutek odesłania ich od urn referendalnych z powodu nie posiadania dowodów osobistych, mimo że byłi znani członkom komisji. Wszystko odbyło się zgodnie z prawem - dowód tożsamości trzeba było mieć - jeśli nie - do domu. A najlepiej by było, żeby ten ktoś odesłany już nie wrócił do urny - bo takie było zadanie niektórych członków komisji. Bardzo dużo osób o tym mówiło w mieście. Dlaczego nie wymagano tak rygorystycznie dowodów tożsamości przy ich wyborze na radnych - należało zastosować podobne metody i kryteria. Czy więc prawo zawsze znaczy prawo?

W trakcie różnego rodzaju wyborów społeczeństwo przeważnie szło dom urn po spełnieniu obowiązku chrześcijańskiego i żeby spełnić obowiązek obywatelski. Dlaczego nasi ojcowie miasta tak strasznie bali się oceny swojej działalności, pracy radnych i członków zarządu? Dlaczego usilnie namawiali do bojkotu referendum - przecież koszty te same - a satysfakcja większa jeśli społeczeństwo oceniło by ich pozytywnie. Ciągle powtarzano, że zarzuty przez nas sprecyzowane są nieprawdziwe i bezzasadne - czyż prawie 6 tys ludzi zostało przez nas omamione i oszukane? Społeczeństwo widzi i wie co się dzieje w Biłgoraju - te prawie 6 tys ludzi to oceniło.
Tym sposobem szanowni radni nie poprawią swojego wizerunku i zaufania społecznego. Swoim postępowaniem i zachowaniem zbijają kapitał do następnych wyborów - jaki on będzie społeczeństwo oceni. Jest jeszcze dość dużo czasu, żeby to naprawić. Wynik referendum jest dla nas zadawalający, brak jedynie tej "kropki nad i". Nie czujemy się absolutnie przegrani, zabrakło nam jedynie 0,40% do osiągnięcia sukcesu. Porównując wyniki wyborów z 1997r do wyników referendum to aż 60% społeczeństwa opowiedziało się za odwołaniem rady. Błędne jest twierdzenie, że 70% społeczeństwa nie odpowiedziało na nasz apel i nie wzięło udziału w referendum. Jak nam wiadomo w wyborach różnego szczebla bierze udział od 32 do 62% osób uprawnionych do głosowania. W ostatnich wyborach do Rady Mista Biłgoraja - 50,2%. Należy też poinformować społeczeństwo, że na stałe przebywa za granicą około 150-200 osób umieszczonych w ewidencji ludności. Dla wielu ludzi jest co najmniej niezrozumiałe (chociaż zgodne z prawem) powołanie w skład komisji referendalnej osób bardzo blisko spokrewnionych z radnymi - budzi to pewne wątpliwości i podejrzenia.

Informowano nas o różnego rodzaju naciskach i, zastraszaniu włącznie ze zwolnieniami z pracy w przypadku pójścia do referendum - czy tak ma wyglądać demojracja? Ludzie boją się podawać nazwisk, ale znamy je i zachowamy dla siebie. Ogółem szacujemy, że dodatkowo mogło wziąć udział w głosowaniu włącznie z rodzinami około 1000 osób.

Nie umożliwiono wzięcia udziału w referendum osobom chorym, przebywającym w szpitalu gdyż urnę umieszczono w budynku administracyjnym.

Generalnie rzecz biorąc zarówno młodzież jak i społeczeństwo Biłgoraja pozytywnie zareagowało na nasz apel o referendum - teraz nie wyszło, ale w przyszłości zapewne będzie to procentowało. Bardzo pozytywnym, objawem ze strony społeczeństwa było podtrzymywanie nas na duchu - "nie martwcie się, jest dobrze, to tylko przypadek zrządził, że im się udało, ale za te dowody osobiste będziemy pamiętali przy następnach wyborach".

Głosujący narzekali na komunalizację - ul.CichaKoalicja władająca Radą Miejską miała chyba prawo do działania przeciwko referendum, jak Pan ocenia to działanie?
Jeżeli chodzi o działanie przeciwko referendum, ze strony AWS mieliśmy przykłady w prasie regionalnej niezbyt przychylne, tym bardziej, że z nami w ogóle nie rozmawiano, a o telewizji biłgorajskiej nie wspomnę, bo każdy wie jaka była zasada - każdy chwyt dozwolony; wszystko to bzdury, insynuacje, pomówienia, fakty nieprawdziwe.

Ludzie jednak nie dali się zwieść. Ogólnie w rozmowach z mieszkańcami dowiadujemy się też, że władza miejska jest źle oceniana. Cieszy nas fakt, że zwykli członkowie Związku "S" wspierali nas, a nawet podpisywali listy - to też coś mówi.

Widzicie możliwość porozumienia?
Jako Rada Powiatowa OPZZ jesteśmy nadal otwarci na współpracę ze wszystkimi związkami zawodowymi dla dobra pracowników i społeczeństwa. Z taką ofertą w roku 1999 kilkakrotnie wychodziliśmy nawet do kierownictwa NSZZ "Solidarność", na którą nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi.

Jakie będzie działanie RP OPZZ po referendum w sprawach samorządu miasta?
Zapewne mały odpoczynek, podsumowanie akcji i będziemy się szykowali do pikiety przed Urzędem Wojewódzkim osób bezrobotnych, która ma się odbyć 11 kwietnia br. ( rozmowa z dnia 6 kwietnia br.przyp.red.) Na pewno nie padniemy na kolana przed władzą Biłgoraja i nie będziemy przepraszać za zorganizowane referendum - bo to był nasz święty obowiązek wobec ludzi pracy i społeczeństwa naszego miasta. Jeżeli władza będzie robiła coś dobrego będziemy o tym mówić, jeśli coś złego, również. Na podstawie informacji od społeczeństwa zapewne mogą być składane protesty, dotyczą one różnych spraw, a przede wszystkim zachowywania się niektórych członków komisji. Jest to jednak zbyt krótki okres na składanie protestów, są to sprawy wyłącznie indywidualne. Mamy taką nadzieję, że wynik jaki osiągnęliśmy da dużo do myślenia naszej władzy, która w sposób radykalny winna zmienić swoje postępowanie bo to przecież ona jest dla społeczeństwa a nie odwrotnie. Powinna mieć oczy i uszy szeroko otwarte - widzieć i słyszeć co się wokół niej dzieje, a przede wszystkim od czasu do czasu wysłuchać swoich wyborców od których otrzymała mandat. My, w sposób zdecydowany będziemy wymagali od władzy tego co się nam należy zgodnie z ustawą o związkach zawodowych.

Dziękuję za rozmowę.

MJS

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: