Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Gazeta "Tanew" 4/2000
O dziesięcioleciu "Wygibusów"
które minęło jak z bicza...., jak w bęben walnął, z kierownikiem kapeli Janem Szymaniakiem, rozmawia Marek J.Szubiak.

Biłgorajska Kapela Podwórkowa "WYGIBUSY" obchodzi jubileusz dziesięciolecia - jakie były początki?
Powstanie naszej kapeli wiąże się ściśle z działalnością kapeli ludowej Zespołu Tańca Ludowego"Tanew" działającego przy ZSME w Biłgoraju. Z tym zespołem w 1990 roku Pani Anna Iskra przygotowała widowisko obrzędowe "Sobota na Łyczakowie". Nie bardzo mi pasował do tego widowiska wygląd kapeli ubranej w stroje lubelskie. Wystarczyło przebrać kapelę na styl batiarski i już mieliśmy nową kapelę, wyglądem przypominającą kapelę podwórkową. Przez rok czasu graliśmy wyłącznie dla ZTL "Tanew", lecz przyszła pora na samodzielny występ. Za sprawą Pana Mariana Misztala, ówczesnego kierownika Klubu ZNP w Biłgoraju wystąpiliśmy na festynie zorganizowanym na zamojskim rynku. Wielki aplauz, pochlebne recenzje w telewizji i prasie zachęciły nas do dalszej działalności. Poszliśmy "za ciosem" i tak gramy aż do dnia dzisiejszego.

Jaki był pierwszy skład kapeli?
Pierwszy skład kapeli był bardzo liczny - 10 osób. Z tego składu do chwili obecnej grają w kapeli Wiesława Szymaniak, Czesław Nizio i ja. Z kapelą nie zerwał więzów Pan S.Wołowski, który w potrzebie zawsze nas zasili, chociaż brak czasu nie pozwala mu na stałe uczestnictwo. Pozostali członkowie kapeli z pierwszwego składu odeszli z różnych przyczyn. byli to: Czesław Kowal - gitara, Grzegorz Kowal - klarnet, Marcin Kowal - skrzypce, Kasia Kusiak - skrzypce, Mariusz Podleśny - trąbka i Zenon Iskra, który zawsze tryskał humorem, bawił publikę i z wdziękiem walił w bęben.

Jak kształtował się repertuar? Czemu poświęcacie najwięcej uwagi w swoich utworach?
Początkowo repertuar kapeli stanowiły melodie i piosenki lwowskiej ulicy. Uczestnictwo kapeli w przeglądach i festiwalach zmusiło nas do rozszerzenia repertuaru. Dzisiaj mamy oprócz wspomnianych piosenek lwowskich, stare przeboje, piosenki biesiadne, piosenki warszawskiej ulicy i utwory własne. Tematem tych ostatnich jest codzienne życie mieszkańców naszego miasta ich problemy i biolączki, czasami sytuacje zabawne i wesołe. Jednym słowem tematy piosenek dyktuje nam samo życie.

Koncertowaliście w kraju i za granicą, braliście udział w wielu festiwalach, proszę przypomnieć te najważniejsze osiągnięcia i satysfakcje, największy sukces?
Gdyby nie kronika, to sam też w to bym nie uwierzył. Przez dziesięć lat nazbierało się prawie 400 występów. jeżeli zawodowi artyści dają w roku niewiele więcej jak sto występów, to nasz wynik nie jest zły. Znają nas miłośnicy folkloru miejskiego w Łodzi, Toruniu, Krakowie, Warszawie, Lublinie i w wielu innych miastach w Polsce. Występowaliśmy dwukrotnie w programach telewizyjnych (ogólnopolskich) "na żywo" oraz kilkanaście razy w innych programach. Osiągnięcia? Było ich tak wiele, że nie sposób wszystkich wyliczyć. Moim zdaniemn do największych naszych sukcesów należy zaliczyć:
I miejsce i nagroda publiczności na Ogólnopolskim Festiwalu Kapel w Skoczowie - 1996 rok.
I miejsce na Festiwalu Kapel - Przemyśl '97.
I miejsce, na silnie obsadzonym, Turnieju Kapel Podwórkowych w Krasnymstawie - 1998 rok.
Czterokrotnie znaleźliśmy się na najwyzszym podium w Festiwalu Kapel Ulicznych i Podwórkowych w Biłgoraju.

Gdyby dopisać do tego jeszcze kilka pierwszych, drugich i trzecich miejsc, wyśpiewanych na innych przeglądach, to przyznać trzeba, że dorobek mamy godny pozazdroszczenia. Skoczów wymieniłem jako pierwszy, choćby dlatego, że właśnie tutaj w doborowej stawce, wywalczyliśmy po raz pierwszy najwyzszą lokatę. Od tej pory przełamaliśmy kompleks niższości i byliśmy kapelą, która niejednkrotnie pomieszała szyki najlepszym. Panie Marku, czy przypomina pan sobie nasz wspólny wyjazd do Krakowa. Występowaliśmy na estradzie przy Sukiennicach. Krakowianie oglądali nasz program stojąc, bili gromadnie brawa a po występie w ciągu pięciu minut rozkupili wszystkie kasety z naszymi nagraniami.

"Tego się nie zapomni ani nie zatrze czas,
chciałoby się kochani przeżyć to jeszcze raz" ,

tak słowami mojej piosenki można podsumować wyjazd kapeli do Biliny w 1998r. Wystarczyło aby kapela zagrała kilka czeskich melodii i już wiadownia była po naszej stronie. Po występie kilkadziesiąt osób odprowadzało nas do hotelu. Przed hotelem Czesi żeganli nas wspólnym śpiewem, tańcem i poczęstunkiem. Takich przykładów mógłbym wymieniać jeszcze więcej.

Sukcesy kosztują - kto jest waszym mecenasem i jak układa się współpraca z BCK i władzami miasta?
Pomimo tylu sukcesów i osiągnięć do tej pory żadna z bogatszych firm nie zaprezentowała nam systematycznego wsparcia finansowego. Znamy wiele zaprzyjaźnionych kapel, które dofinansowane są przez bogate zakłady. Znamy kapele, którym władze samorządowe zapewniły również znośne warunki do pracy. My takiego szczęścia nie mamy. Od początku działalności borykamy się z problemami finansowymi. Chcesz grać w kapeli to kup sobie instrument, strój i przychodź na próby. W dzisiejszych czasach nie każdy może sobie na to pozwolić. Dlatego zostali przy mnie najbardziej wytrwali i kochający muzykę. Kończą się powoli czasy społeczników i trudno mi przewidzieć co będzie z amatorskim ruchem artystycznym kiedy odejdą ostatni społeczni działacze. Osiem ostatnich lat to działalność "Wygibusów" pod patronatem BDK a od marca br. BCK. Mamy tu "kąt" do ćwiczeń i prób oraz w miarę możliwości i potrzeb możemy korzystać ze służbowego "Zuka". Nowa Pani dyrektor, co prawda niewiele nam obiecuje, ale w miarę swych możliwości stara się nam pomagać.

Nie narzekaliśmy przedtem na współpracę z władzami miasta. Chętnie występowaliśmy na imprezach organizowanych przez BDK czy władze miasta, jednak wypowiedzi publiczne niektórych radnych obecnej kadencji opluwające dzałalność BDK i zespołów tam pracujących, pozostawiły nam niesmak i żal. Czas leczy rany, ale ta rana jeszcze się nie zagoiła i w dalszym ciągu czekamy na publiczne słowo - przepraszam.

Wróćmy do muzyków - skład kapeli zmieniał się i zmienia nadal, kto najlepiej zapisał się w jej historii, kogo ceni Pan najbardziej?
W ciągu dziesięciolecia przez kapelę "przewinęło" się 26 osób. Najwytrwalsi i najlepsi zostali i aktualnie grają. Z różnych powodów odeszło jednak wielu dobrych fachowców. Myślę że najlepszym dla mnie jubileuszowym prezentem byłaby wiadomość, że powracają na stałe do kapeli; Zenek Oleszczak z Nowego Jorku - klarnecista, Jan Nizio z Chicago - tubista, Staś Wołowski z ... Biłgoraja - multinstrumentalista, Czesław Kowal z Biłgoraja - gitarzysta, czy też Zenon Iskra. 1 kwietnia z kapeli odszedł nasz pupilek Gabryś Senderek. Wyjechał "za chlebem" do Niemiec. Czyżby w Biłgoraju nikt nie mógł zaoferować pracy dla technika, absolwenta szkoły muzycznej i świetnie zapowiadającego się skrzypka?

"Nie chwal dnia przed wieczorem a żony za żywota" - mówi przysłowie i dlatego wstrzymuję się od oceny i wyróżnień aktualnych członków kapeli. Z przyjemniością zrobiłbym to przy okazji kolejnego jubileuszu.

Jakie obecnie macie kłopoty?
Największym moim utrapieniem jest to, że nie możemy brać udziału w wielu imprezach organizowanych na terenie kraju i za granicą. Powodem tego jest udział dwu naszych członków kapeli w innych zespołach muzycznych. To pieniądz ma jednak większą siłę przebicia niż satysfakcja czy aplauz. Mamy już na ten sezon ponad dziesięć zaproszeń i chyba nie skorzystamy z żadnego.

Czy są jakieś plany?
Już nic nie planuję bo większość moich planów nie ułożyło się po mojej myśli. Jedyny plan to zmiana kierownika kapeli, po jubileuszu. Wierzę, że nowy energiczny szef kapeli potrafi zmobilizować kapelę do dalszej pracy.

Ja nie wierzę, że szefowie kapel to jak ...te świeże bułeczki...etc. Słowem , Panie Janeczku niech Pan sobie nie żartuje z fanów kapeli, lepiej niech no Pan powie ile już piosenek Pan napisał i czy jest taka ulubiona ?
Nie prowadzę statystyki napisanych utworów ale doliczając piosenki okolicznościowe, już dawno przekroczyłem setkę. Nie jest to wielka poezja czy muzyka, ale przecież folklor miejski rządzi się swoimi prawami. Cieszę się że moje piosenki podobają się słuchaczom, znajdują uznanie wśród jurorów a wiele z nich weszło do repertuaru innych kapel. Z piosenek, które napisałem najbardziej sobie cenię; "Biłgorajskie tango", "Sanatoryjna kuracja", "Jedziemy na wczasy", "Perła chmielowa" czy "Tango z teściową".

Słowo przed jubileuszem ?
Cóż dziesięć lat minęło jak w bęben walnął. Teraz chcę podziękować wszystkim naszym przyjaciołom za wsparcie moralne i finansowe. zapewniam, że grosza wrzuconego do kapelusza kapelowego, nie roztrwoniliśmy. Z myślą o Was wydaliśmy dwie kolejne kasety i płyty kompaktowe. Na jednej kasecie znalazły się piosenki retro, biesiadne, lwowskie, warszawskie i czeskie a na drugiej przeważnie moje utwory. Składam podziękowanie żonom kapelantów za wyrozumiałość i cierpliwość dla naszej działalności.

Zapraszam za pośrednictwem Waszej gazety na skromne uroczystości jubileuszowe "Wygibusów", które poprzedzą V Festiwal Kapel Ulicznych i Podwórkowych w Biłgoraju, na 19-21 maja br. Dziękuję wszystkim sponsorom poprzednich festiwali. Bez Waszego wsparcioa trudno byłoby zorganizować imprezy kapelowe na przyzwoitym poziomie. Nie wiem czy kiedykolwiek będę miał okazję podziękować redakcji "TANWI". Tak się składa, że od początku na łamach Waszej gazety przychylne pisano o naszej działalnośżci a Pana artykuły o naszej kapeli to środek dopingujący nas do dalszej pracy.

Dziękuję za rozmowę i jako zaproszony złożę życzenia na jubileuszowej imprezie.

MJS

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: