Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Gazeta "Tanew" 4/1997
Teatr poezją i piosenką kwitnący
Z Międzyspółdzielnianego Klubu "Tarpan", pozostającego niegdyś pod opieką Spółdzielni Wytwórczo - Usługowej w Biłgoraju, przywędrowała do Biłgorajskiego Domu Kultury niewielka grupa młodzieży mówiącej poezję. Przywędrowała za mgr Marylą Olejko, która w BDK została instruktorem teatralnym. Tu kształtował się Teatr Poezji - od 15 maja 1982 roku. Do pierwszych spektakli pisanych głównie przez Marylę włączyli muzykę. Kiedyś przyszedł do zespołu Jacek Fałkiewicz i choć znali się wcześniej, prawdziwa współpraca rozpoczęła się dopiero w BDK. Jacek recytował, śpiewał, jeździł na przeglądy zbierał nagrody, ale przede wszystkim był poetą i kompozytorem. Pisał najczęściej piosenki. Nie wszystkie trafiały od razu na estradę. Pamiętny - rok 1991, "Bałagan w bajkowym lesie" -właściwie bajka dla dzieci, a był to pierwszy i ostatni spektakl z tekstem i udziałem Jacka. Śmierć Jacka skłoniła przyjaciół do poszukiwania jego utworów.Okazało się, że jest - to - czego teatrowi brakowało. W rocznicę jego śmierci wystawiają "Podróż do trzech granic". Śpiewają następnie odkrytą i początkowo niezrozumiałą piosenkę "Nieprzemakalni". Dziś już wiadomo, że Jacek przewidział w niej swoją śmierć. Później jest "Piosenka o umarłych poetach" , ciągle popularna. Okazało się, że twórczość Fałkiewicza, już po jego śmierci, spowodowała przemianę teatru. To był już Teatr Poezji i Piosenki - jego piosenki śpiewają do dziś, bo "nie wszystek umarł". Mimo to nie potrafili wyjść z cienia smutku, to była niemal żałoba. Ubrani na czarno, śpiewali poważnie, pełni goryczy, może buntu, bez rekwizytów, bez scenografii. W skromnym świetle ich sylwetki, twarze, ich głos raz szeptem milknący raz grzmiący jak wiosenna burza - tworzyły teatr. To był ich teatr, a w nim najważniejszy człowiek.

W repertuarze stopniowo pojawiały się inne utwory - poezja Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, Gałczyńskiego,Baczyńskiego i innych. Wracali jednak do rodzimej biłgorajskiej twórczości. Ciekawym etapem w teatrze była postać i twórczość Wiesława Mikusia. Jego "Rejs" przyniósł błyskawiczny wzrost popularności i tyleż samo kłopotów ze względów politycznych. A to za sprawą zakazu wystawiania tego programu. Występowali więc pod innym szyldem, to był Teatr Ocenzurowany. "Rejs" prowadził ich w szerokim turnee po wielu miejscowościach, między innymi: Zamość, Lublin, Lidzbark Warmiński, Radzyń Podlaski w wielu bywali z innymi programami, też w zaprzyjaźnionym z Biłgorajem Nowowołyńsku. Prasa pomogła sławie teatru. Otrzymywali wiele korespondencji z całej Polski, między innymi i taką:

"Ukłony i pozdrowienia dla całego zespołu! Na znak solidarności z ocenzurowanymi, pozwalam sobnie przestać Państwu załączone niecenzuralności" - pisał fan z Wrocławia rocznik 1905. Z twórczością Wiesława Mikusia nastąpił dyskretny zwrot w kierunku kabaretu i ten kształt zachowuje się do dziś, chyba z korzyścią.

"Przez nasz teatr przez 15 lat przewinęło się sporo osób - wspomina Maryla Olejko, skojarzyło się dwa małżeństwa, jakby teatralne. Stanowimy zgraną i przyjazną sobie grupę ludzi, znakomicie się rozumiemy nie tylko na scenie. Organizujemy sobie wspólnie życie towarzyskie, mimo znacznej niekiedy różnicy wieku, która samorzutnie się jakoś zaciera. Nie jesteśmy oczywiście grupą zamkniętą i naprawdę każdy, kto ma ochotę, może do nas dołączyć i z pewnością znajdzie tu swoje miejsce". I rzeczywiście, przychodzili i odchodzili z różnych życiowych względów, co jest naturalne dla każdego, nie tylko amatorskiego zespołu. Na zawsze wraz z Jackiem Fatkiewiczem odszedł Bogdan Krawiec - śpiewał piosenki Jacka i razem z nim zginął w wypadku. Inni wyjeżdżali na studia, zakładali rodziny, zajmowali się pracą zawodową. Zostali najwytrwalsi; jest nadal nestor aktorów Andrzej Mazurek. Janusz Rosłan - pisze, komponuje, aranżuje, nawet przestawia mikrofony, tak od 1988 roku. W 1991 doszedł Zenek Wąsik, później Aśka Czerwonka, Danusia Sobczak, Sylwia Szewc i najmłodsze Agnieszka Osińska i Olga Zakościelna. Osiągnięć było wiele, kolekcjonują nagrody i dyplomy, jest wśród nich nagroda za I miejsce w Ogólnopolskim Turnieju Recytatorów i Teatrów Małych Form Poezji Plebejskiej w Chełmie w roku 1990, za spektakl "My musimy lecieć". Była nagroda Ministra Kultury i Sztuki w Ogólnopolskim Festiwalu Teatrów Amatorskich w roku 1989 w Poznaniu. Wiele było nagród w konkursach międzywojewódzkich. Ostatnio za "Cichą noc" w Międzywojewódzkim Przeglądzie Zespołów Kolędniczych. Z teatru wywodzą się recytatorzy. Niektórzy zaszli wysoko. W 1992 roku, w Centralnych Spotkaniach Laureatów Ogólnopolskiego Konkursu Recytatorskiego w Poznaniu, Alicja Kubacka otrzymała III nagrodę, a Anna Kot doszła do finału. W Ogólnopolskich Spotkaniach z Literaturą Świata w Puławach Alicja Kubacka otrzymała pierwszą nagrodę. W 1993 roku w centralnych spotkaniach laureatów OKR w Koninie otrzymała wyróżnienie.

W teatrze powstał pomysł organizacji "Spotkań z poezją i piosenką" - spotkania odbywają się corocznie. Teatr te spotkania rozpoczyna, kończy i jest ich gospodarzem. Współpracują ostatnio z Grupą Teatralną ZGT, gdzie uwydatniła się kabaretowa metamorfoza teatru. Kiedy schodzi się ze sceny na ziemię, dają znać o sobie kłopoty, szczególnie finansowe. Braki środków nie pozwalają na uczestnictwo w liczących się ogólnopolskich konkursach, gdzie koszty akredytacji bywają nie do przyjęcia. Mało czasu jest na próby i spotkania. Pracodawcy nie są filantropami i nie chcą płacić za nieobecność pracownika, któremu "się chce teatru". Po prostu amator -aktor to nie to samo co np. piłkarz, w którego wpompowuje się pieniądze, a to że nie może przegrać żadnego występu...cóż? Za to zostaje w nich coś najcenniejszego dla teatru - pasja jego ludzi i to w czystej krystalicznej formie.

Dla utrzymania oryginalności teatru są niezbędne pisane dla niego teksty. Z tym jest gorzej. Brak jest dobrego tekściarza, piszą więc sami, ale to nie to. Trochę lepiej jest z muzyką, Janusz Rosłan nie raz pokazał co potrafi.

Teatr przygotowuje okazyjny nocny koncert na jubileusz. Będzie więc; trochę historii, trochę utworów biłgorajskich, trochę poezji śpiewanej i ich radosnej twórczości. Koncert ma być 6 czerwca br. Upuszczając pióro zacieram ręce z ciekawości, jak wielu innych, na spotkanie z tymi zatwardziałymi kochankami Melpomeny, bo mizeria dziś wokół bogini spora.

M. J. Szubiak

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: