Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Gazeta "Tanew" 4/1999
Jak brać sprawy w swoje ręce
czyli o leczeniu mizernej kondycji służby zdrowia, z lek. med. Teresą Krzysztoń Król - prezesem Fundacji Rozwoju Szpitala im. dr Pojaska w Biłgoraju, rozmawia Marek J. Szubiak

MJS - Pani prezes proszę powiedzieć o początkach fundacji?

TKK - Fundacja Rozwoju Szpitala im. dr Pojaska powstała pod koniec 1991r, z inicjatywy pracowników ZOZ, głównie lekarzy. Zarejestrowana została w styczniu 1992 r, w sądzie w Warszawie. Funduszem założycielskim była niewielka kwota 10 min. zł , na którą złożyli się założyciele fundacji. Na dotychczasowe dochody przez okres kilku lat złożyły się dotacje, Funduszu Daru Narodowego w wysokości 10000 zł, dotacje Fundacji Francja - Polska w wysokości około 19000 zł, kilkakrotnych dotacji z Urzędu Miasta, Urzędów Gmin z rejonu działania ZOZ, z dobrowolnych wpłat pracowników ZOZ i pacjentów leczonych w szpitalu, z ofiar zebranych w szkołach, ofiar mieszkańców Biłgoraja, parafian kościoła św. Marii Magdaleny i osób spoza Biłgoraja np. Pani dr Gziutowa zamieszkała w Kanadzie kilkakrotnie wspierała naszą fundację. Stale wpływają na nasze konto grzywny i nawiązki zasądzone przez Sąd w Biłgoraju.

- Dlaczego właściwie powstała Fundacja ?

- Z konieczności, ponieważ ZOZ nie jest w stanie funkcjonować z otrzymanych, skromnych państwowych środków i naszym celem jest pomoc. Obecnie, w dobie samorządności, również od nas będzie zależało czy będziemy mieli tu dobrą służbę zdrowia. Jesteśmy w okresie prowadzenia trzech potężnych reform - ja sobie nie wyobrażam jak można je robić bez pieniędzy, a szczególnie reforma ubezpieczeń społecznych - to moje osobiste zdanie - powinna zaistnieć parę lat wcześniej i na to powinny być pieniądze. Teraz musimy funkcjonować w nowej rzeczywistości i to jest wyzwanie dla nas wszystkich.

- Na jakie cele przeznaczacie pozyskane środki ?

- Dotacje, jakie otrzymaliśmy, miały konkretne przeznaczenie na zakup głównie aparatury. Zakupiliśmy respirator dla oddz. chirurgicznego za kwotę 32341 zł, spirometr dla oddz. chorób płuc, który jest bardzo potrzebny dla pacjentów leczonych na tym oddziale. Echokardiogram, który mamy na oddz. wewnętrznym. Do przychodni zakupiliśmy lampę stomatologiczną, komputer z drukarką na oddz. wewnętrzny, aparat do usg dla Ośrodka Zdrowia w Łukowej. Mieliśmy też swój udział w zakupie centralki telefonicznej do przychodni, dla poprawy funkcjonowania telefonów, gdyż zapisy do lekarzy przyjmujemy również telefonicznie. Od kilku lat zbieraliśmy środki na stworzenie oddz. dziecięcego, który funkcjonuje w fatalnych warunkach. Jest to niewielka kwota i wynosi ponad 33 000 zł. Dokonywaliśmy też zakupów drobnego sprzętu i artykułów np. higienicznych, ponieważ ZOZ nie jest w stanie niczego nam kupić, więc musimy się sami starać, wiemy co nam potrzeba i o ten sprzęt zabiegamy.

- Czy podejmujecie jakieś akcje doraźne ?

- Ostatnio udostępniliśmy nasze konto na zbieranie środków na leczenie dziecka naszej pielęgniarki Anny Kszeszowiec, które uległo wypadkowi utraty wzroku. Zebraliśmy ponad 65 000 zł, które wypłaciliśmy na przedłożone nam rachunki leczenia odbytego w Wiedniu.

- Jaki jest obecnie stan konta ?

- Na naszym rachunku mamy ponad 43 000 zł, w tym fundusz ogólny ponad 31 OOOzł. Mamy też lokatę terminową w wysokości 46 000 zł. Te środki są przeznaczone na konkretne cele np. dla oddz. dziecięcego. Nie możemy tu dowolnie tymi funduszami dysponować. Wyjątkowo tylko udzielaliśmy pożyczki dla ZOZ.

- Fundacja to ludzie, działacze -kto to jest ?

- Członkowie założyciele to lekarze; Anna Korona, Stanisław Lorenc, Leszek Gilewicz, Mieczysław Grygiel, Teresa Krzysztoń Król, Zdzisław Kubaj, Helena Szempruch, Jan Kowalski, Janusz Rutkowski i Pan Marian Olczyński - ówczesny dyrektor administracyjny. W skład zarządu, obok mojej osoby, wchodzą wiceprezesi S. Lorenc, J. Rutkowski, sekretarz M. Olczyński, który obecnie nie pracuje w ZOZ i poszukujemy na jego miejsce odpowiedniej osoby, oraz skarbnik Janina Kudrelik. Wszyscy pracujemy społecznie, z wyjątkiem pani skarbnik, która otrzymuje symboliczną niemal zapłatę. W skład rady fundacji wchodzą lekarze; A.Korona - przewodnicząca, L.Gilewicz i Z.Kubaj - zastępcy, H.Szempruch - sekretarz, oraz pozostali członkowie rady M.Grygiel i J.Kowalski. Ostatnio rada została powiększona okazyjnie, ponieważ doszło kilka osób, które wcześniej zamierzały założyć fundację w celu wsparcia budowy szpitala i ostatecznie dołączyli do nas, a szczególnie; Zdzisław Jargieło, Wojciech Krużel, Irena Waga, Halina Olszewska, zadeklarowali się: Stefan Oleszczak, Irena Gadaj, Zygmunt Dechnik, Antonina Łobejko. Chętnie przyjmujemy osoby, które chciałyby z nami współpracować, potrafią coś zdziałać i poświęcić swoje zdolności dla poprawy opieki zdrowotnej w Biłgoraju. Chcemy, aby tu można było się leczyć w godziwych warunkach, abyśmy mieli pewność, że w razie choroby czy wypadku, można będzie liczyć na fachową pomoc z użyciem dobrego sprzętu.

- Rozbudowa szpitala w Biłgoraju jest teraz celem priorytetowym ?

- W tej chwili tak. To jest najważniejszy cel - rozbudowa weszła do centralnego rejestru inwestycji MZiOS, którego środki nie pokryją wszystkich potrzeb. W tej sytuacji musimy być aktywni wspierając rozbudowę szpitala jako społeczeństwo - to z pewnością zostanie docenione w Warszawie.

- Jesteście jedyną organizacją, jako fundacja na terenie Biłgoraja, wspierającą rozbudowę szpitala ?

- Myślę, że tak.

- Czy można wyróżnić jakiegoś szczególnego darczyńcę ?

Nie ma takich wielkich darczyńców. Kwoty, jakie otrzymujemy od osób fizycznych, to są ofiary ludzi, których najczęściej, stać na bardzo niewiele np. emeryci, renciści, którzy jeszcze potrafią odłożyć ze swoich skromnych środków - to staje się regułą.

- Czym chciałaby Pani zakończyć naszą rozmowę ?

- Muszę powiedzieć, żebyśmy pamiętali o naszej przyszłości. Gdy jesteśmy młodzi, piękni i bogaci nie myślimy o chorobach, wypadkach, a to czasami może przyjść nagle i ku naszemu zaskoczeniu. Wtedy potrzebna będzie pomoc, której trzeba udzielić każdemu mieszkańcowi Biłgoraja, ale i turyście z Francji czy Niemiec przejeżdżającemu przez nasze miasto, który akurat doznał zawału i tak się zadrżało, że w tych warunkach, jakie mamy, był leczony. Co o tym myślał? Musimy stworzyć lepsze warunki dla ratowania życia - to jest przecież najważniejsze dla każdego człowieka i na to nikt nie może być obojętny.

- My również. Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: