Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Gazeta "Tanew" 5/1995
Przy zielonym stole
Stół jest przykryty zielonym pluszem, jest długi, bo zasiada przy nim kilka osób z jednej strony, a z drugiej jeden - dwu poborowych. Dla wielu z nich to pierwszy kontakt z przedstawicielami państwa. Przed nimi pierwszy odpowiedzialny obowiązek. Tu codziennie od 20 marca przed Rejonową Komisją Poborową w Biłgoraju spotykają się młodzi mężczyźni w wieku od 19 do 24 lat podlegający poborowi do wojska. Komisji przewodniczy Kierownik Urzędu Rejonowego Marian Tokarski, lub jego zastępca Krystyna Król. Wojskową Komendę Uzupełnień reprezentuje mjr Lucjan Dedko i mjr Czesław Pachla, władze samorządowe

Przed Komisją reprezentuje burmistrz lub wójt i ich przedstawiciele. Stale czuwa Sekretarz Komisji Franciszek Skubisz. W dniu 20 kwietnia zastałem burmistrza Stefana Oleszczaka co oznaczało, że przed komisją staje młodzież z Biłgoraja.
Jaka jest nasza młodzież? Jakie ma podejście do służby wojskowej? Jaka jest atmosfera w czasie rozmów z poborowymi? z tymi pytaniami zwróciłem się do członków komisji.

mjr Czesław Pachla - Młodzież jest nastawiona do służby wojskowej bardzo pozytywnie, co roku jest lepiej i nie tylko na komisji poborowej ale szczególnie w WKU w Zamościu. Przychodzą tam młodzi ludzie j chcą iść do wojska, właśnie w tym trudnym czasie, dużego bezrobocia wśród młodzieży. Służba wojskowa jest pewnym wypełnieniem tej pustki i beznadziejności, młodzież chce służyć dla swojego regionu. Tworzy się rejonizacja powołań do wojska - wszyscy na to czekali: i wojsko i młodzież, która będzie służyć w jednostkach na terenie naszego województwa i regionu. Chcą i będą blisko domu, a więc w Zamościu, Lublinie, Hrubieszowie i innych jednostkach. Wojsko teraz zmienia się i pod tym względem, to już historia, kiedy celowo odsyłano poborowych do odległych jednostek. Dwa lata wstecz mieliśmy dość dużo przypadków uchylania się od służby wojskowej, motywowano to względami wyznaniowymi, pojawiała się zwykła niechęć, żądano służby zastępczej. Ten rok jest inny i od początku prac komisji nie mieliśmy takich przypadków. Młodzi, którzy nie są rolnikami i nie uczą się, z chęcią idą do wojska, niestety, nie wszystkich możemy przyjąć i najpierw idą starsi.
Czy kierują się względami patriotycznymi? To trudno jednoznacznie powiedzieć. Moim zdaniem służba to wartość wyższa - służy się Ojczyźnie. Młodzież, która ukończyła przynajmniej szkołę zawodową ma jakąś nutkę patriotyzmu, gorzej jest u tych z wykształceniem podstawowym, oni po prostu chcą iść do wojska. Jest niepokojące, że młodzież po studiach i niekiedy po szkołach średnich, kieruje się innymi względami i niechętnie idzie do wojska. Czy są ochotnicy? Tak, jest ich z każdym rokiem coraz więcej, gdyby nie było ochotników to trzeba by powoływać do wojska około 400 - 600 ludzi, i tak pobór majowy już został zakończony. Z tego poboru do wojska pójdzie młodzież dopiero w październiku. Jako oficera cieszy mnie, że mamy duże zasoby ludzi gotowych bronić naszej ojczystej ziemi.

Stefan Oleszczak - W komisji uczestniczę już po raz piąty i dysponuję już pewnym doświadczeniem. Najważniejsze, co zaobserwowałem, to życzliwość komisji do poborowych. Z roku na rok obserwujemy zmianę podejścia młodzieży do służby wojskowej. Nie mamy, jak kiedyś różnych "oszołomów", narkomanów czy alkoholików, młodzież staje się poważniejsza i bardziej odpowiedzialna w stosunku do, obowiązku obywatelskiego jakim jest służba wojskowa. Dzięki temu mamy dobrą atmosferę we wzajemnych kontaktach z poborowymi, jest to bardzo ważne dla obu stron, a najważniejsze, że młodzież zdaje sobie sprawę z czekającego ją obowiązku.

Krystyna Król - Ta atmosfera wzajemnej grzeczności i życzliwości jest nam wszystkim bardzo potrzebna. Przecież rozmowa z poborowym zaczyna się od pytania, czy chce iść do wojska, a nie od bezwzględnego nakazu egzekwowanego przymusem, to bardziej szkodziło podejściu młodzieży do odbywania służby wojskowej niż przynosiło pożytku. Myślę, że poborowi czują się przed komisją dobrze i to też cieszy. Gorzej jest, kiedy mamy do czynienia z przypadkami wymigiwania się od służby wojskowej przez pseudorolników, którzy zasłaniają się posiadaniem gospodarstwa rolnego, a za takie już uważa się o powierzchni 1 ha użytków rolnych. W rzeczywistości rodziny przepisują część takiego gospodarstwa na poborowego i to jest sposób na obejście przepisów, nie zawsze też skuteczny.

Franciszek Skubisz - Najważniejszym, pozytywnym zjawiskiem jest to, że kończy się patologia narkomanów w stosunku do lat ubiegłych. Był to bardzo poważny problem, dochodziło do skandalicznych sytuacji, kiedy młodzi ludzie pod wpływem narkotyków przychodzili i nie potrafili się porozumieć z komisją. Teraz mamy zupełnie inną sytuację. Narkomani się starzeją i to jest pocieszające. Równocześnie z komisją poborową pracuje, choć odrębnie, komisja lekarska. Zadaniem komisji jest kwalifikacja poborowych do jednej z grup: "A" - (zdolny do służby wojskowej), "B" (czasowo niezdolny) "D" -(niezdolny do służby w czasie pokoju) i "E" trwale niezdolny do służby wojskowej). Opinia lekarzy pracujących w komisji jest zgodna - mamy dorodną, ogólnie zdrową młodzież. Najczęściej spotykanymi mankamentami są skrzywienia kręgosłupa, wady postawy i jest to skutek braku troski o rozwój młodego człowieka od wieku szkolnego, również skutek ograniczenia zajęć z wychowania fizycznego lub prowadzenia ich przez nieodpowiedzialne osoby. Ten sygnał nie powinien być lekceważony. Na komisji nie stwierdzono, jako zjawisk, alkoholizmu, narkomani czy innych podobnych odchyleń. Postawa młodzieży jest zupełnie inna np. poborowi, szczególnie z Biłgoraja, bardzo aktywnie włączyli się w akcję krwiodawstwa oddając ponad 40 litrów krwi, zupełnie dobrowolnie nie licząc na skąpe gratyfikacje w postaci czekolad. Każdy poborowy jest przed komisją badany z zachowaniem pełnej dyskrecji, a krążące opowieści jak to kiedyś bywało należy odłożyć do lamusa. Prace obu komisji trwać będą do czerwca. zapewne nadal w tej samej atmosferze. Poborowym - krwiodawcom składamy podziękowania w imieniu chorych, potrzebujących tego najcenniejszego leku. Poborowym - przyszłym żołnierzom, życzymy męskiej przygody.

M. J. Szubiak

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: