Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Gazeta "Tanew" 5/1995
"Wygibusy" w czołówce kapel podwórkowych
Do Przemyśla przyjechało szesnaście kapel podwórkowych z całej Polski na XVII Ogólnopolski Festiwal Kapel Podwórkowych "Przemyśl 95", który odbył się w dniach 5-7 maja.
Wśród całej rodziny muzycznej najstarsi byli: "Centusie" z Krakowa, "Ta-joj" z Przemyśla, "Taka Paka" z Parczewa, Kapela Rembertowska z Warszawy, Bałucka Kapela Podwórkowa i inne. Chłopcy "Wygibusy" czyli kapela podwórkowa, znaleźli się w centrum bardzo ostrej rywalizacji, gdzie poziom niemal wszystkich kapel był wysoki i wyrównany. Jury dysponujące czterema tylko nagrodami pieniężnymi i statuetkami "Mandolinisty" miało sporo kłopotów z wyłonieniem najlepszej kapeli. Wśród tych najlepszych, to jest Lwowskiej Kapeli Podwórkowej "Ta-joj" z Przemyśla, która otrzymała też tzw. "Złotą Miotłę" i Bafuckiej Kapeli Podwórkowej z Łodzi nagrodzonej "Złotym Mandolinistą" znaleźli się i "Wygibusy".
Nasza Kapela nagrodzona została Nagrodą Specjalną Min. Kultury i Sztuki w wysokości 700 zł., ogromną butelką szampana (3 l.) sponsorowaną, za piosenkę o przemyskich lodach. "Złotym Mandolinistą" nagrodzony został indywidualnie kierownik kapeli Jan Szymaniak za wkład w rozwój i popularyzację folkloru miejskiego.
Z tej okazji poprosiliśmy pana Jana Szymaniaka o rozmowę:

Tanew: Jakie wrażenia przywieźliście z Przemyśla?
J.S. Czujliśmy się tam dobrze, jak w rodzinie, choć konkurenci robią co roku duże postępy, my również nie zostajemy w tyle. Poza tym atmosfera festiwale jest urocza, dużo muzyki, śpiewu, radosnych spotkań, "zarwanych" nocy - ogólnie to niepowtarzalna atmosfera jakiej nigdzie prawie się nie spotyka.
Ta atmosfera przenosi się na całe miasto, tam ludzie kochają taką muzykę, widać to na każdym kroku. Za punkt honoru uważa się zaproszenie kapeli na podwórze wśród kamienic, ludzie bawią się razem z nami, są serdeczni częstują czym mają: ciastem, lodami, gorzałką, z balkonów i okien rzucają nam zwitki pieniędzy do kapelusza. Szkoda że nie ma takiej atmosfery w Biłgoraju.

Tanew: Właśnie! Dlaczego?
J.S. To pewnie jakiś objaw kultury miejskiej, na ulicy ludzie od nas uciekają, inaczej jest w lokalu. W czasie kolędowania najlepiej nas przyjmowano w instytucjach i przedsiębiorstwach choć też były wyjątki.

Tanew: Czy będziecie się starać zmienić tę sytuację i propagować folklor miejski szerzej, częściej?
J.S. Tak. Będziemy grywać częściej na hali targowej, na ulicach, w parkach, aby przyzwyczajać mieszkańców do tej formy obcowania z folklorem. Taki zwyczaj może stać się pięknym elementem charakterystycznym dla naszego miasta. Wielokrotnie już graliśmy w pijalni piwa "U Jaśka Świerszcza" - na początku wywoływało to zaskoczenie i zgorszenie niektórych osób, ale z czasem sytuacja się zmieniła i dziś już nikogo nie dziwi, a samo picie piwa zeszło na drugi plan i bardziej słucha się kapeli..., i o to chodzi.

Tanew: Skoro już jesteśmy przy piwie, wydaje się, że nie tylko śpiewanie o nim ale propagujecie jego picie, a pewnie i sami jesteście smakoszami?
J.S. Rzeczywiście, dużo śpiewamy o piwie, jak żadna kapela. Pewnego razu nawet, pewien pracownik Zakładów Piwowarskich z Lublina powiedział mi osobiście, że jesteśmy żywą reklamą piwa. Sami uważamy, że picie piwa powinno odbywać się z pewną kulturą, której u nas jeszcze powszechnie brakuje.

Tanew: Te zalety powinny być docenione w czasie wizyty w Czechach i Niemczech. Czy wybieracie się do naszych miast bliźniaczych?
J.S. Tak, są plany wyjazdu kapeli do Czech i Niemiec, obawiam się tylko czy zostaniemy zrozumiani, bo śpiewamy tylko po polsku.

Tanew: Jako kapela macie kilka oryginalnych i charakterystycznych cech, choćby skład instrumentów, temperament, dowcip i humor w tekstach piosenek, z czego powstaje ta oryginalność?
J.S. Jest charakterystyczne, że nasza kapela ma sporo instrumentów dętych, a konkretnie cztery, jest: klarnet, trąbka, puzon i tuba, jest to dużo w porównaniu do innych kapel, nadaje to swoiste orkiestrowe brzmienie. Tu właśnie uwidacznia się wpływ tradycji muzycznych Biłgoraja wywodzących się z orkiestr dętych.
Inną cechą jest rzeczywiście humor. Mamy w swoim repertuarze dużo wesołych, dowcipnych piosenek z dobrą melodią i są to nasze, jak się mówi, autorskie utwory. Tu w pełni czerpiemy tematy z życia. Powstają przecież tak zabawne sytuacje, że aż grzech, by o tym nie zaśpiewać. Mówiąc poważnie, to w naszych piosenkach krytykujemy ludzkie wady, ułomności, nałogi czy zwykłą głupotę. Nie jest to tak, że reklamujemy piwo, a wręcz odwrotnie, przestrzegamy przed jego nadużywaniem. Oryginalność, moim zdaniem, polega na tym, że sami piszemy muzykę i teksty, gdy inne kapele powielają znane utwory. Nasz repertuar w ubiegłym roku wzbogaciliśmy o 20 własnych nowych piosenek.
Kapela podwórkowa powinna mieć temperament, mnie cieszy, że jesteśmy z tego znani. Z tym temperamentem wiąże się zdarzenie, jakie doprowadziło do przyjęcia nazwy kapeli. Otóż jeden z muzyków kapeli "Centusie" widząc nas na przemyskiej ulicy powiedział głośno "O to wygibusy" i tak zostało, a w ubiegłym roku oficjalnie przyjęliśmy tę nazwę kapeli. Kolegę muzyka uważamy za ojca chrzestnego. Myślę, że temperament jest wyrazem osobowości członków kapeli i dobrej atmosfery.

Tanew: Zbliżają się "Dni Biłgoraja" w ramach tych imprez odbędzie się festyn "Graj Kapelo", będziecie w pewnym sensie gospodarzami tej imprezy. Jak przebiegają przygotowania?
J.S. Rozmach tej imprezy jest zależny od funduszy. Dotychczasowe środki pozwoliły nam na zaproszenie kilku kapel, między innymi, "Centusi" z Krakowa, Parczewskiej "Takiej Paki", Lwowskiej Kapeli Podwórkowej "Fidelis" z Przemyśla, Kapeli z Albigowej, Lwowskiej Kapeli "Ta-Joj" z Przemyśla. Zainteresowanie festynem jest znacznie większe wśród kapel, ale jak mówiłem, limitują to środki jakie mamy.

Tanew: Czy nastąpi zamiana festynu na Festiwal Kapel Podwórkowych?
J.S. Tak, są takie plany i to idące od Prezesa Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Ratowania Folkloru Miejskiego pana Jana Nowakowskiego. Festyn ma formę koncertową, natomiast festiwal to już konkurs, rywalizacja, jury, itd. Pociąga to za sobą znacznie większe środki, ale gdyby festiwal wszedł do ogólnopolskiego kalendarza imprez tego typu, moglibyśmy liczyć na wsparcie finansowe Ministra Kultury i Sztuki, gdzie mamy życzliwego sojusznika w osobie ministra Zdzisława Podkańskiego i naszego stowarzyszenia.

Tanew: Czy na festynie wystąpicie z nowym programem?
J.S. Brak czasu nie pozwala nam na nowy program, ale będą nowe piosenki np. "Biłgorajska polka".

Tanew: Dziękuję za rozmowę, a w imieniu fanów życzę dalszego powodzenia i spełnienia planów.

Rozmawiał: M. J. Szubiak

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: