Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Gazeta "Tanew" 5/1996
Poznać Crailsheim
Młodzież z biłgorajskich szkół średnich gościła od 16 do 28 kwietnia br. w zaprzyjaźnionym mieście niemieckim - Crailsheim. Do Niemiec pojechało 40 uczniów (z Liceum Ogólnokształcącego im. ONZ, ZSME, ZSZ nr. 1 oraz Liceum Ogólnokształcącego nr 2 pod opieką nauczycielek: Grażyny Sobieskiej, Barbary Zielińskiej i Bożeny Łubiarz.

Przyjechaliśmy trochę wcześniej, więc czekaliśmy w autokarze aż wybiła godzina dwunasta. Pojechaliśmy do szkoły średniej Albert- Schweitzer Gymnasium. Pierwszym miłym zaskoczeniem był nowoczesny budynek szkoły, który bardzo różnił się od polskich szkół. W środku zaś było przytulnie i czysto, czego nie da się powiedzieć o naszych szkołach. Do tego jeszcze dochodziła niesamowita cisza, jaka tam panowała.

Zostaliśmy mile przyjęci, o czym świadczyły uśmiechy pracowników szkoły i poczęstunek powitalny. Zjawiła się też grupa naszych niemieckich przyjaciół, z którymi mieliśmy przebywać do końca naszego pobytu.

Okazali się przemili i spontaniczni, a niektórzy nawet bardzo zabawni z wyglądu (choćby nawet różowe włosy). Każdy dostał swojego opiekuna i od razu rozpoczęły się radosne rozmowy. Bariera językowa okazała się niezbyt duża i wszyscy radziliśmy sobie z tym dobrze, ku przyjemności naszych profesorów. Następnym miłym zaskoczeniem były niemieckie rodziny, które czekały na nas z otwartymi ramionami i robiły wszystko. żeby nam było dobrze. Każdy dostał przytulny pokoik, w którym mógł się czuć jak u siebie w domu.

W dniu przyjazdu odpoczywaliśmy. Następnego dnia zwiedzaliśmy miasto, m.in. liczne muzea, kościoły, zabytki. Stwierdziliśmy, że Crailsheim jest niezbyt dużym, ale bardzo pięknym miastem.

Po południu były lekcje w ASG. Zaskoczeniem był luz panujący na lekcjach. Właściwie między uczniami a nauczycielami nie istniała ta bariera, która u nas jest zauważalna. Tutejsza młodzież chodzi do szkoły, ponieważ lubi, a nie z przymusu. Do takiej szkoły aż przyjemnie jest chodzić, tam nie znają takiego słowa jak stres. Uczniowie nie są odpytywani na lekcjach, tylko co jakiś czas mają testy z każdego przedmiotu. W tamtej szkole istnieje bardzo duża tolerancja ze strony nauczycieli. Stosują oni zasadę, że nie ważne jest co masz na głowie, ale to co w głowie. Bardzo tego brakuje w naszych szkołach.

Wieczorem poszliśmy razem z niemieckimi przyjaciółmi do kawiarni na wspaniałe lody. Spotkaliśmy również naszych rodaków, mieszkających tam od kilku lat, którzy opowiadali nam swoje doświadczenia poznane w tym kraju. Następnego dnia pojechaliśmy na wycieczkę do oddalonego 0 89 km miasta Nurnberg. Tan również zwiedzaliśmy dużo pięknych zabytków. Oczywiście nie zabrakło czasu na zakupy. Z pełnymi torbami i wrażeniami wróciliśmy do swoich niemieckich rodzin.

W sobotę pojechaliśmy razem z niemiecką grupą do Stuttgartu. Jest to przepiękne, wielkie miasto, położone w dolinie. Z wielkiej wieży mieliśmy przyjemność obejrzeć panoramę miasta.

Niedziela była dniem z rodziną. Każdy ten dzień spędził inaczej, ale większość po uroczystym obiedzie pojechała na wycieczki do pobliskich miast. Niektórzy także byli w kościele na spotkaniach młodzieżowych, które bardzo się różniły od naszych. Było bardzo przyjemnie i wesoło.

Następnego dnia odbyło się uroczyste powitanie przez burmistrza miasta. Poczęstowano nas napojami i kruchymi bułeczkami, a także dostaliśmy miłe upominki w postaci czasopism, prospektów, naklejek i pocztówek z miasta Crailsheim.

We wtorek zwiedzaliśmy wszystkie szkoły średnie w Crailsheim. Zaskoczeniem było znakomite wyposażenie sal lekcyjnych, sal gimnastycznych, a także miła atmosfera jaka tam panowała. Po południu pojechaliśmy do miasta Rothenburg, znanego przede wszystkim ze świątecznych sklepików.

Kolejny dzień, to wycieczka do mleczarni, gdzie mogliśmy obserwować, jak wyrabia się sery. Niemcy to bardzo gościnny naród, gdyż wszędzie, gdzie poszliśmy, urządzano specjalnie dla nas poczęstunek. Także i w mleczarni nie obyło się bez przyjęcia.

W czwartek odbyło się grill- party zorganizowane w ASG specjalnie dla nas. Dostaliśmy tam pamiątkowe zdjęcie i bawiliśmy się do późnej nocy.

W ostatni dzień pobytu poszliśmy do fabryki Schumacher, która dla płci żeńskiej raczej nie była atrakcją. Wieczorem ostatnia dyskoteka, gdzie tańczyliśmy do późnej nocy.

Pobyt w Crailsheim dał nam bardzo dużo. Przede wszystkim skorzystaliśmy doskonaląc język niemiecki, a poza tym poznaliśmy nowych ludzi, kulturę niemiecką, a najkorzystniejsze jest to, że zostaliśmy bardzo miło przyjęci. Przez cały czas pobytu wspaniale się bawiliśmy i wrażenia pozostaną nam przez długie lata. Mamy nadzieję, że w przyszłym roku też będziemy mieli zaszczyt pojechać. Dziękujemy wszystkim, którzy przyczynili się do zorganizowania wycieczki.

Irmina Grodzka

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: