Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Gazeta "Tanew" 5/1998
Odchodzące pejzaże
Był maj. Po krótkim, ulewnym deszczu intensywnie pachniało igliwie. Majową ulewę przeczekałem pod rozłożystym świerkiem. Włócząc się bez celu leśnymi duktami zobaczyłem w prześwicie drzew krowę. Nim do niej doszedłem, znalazłem się ku memu zaskoczeniu, na starannie ukształtowanej grobli, której przedłużeniem była niewielka polana z pasącą się krową. Jej właściciel, wysoki, szczupły mężczyzna, jak się niebawem okazało gajowy, nie reagował - pozornie -  na moje dziwnie rozbiegane spojrzenia po tym kawałku przestrzeni wyraźnie ukształtowanym ręką człowieka.

- Krowa pasie się teraz na pokojach - niedbale rzucił - Tam gdzie teraz jest krowa był mały dworek, o widzi pan tu resztki fundamentów, a tu bliżej gazon, resztki krzewów, bez. Mówią, że zesłaniec, który po odbyciu kary wrócił w te strony, celowo wybrał odludzie. Własnymi rękami wyrwał lasowi trochę miejsca na swoją sadybę. ??

-Nie, nic więcej o nim nie wiem. Poszedłem niespiesznie w stronę willi na wzgórzu, do której prowadzi jedyna w tych stronach serpentyna. Mimo upływu wielu lat od tego dziwnego spotkania, trafię w tę część lasu bez trudu. Może duch miejsca ?

Roman Sokal

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: