Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Gazeta "Tanew" 6/2000
Biłgoraj w moich wspomnieniach cz.II
W centrum miasta przy ul. Kościuszki, Mroczkowscy posiadali wspaniały sklep wędliniarski, w którym stała nowoczesna maszyna do krojenia wędlin. W pobliżu żydowskie cukierenki, restauracje mieszczan, sklep Rapaporta z przeróżnymi włóczkami i konfekcją, sklep z dewocjonaliami Sprysakowej, piekarnia Szozdów, a już poza rynkiem, żydowskie piekarnie i sklepy z pieczywem.
W roku 1936 młodzież rozpoczęła naukę w nowej murowanej dwupiętrowej szkole. Miasto posiadało już oświetlenie elektryczne od roku 1928 z własnej elektrowni.

Wodę noszono do domów z miejskich studni, były też studnie na wielu prywatnych posesjach. Nie było kanalizacji, nie wszystkie ulice były brukowane i nie wszystkie też miały chodniki dla pieszych. Po brukowanych ulicach przejeżdżały furmanki, których turkot było słychać z daleka. Wspaniałą bryczką jeździł starosta Biłgoraja Tadeusz Szatowski, a nie śmiał mu ktokolwiek stanąć na drodze, bo mógł dostać batem po głowie. Komisarza policji Turzynieckiego bardzo bali się Żydzi. Gdy się gdzieś pokazał - zamykano sklepy.

Rektor kościółka św. Jerzego ks. Jan Samolej wychodził często na spacery z dwoma myśliwskimi psami, wyjeżdżał też na polowania, nawet zagraniczne np. do królestwa Rumunii.
Rodzina Kuźmińskich mieszkająca przy ul. Ogrodowej, szyła kożuchy. Niedaleko przy ul. Kościuszki zakład fotograficzny prowadzili Maria i Jan Brodowscy, posiadali oni też księgarnię. Drugi zakład fotografgiczny mieli Makarcowie. Przed budynkiem Kasy Komunalnej, kwitły latem różnokolorowe astry pielęgnowane ręką woźnego Jednacza.

Na stacyjce kolejki wąskotorowej panował zawsze ożywiony ruch. Popularna "ciuchcia", swój odjazd i przyjazd zapowiadała głośnym gwizdaniem. Stosy drewna pochłaniała elektrownia oznajmiająca swoją pracę turkotem turbin. Bryczką wjeżdżał do miasta Wahl -dzierżawca majątku w Rożnówce, w którym dwór spłonął w czasie wojny. Samochodem osobowym jeździł urzędujący rejent Czarkowski. Mały hotelik w drewnianym domku, otoczony pięknym kwiatowym ogrodem, prowadzili Michalscy. W pobliżu był drewniany budynek poczty, na dziedzińcu stał tam zawsze pojazd konny czekający na odwiezienie paczek do kolejki. Naczelnikiem poczty był Jan Kogut, korpulentny mężczyzna z wąsami.

W roku 1937 swe podwoje otworzyło prywatne gimnazjum.
Miejscem wypoczynku mieszkańców Biłgoraja były brzegi rzek Białej i Czarnej Łady, oraz ścieżki spacerowe na ul. Zamojskiej. Mówiło się o tym, że "szło się w alejki". Obiektem rozrywek byt stadion sportowy. Odbywały się tam różne zawody sportowe, spotkania, festyny.
Dwa parki miejskie dawały mieszkańcom miasta cień w upalne dni lata, gdzie można było wypocząć na ławeczkach.

Biłgoraj otoczony lasami posiadał też uprawne pola. Od wschodu zwane ogrodami a od zachodu półćwiartkami. Piaszczyste i niezbyt urodzajne ziemie były uprawiane przez właścicieli. Kołysały się łany zbóż, bieliły się rzędy kwitnących ziemniaków, cieszyły oczy niebieskie zagony lnu. Przed lasem rozciągały się stawy rybne rodziny Ćwikłów.

Przedmieście Piaski - to były prawdziwe piaski. Na tym kilometrze kwadratowym powierzchni ćwiczyły stacjonujące w Biłgoraju wojska XIII pułku kozaków dońskich. Aby mieć plac do ćwiczeń, wycięli rosnący tam las. Na łąkach, które były niegdyś stawami, rozciągały się jeszcze resztki wojskowych okopów a nocą nad łąkami unosiły się błędne ogniki i z wiatrem przybywały pod zabudowania przedmieścia.

cdn.

Wiktoria Klechowa

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: