Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Gazeta "Tanew" 6/1995
Jak się dawniej bawiono w Biłgoraju
W Biłgoraju w latach 1962 -1982 działał, bardzo dynamicznie Klub Seniora. Zlokalizowany byt w Domu Kultury. Miałam zaszczyt przez w/w lata być przewodniczącą sekcji kuturalnej.W zarządzie Klubu znalazły się bardzo ofiarnie pracujące bardzo cenione w społeczeńlstwie, osoby:
1. Halina Kucharska, - działaczka spółdzielczości;
2. Janina Wąskowa, - prof. Liceum Ogólnokształcącego
3. Broniaław Bentkowski; - geodeta,
4. Wawrzyniec Dyrka, - dyr Liceum Ogólnokształcącego ;
5. Stefan Dudkiewicz - sędzia,
6. Hieronim Wąsek komornik. Spotkania, odbywały się każdej środy. Celem naszym było popularyzowanie wiedzy z różnych dyscyplin naukowych, spotkania z ciekawymi ludźmi lekarzami, dziennikarzami, prawnikaml.pedagogaml Itp.

Spotkania nasze miały również charakter rozrywkowy, a więc wycieczki na łono natury, potańcówki przy kawie. Zawsze był dla nas bardzo życzliway p. Czesław Nizio obecnie pracujący na stanowisku dyrektora Biłgoraj sklego Domu Ktultury, mobilizował dla nas muzyków i zawsze okazywał nam pomoc.

Organizowane były wycieczki krajoznawcze do miejscowości historycznych, oraz wyjazdy do Lublina do teatru.

Samochody dla przejazdu nieraz czterdziestu osób dostarczały zakłady pracy, najwięcej Włoslankarska Spółdzielnia Pracy (gdy prezesem był Wacław Kwieciński). Zakłady Metalowe, rzadziej inne.

Do naszej świetlicy zapraszane były zespoły szkolne, artystyczne Ogromny wkład w tej dziedzinie wniosła prof. Aniela Dudek, która nieraz kilka razy w roku eksponowała u nas twórczość artystów szkolnych: Jasełka, wesela ludowe, oraz sztuki z racji ważnych dat historycznych. Na naszych spotkaniach często było brak miejsc newet stojących. W ten sposób kultywowano pewne tradycje lokalne, jak i historyczne.

Dyr. Wawrzyniec Dyrka i prof.Janina Wąskowa poprosili mnie, jako rodowitą biłgorajankę, bym przekazała ciekawe wydarzenia z historii naszego miasta, znane mi osobiście, lub z przekazów ustnach sędziwych osób. Wygłaszałam Je w Klubie Seniora. Ponadto "Tygodnik Zamojski" oraz nasza "Tanew" opublikowały moje prace. Jak "Biłgoraj mego dzieciństwa", "Szabasowe opowieści", "Służba zdrowia w Biłgoraju". Wiemy wszyscy. że Biłgoraj przez kilkaset lat żył z sitarstwa, chałupniczego przemysłu, który opanował rynki całego imperium rosyjskiego, a nawet Inne kraje: Japonię, Mongolię, Iran - nie mówiąc o krajach Europy, ale nie wiemy jak się biłgorajenie bawili.

Wielkim powodzeniem cieszyły się w porze letniej festyny. Lokalizowane były w dwu miejscach: Na końcu ulicy Zamojskiej, po prawej stronie Jadąc w kierunku Zwierzyńca, na początku lasu było dość znaczne wzniesienie tzw. "Piaskowa Górka". W okresie rozmachu budowlanego w latach 1955 - 1975 piasek został wyeksploatowany, a na tym miejscu wybudowano Zakład Budowy Dróg, bloki mieszkalne i Nadleśnictwo.

Drugim takim miejscem był początek lasu na Bojarach. Miejsce było pięknie posprzątane. Ustawione były stoiska loterii fantowej, baru gastronomicznego, cukierniczego, czasem było stoisko z książkami.

Fanty dla loterii pochodziły wyłącznie z darów różnych Instytucji, sklepów i zamożniejszych domów. Nieraz drowcipni właściciele sklepów z naczyniami dawali fanty na niewymowne naczynia sypialne. Szczęśliwy wybraniec losu nie wiedział, jak taki fant nieść ponieważ narażony był na kpiny Innych uczestników festynu.

Stanowiska były ubrane kolorowrą bibułką, kwiatami z nieraz humorystycznymi rysunkami i napisami. Cały czas przygrywała orkiestra straży pożarnej pod batutą mistrza Michała Łypa, który był długoletnim dyrygentem. Obok orkiestry był dobrze utwardzony grunt.albo najczęściej ułożona podłoga na grubych balach drzewnych. Tańczono: oberki, polki, piękne wiedeńskie, sztrausowskie walce. Tango dopiero się pojawiło, wszak to były łatę międzywojen. Tango wzbudzało u starszej generecji święte oburzenie.

Dla rozweselenia niektóre panienki przebierały się w cyganki i namawiały chłopców do stawinia kabały: mówiąc: "powróżyć ładny panie Cyganka prawdę ci powie". Chłopcy, a czasem i starsi panowie wierzyli w te banaluki, albo wróżyli sobie dla zrobienia Cygankom przyjemności.

Na tych festynach było odrębne miejsce dla sportowców. W tym względzie prym wiodła Średnia Szkoła Handlowa, której dyrektorem był Antoni Nowiński, zasłużony pedagog. Sportowcy w lwiej części rekrutowali się z tej szkoły. Tu się popisywali biegiem, skokami i strzelaniem z floweru.

Rozweselającą, niechlubną dyscypliną było wspinanie się na 5 - 6 metrów wysoki słup, który był czymś natarty, by był bardzo śliski.

U szczytu tego słupa był umieszczony koszyk z nagrodą, a to była butelka wódki i kiełbasa. Taki "taternik" zjeżdżał nieraz w dół po kilka razy ku uciesze "kibiców". Inną humorystyczną dyscypliną były biegi w workach i to również wzbudzało śmiech u obserwujących.

cdn.

Stefania Kwiecińska

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: