Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Gazeta "Tanew" 6/1995
Wywiad z Andrzejem Piekarczykiem
Wywiad z Andrzejem Piekarczykiem członkiem kabaretu OT. TO
Tanew: Bilgorajskie korzenie. Co pan robił we wczesnej młodości?
A.P. Byłem dzieckiem. Urodziłem się rzeczywiście w Biłgoraju, mol rodzice mieszkają dotychczas tutaj. Chodziłem do przedszkola, a potem do Szkoły Podstawowej Nr 3, następnie do LO. im ONZ i na tym się mniej więcej kończy moja bilgorajska historia.

A droga z Biłgoraja dalej?
A.P. Pojechałem do Warszawy. Tam studiowałem na politechnice
warszawskiej, skończyłem wydział elektroniki. Trochę to trwało, ale udało się skończyć. Tam poznałem kolegów, z którymi obecnie występuję w kabarecie.

Co było przepustką do kabaretu?
A.P. Na początku byłem ja i Wiesław Tupaczewski. Kiedy skończył się nasz okres studencki, spotkaliśmy się wszyscy i stwierdziliśmy, że musimy być razem.

W kabarecie gra Pan na instrumentach klawiszowych, gdzie się Pan tego nauczył?
A.P. Interesowałem się muzyką zawsze, chodziłem na lekcje fortepianu do BDK, moją nauczycielką była pani Janina Zań. Dalsze granie doskonaliłem we własnym zakresie, zresztą rodzice dobrze pamiętają, bo zazwyczaj grałem podczas dziennika telewizyjnego.

Jest Pan autorem większości utworów muzycznych kabaretu, co Pana inspiruje?
A.P. Muzykę w kabarecie piszą wszyscy, mój największy wkład jest w aranżacji. Trudno mi powiedzieć skąd się biorą inspiracje.

Kto był autorem nazwy kabaretu l co ona oznacza?
A.P. Kiedy zakładaliśmy kabaret nazwa "17 mgnień wiosny" była za długa. Okazało się, ze nazwa musi być zwięzła i krótka i właśnie tak powstało OTTO. Autorem był Wiesław Tupaczewski.

Ma Pan wielu fanów w Biłgoraju, ale niestety, pojawiacie się tu bardzo rzadko. Od czego to zależy?
A.P. Do tej pory występowaliśmy tylko raz. Jesteśmy ciągle w trasach. Niestety, to bardzo zależy od kosztów i od warunków.

W świecie show - bulsnessu istnieje ostra konkurencja, czy ciężko się utrzymać w I lidze, w jakiej się znaleźliście?
A.P. Nie bardzo jest się z kim zestawić, zmierzyć. Na polskim rynku jest dużo miejsca dla wszystkich. Na razie nie obawiamy się konkurencji.

Występy zagraniczne zespołu.
A.P. Byliśmy w USA, Australii, występujemy dla TV Polonia, Jak na razie koncerty sprzedają się znakomicie.

Jak postrzegany jest obecny Biłgoraj oczyma warszawiaka?
A.P. Na Biłgoraj patrzę przez pryzmat młodości. Zawsze miło i chętnie tutaj przyjeżdżam. Zawsze Jest ml tutaj dobrze.

Czy idąc ulicami miast zauważa Pan, że ludzie oglądają się za Panem? Czy popularność nie przeszkadza?
A.P. Zauważam, że jestem rozpoznawany, ale większą popularnością cieszy się Ryszard
Makowski. Za nim krzyczą "O, zasmażka!" albo "Lambaluna!".

Co chciałby Pan przekazać młodszym koleżankom i kolegom, mieszkańcom Biłgoraja?
A.P. Wszystkich serdecznie pozdrawiam, składam najlepsze życzenia i zapraszam na nasze
koncerty.

Bardzo serdecznie dziękuję i zapraszam do częstszych przyjazdów.

Wywiad przeprowadziła: Irmina Grodzka

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: