Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Gazeta "Tanew" 6/1997
"Mazowsze"
Niezwykłym wydarzeniem artystycznym w Biłgoraju 30 i 31 maja, były koncerty Państwowego Zespołu Ludowego Pieśni i Tańca "Mazowsze". Obchodzący 45 lecie istnienia zespół koncertuje aktualnie z programem poświęconym legendarnej Mirze Zimińskiej-Sygietyńskiej, założycielce i dyrektorce zespołu, któremu poświęciła całe niemal swe życie. O "Mazowszu" mawiała - "moje jedyne dziecko".

Czym jest dla kultury polskiej "Mazowsze", wie już chyba każde dziecko. Nie każdy jednak miał możliwość ten zespół obejrzeć. Dlatego oba koncerty w Biłgoraju miały ponad stuprocentową frekwencję. "Mazowsze" powitano u nas po staropolsku, chlebem i solą. Koncert 31 maja miał też oprawę oficjalną przez wystąpienie burmistrza Stefana Oleszczaka, który poinformował publiczność o przybyciu gości zagranicznych z Nowowołyńska, Biliny i Kelme. Program koncertu obejmował pieśni i tańce sieradzkie, opoczyńskie, łowickie, wielkopolskie, kaszubskie, rzeszowskie, góralskie i wiele Innych. Nie obeszło się bez krakowiaka i mazura. Niestety, "Mazowsze" nie ma w repertuarze pleśni i tańców z Ziemi Biłgoraj sklej.

Dzięki pośrednictwu pana Tadeusza Pisarczyka, dyrektora Agencji Artystycznej "Ada" - organizatora koncertu, miałem możliwość rozmowy o "Mazowszu" i folklorze biłgorajskim z panią Brygidą Linartas - dyrektorem zespołu;

Pierwsze koncerty "Mazowsza" z 6 listopada 1950 roku były zupełnie inne niż obecnie - mówiła pani Brygida. Tamten zespół miał opracowane dwa regiony, my w tej chwili mamy opracowane trzydzieści osiem, a jest jeszcze do zrobienia dwadzieścia dziewięć, na to potrzeba paręnaście lat. W początkach "Mazowsza" pracowało około 300 osób a obecnie jest 137. Na scenie w Biłgoraju wystąpiło 88 osób, tak jest okrojony stan. Ostatnio byliśmy w USA przez 3 miesiące, daliśmy tam 66 koncertów. Wszystkie sale pełne a koniec koncertu to brawa i owacje na stojąco. W tym roku przewidujemy 140 koncertów. Najcenniejsze jest to, że zespół istnieje, to dzięki fenomenowi pani Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej i profesora Tadeusza Sygietyńskiego. W repertuarze będziemy utrzymywać całość tego co stworzyła pani Mira z profesorem - to podbiło cały świat! Na to w dalszym ciągu jest zapotrzebowanie. Będziemy robili dodatkowe rzeczy. Chcemy zrobić "Starą Warszawę" i program "Z Mazowszem przez historię" obejmujący okres od XVII wieku. Pracę nad tym programem rozpoczęła jeszcze pani Mira.

Czy w repertuarze " Mazowsza" jest coś z folkloru biłgorajskiego ?
Mamy dwa piękne kostiumy biłgorajskie. Z jednym wyjechaliśmy do Brazylii, Argentyny i USA. Zastanawiałam się jak nie sprofanować tego kostiumu - dlaczego ? Dlatego, że w państwach tych myśmy w tym kostiumie śpiewali "bandoskę", a to zupełnie nie pasuje do tego regionu. Na pomysł z tym kostiumem wpadła pani Mira.

Powiedziała wtedy do mnie

- Wiesz co "bandoska" do tego kostiumu pasuje.

- Ależ pani Miro... ale to nie bardzo... - usiłowałam oponować.

- Za granicą i tak się nie poznają! - zdecydowała pani Mira.

Wracając do waszego folkloru. Apelowałam dajcie mi do tego kilka pięknych piosenek z tego regionu. Przyjadę tu specjalnie. Macie przecież tyle tych zespołów i piosenek, są piękne, słyszałam kiedyś w radio. To jest piękny region. Jestem przekonana, że coś z tego da się wybrać, tym bardziej, że jest już kostium. Wstrzymuje mnie tylko brak czasu. Potrzebny jest ściślejszy kontakt, moja obecność tu, czy przyjazd waszego zespołu do Karolina.

Co sądzi pani o folklorystycznych zespołach amatorskich? Ma pani na ich obserwację czas?

Szczerze powiem, nie mam w ogóle czasu. Nie mam prywatnego życia. Praca pochłania wszystko. Ale to się musi zmienić i to się zmieni. Przysyłane są do Karolina zaproszenia na różne imprezy ruchu amatorskiego, festiwale, koncerty i powinnam znaleźć czas żeby jeździć. Na poszukiwanie w terenie nowych pieśni i tańców nie mamy czasu, ale musi się wreszcie znaleźć, bo jeśli nie tworzymy to stoimy w miejscu, a jak stoimy to się cofamy. W repertuarze wprowadziliśmy zmiany, około 9 pozycji, to było spełnienie życzenia pani Miry.

Czy pani Mira Zimińska-Sygietyńska pozostawiła pamiętniki ?

Pani Mira napisała dwie książki, bardzo charakterystycznym lekkim językiem. "Nie tyłam samotnie" - o własnym życiu i "Druga miłość mojego życia" - o prof. Sygietyńskim i o "Mazowszu". Trzeciej nie zdążyła napisać, a chciała w niej utrwalić ciekawą historię życia profesora Sygietyńskiego. Był to fenomen muzyczny. Jego zasługą jest między innymi to, że nikt dziś nie potrafi podrobić brzmienia chóru "Mazowsza".

Pani Brygida okazała się wspaniałą rozmówczynią. Rozmowa trwała długo, było wiele wspomnień, szczególnie o najpiękniejszej i czarodziejskiej postaci "Mazowsza" pani Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej i bogatej już historii zespołu. Szkoda tylko, że nie mogę przytoczyć na łamach "Tanwi" tej rozmowy w całości.

Występ "Mazowsza" w Biłgoraju zakończył się ogromnymi brawami. Publiczność nasza, oczarowana zespołem, zmuszała go do wielokrotnych bisów, zgotowała owację na stojąco i nie poprzestając na tym odśpiewała "Sto lat". To przecież, przez Polaków na całym świecie, jeden z najbardziej ukochanych naszych zespołów.

Ten koncert, te przepiękne chwile zachowamy długo w pamięci z nadzieją, że cały zespół i pani Brygida, będą z sympatią wspominać przyjęcie w Biłgoraju ...a może kiedyś usłyszymy biłgorajską pieśń w mistrzowskim wykonaniu "Mazowsza" ? To są marzenia, nasze marzenia.

M. J. Szubiak

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: