Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Gazeta "Tanew" 6/1998
Odchodzące pejzaże cz. II
- Opętało cię chyba z tymi kominkami. Nie przeglądaj katalogów, zobacz prawdziwy - mówił sąsiad, dziś nieżyjący. Pojechałem autobusem.

W miasteczku od znajomego nauczyciela pożyczyłem rower. Równiutką i prostą jak strzała asfaltówką do folwarku. Wokoło pola, pola i tylko trzy budynki;

dwie potężne stodoły w części przykryte z dawna gontem, reszta byle jak łatana papą i dworek -niewielki, ale z zachowaniem stylu. Rozjeżdżona ciągnikami droga, teraz w upał stwardniałe i nieprzyjazne koleiny. Stare śliwy, jabłonie, jakieś krzewy.

 

Nikogo. Klamka. Otwarte. Oragnijący zapach gotowanej kapusty (skojarzenie: badania Łemkowszczyzny wykazały bezpośrednią zależność nadmiernego wręcz jedynego pożywienia, właśnie gotowanej kapusty z powszechnym tu debilizmem).

Ostry, powalający, wszechobecny. Żadnego odgłosu. Kapusta, kapusta. Przez uchylone drzwi brudne stłamszone piernaty (skojarzenie. "Lud wejdzie do śródmieścia", "Traktory zdobędą wiosnę"). Jest kominek: wejście do werandy. Ledwo widoczny przez niemyte (chyba nigdy) szyby.

Pod lekkim naciśnięciem futryna puściła: widzę go w całej okazałości. Odcienie błękitu, stylowe okucia. Nie zniszczyli ? Ano nie, chyba nie był godny uwagi. Ozdobna stolarka drzwi i okien, takież belkowanie. Syn prawowitego właściciela folwarku, to jedna z piękniejszych postaci ruchu oporu; nie wiem nic o jego powojennych losach. Może Wyspy Biskupie, Kołyma, Workuta ?

"Lud wejdzie do śródmieścia" a "Traktory zdobędą wiosnę".

Roman Sokal

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: