Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Gazeta "Tanew" 6/1999
O dietach, Radzie i problemach biłgorajan
z przewodniczącym Rady Miejskiej Biłgoraja Mirosławem Tujakiem rozmawia Marek J. Szubiak

MJS - Panie przewodniczący, nie mogę rozpocząć tej rozmowy nie zadając pytania, jakie nurtuje, a niekiedy i irytuje, społeczeństwo miasta - dlaczego diety radnych RM są tak wysokie ?

MT - Radni, w zdecydowanej większości, są ludźmi aktywnymi zawodowo. Tylko kilku z nich jest emerytami. Odpowiedź swą zaczynam tak dlatego, że zgodnie z obowiązującą ustawą, pracodawca ma obowiązek zwolnienia radnego na czas sesji, czy też pracy w komisji, jednak nie należy się za ten okres wynagrodzenie. Trudno więc wymagać, aby osoby pełniące funkcje radnych traciły środki do życia. Dieta ma być rekompensatą za wynagrodzenie utracone z tytułu wypełniania obowiązków radnego. Powinna jednocześnie dawać radnemu możliwość poświęcenia większej ilości czasu na sprawy społeczne, co wiąże się z pewnymi nakładami finansowymi, np. przejazdy, spotkania, materiały informacyjne itp. Czy wysokość diet jest w naszym mieście zbyt wysoka ? Porównując to do innych samorządów, nie jesteśmy na pierwszym miejscu. Są samorządy naszego regionu, gdzie wynagrodzenie w formie diety jest zdecydowanie wyższe. Spora część uposażenia została rozdysponowana wśród radnych biorących udział w pracach komisji, które w początkowym okresie pracy rady spotykały się bardzo często. Obecnie liczba posiedzeń komisji jest zdecydowanie mniejsza.

- Wydatki na utrzymanie Rady Miejskiej zaplanowano w budżecie na 100 tyś zł, wydatkowano na koniec marca już blisko 60 tyś zł, z czego około 90 % stanowią diety radnych - jak poradzicie sobie z tymi wydatkami do końca roku?

- Wydatki na utrzymanie Rady Miejskiej zaplanowano dokładnie na 148 871 zł. Wysoki udział w wydatkach diet radnych, to objaw według mnie pozytywny. Nie fundujemy sobie wycieczek, atrakcyjnych imprez, lecz pracujemy nad problemami naszego miasta. Jeśli zaistnieje trudna sytuacja z zamknięciem się wydatków na planowanym poziomie, to sądzę, że wyjściem będzie rezygnacja z części diet. Przypominam również, że sprawę wysokości diet, a może zmiany organizacji ich wypłacania, myślę o ich zryczałtowaniu, będziemy jeszcze rozważać na sesji.

- Rada Miejska poprzedniej kadencji uchodziła za apolityczną - jak scharakteryzowałby Pan obecną Radę ?

- Wyjaśnijmy to, co rozumie się przez słowo polityka - jest to sztuka rządzenia, konsekwentnego postępowania jednostki lub grupy zmierzająca do osiągnięcia określonego celu. Jeśli więc chodzi o politykę tak pojętą, nie byłoby dobrze, by jakakolwiek rada czy władza była apolityczna. Myślę jednak, że chodzi Panu redaktorowi, o czytelne, jasne określenie środowiska, które udzieliło poparcia danemu radnemu. Chyba nie jest dziwnym fakt, że w społeczeństwie są ludzie o różnych poglądach. Stąd wyraźny podział na radnych popieranych przez środowisko skupione wokół SLD i drugą grupę - kierującą swe poglądy w prawą stronę. Polaryzacja jest wynikiem proporcjonalnej ordynacji wyborczej do samorządów. Społeczeństwo głosowało na osoby - utożsamiane jednak z pewnym blokiem wyborczym i jego programem. Myślę, że z czasem przyzwyczaimy się, że oprócz przewodniej siły narodu są jeszcze i inne poglądy. Sądzę też, że często "apolityczny" znaczy bojący się pokazać swego oblicza, a może nie potrafiący jeszcze określić swych poglądów.

- Wewnątrz Rady Miejskiej utworzono dwa kluby radnych - czy mógłby Pan przybliżyć sens, celowość i pożytek z tworzenia takich klubów ?

- Pytanie to wiąże się z poprzednim. Do wyborów szły bloki wyborcze. W radach przekształciły się w kluby radnych. Zadaniem klubu radnych jest analiza realizacji programów przedwyborczych. Myślę, że kluby radnych organizują w pewien sposób pracę swych radnych. Mądrością ich istnienia jest możliwość dyskusji nad rodzącymi się problemami. Konkludując, Kluby radnych nie dzielą Rady, jak można by uważać, a przyczyniają się do jej lepszej pracy.

- "Problem kata i ofiary" - jak nazwała zamojska prasa incydent mający miejsce na sesji Rady Miejskiej pomiędzy radnymi M. Jagusiewiczem i A. Barą - czy został już rozwiązany ? Jak to wpływa na kulturę obrad RM ?

- Ów incydent to niefortunne sformułowanie wypowiedzi radnego M. Jagusiewicza, który ripostując wystąpienie radnego A. Bary stwierdził, iż "nigdy nie zgodzi się ofiara z katem". W piśmie do radnego Bary stwierdziłem, że cytowana wypowiedź, choć zdecydowanie niezręczna, nie godzi w dobre imię pana radnego. Próby polubownego załatwienia sprawy nie powiodły się, wobec czego radny Bara skierował sprawę na drogę postępowania sądowego. Obecnie sprawa jest w toku. Sprawy poruszane przez radnych często powodują, że dyskusja ma burzliwy przebieg, nie znaczy to jednak, iż narusza kulturę obrad RM. Każdy z radnych ma prawo i obowiązek wypowiedzieć się na nurtujący go temat, przedstawić swój punkt widzenia, by można było wybrać najlepsze rozwiązanie, tak zwany -złoty środek.

- Z jakimi problemami przychodzą do Pana mieszkańcy miasta, jak te problemy rozwiązujecie ?

- Wachlarz spraw poruszanych przez mieszkańców naszego miasta jest bardzo szeroki. Najczęściej jednak powtarzającymi się problemami jest brak pracy oraz trudności mieszkaniowe. O ile sprawy dotyczące braku pracy, w porozumieniu z Powiatowym Biurem Pracy, udają się pozytywnie rozwiązywać, o tyle problem mieszkalnictwa jest wciąż trudny, z uwagi na skromne możliwości. Często poruszane są przez mieszkańców sprawy dotyczące pozyskiwania nowych terenów pod zabudowę jednorodzinną. Znaczącym sukcesem w tej kwestii jest propozycja zmiany planu zagospodarowania przestrzennego w osiedlu Ogrody.

Dziękuję za rozmowę

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: