Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Gazeta "Tanew" 6/1999
Ojciec Święty wśród nas
Jednym z przystanków w pielgrzymce Jana Pawła II po Ojczyźnie był Zamość. 12 czerwca br, przed ołtarzem ustawionym przy kościele Matki Bożej Królowej Polski, na placu i okolicach zebrało się ponad trzysta tysięcy ludzi. Przybyli ze wszystkich stron Polski i z zagranicy, szczególnie wschodniej, często wraz ze swymi duszpasterzami. Wola i potrzeba spotkania z Ojcem Świętym, niekiedy jedynego w życiu, pomagała przetrwać dotkliwy upał, ścisk i różne niedogodności komunikacyjne. Z Biłgoraja przyjechało tysiące wiernych. Również nasi goście przebywający w Biłgoraju, z zaprzyjaźnionych miast z Litwy Ukrainy i Czech zostali zaproszeni przez burmistrza Stefana Oleszczaka do Zamościa.

Kiedy długo oczekiwany śmigłowiec wiozący Ojca Świętego ukazał się nad Zamościem, podniósł się ogromny okrzyk, entuzjastycznie wymachiwano rękami, chorągiewkami, chustami. Cały ten wielki tłum zakołysał się z radości. Papież, po opuszczeniu śmigłowca na lotnisku w Mokrem, powitany został przez biskupa Jana Srutwę, następnie przyjechał papamobilem do katedry, później do szpitala im.Jana Pawła II. Bardzo szybko przemknął, wśród witających Go do kościoła MBKP. Tu przy ołtarzu przypominającym nieco architekturę ratusza zamojskiego z wielkim hasłem "Mocni nadzieją", odbyła się Liturgia Słowa. Wcześniej śpiewały tam połączone chóry z biłgorajskich kościołów. Po odczytaniu listu św. Pawła Apostoła do Rzymian i części Ewangelii oraz odmówieniu modlitwy papież wygłosił homilię.

Pierwsza część homilii związana była z ewangelią, w drugiej Ojciec Święty odniósł się do wielu aspektów życia doczesnego i problemów społecznych.
- Kiedy wędruję po polskiej ziemi, od Bałtyku przez Wielkopolskę, Mazowsze, Warmię i Mazury, kolejne ziemie wschodnie od białostockiej aż do zamojskiej i kontempluję piękno tej ziemi, uprzytamniam sobie szczególny wymiar zbawczej misji Syna Bożego. Tu z wyjątkową mocą zdaje się przemawiać błękit nieba, zieleń lasów i pól, srebro jezior i rzek. Tu śpiew ptaków brzmi szczególnie znajomo, po polsku. A wszystko to świadczy o miłości Stwórcy o ożywczej mocy Jego ducha i odkupieniu, którego Jego syn dokonał dla człowieka i dla świata.(...) Istnieje bowiem niebezpieczeństwo, ze to co tak cieszy oczy i raduje ducha, może ulec zniszczeniu. Wiem, ze biskupi polscy wyrażali taki niepokój już przed dziewięciu laty, zwracając się do wszystkich ludzi dobrej woli w liście pasterskim na temat ochrony środowiska. Słusznie pisali, ze każda działalność człowieka jako istoty odpowiedzialnej ma swój wymiar moralny. Degradacja środowiska godzi w dobro stworzenia ofiarowane człowiekowi przez Boga Stwórcę jako nieodzowne dla jego życia i rozwoju. Istnieje powinność należytego korzystania z tego daru w duchu wdzięczności i szacunku... Z każdego daru, również i z tego , którym jest dzisiejszy deszcz - dodał papież, gdyż w tym momencie spadł deszcz.

Wypowiedzi Ojca Świętego co chwila przerywane były gorącymi brawami.
- Jeżeli mówimy o odpowiedzialności przed Bogiem, to mamy świadomość, ze tu już nie chodzi tylko o to co we współczesnym języku zwykło się nazywać ekologią. Nie wystarczy upatrywać przyczyny niszczenia świata jedynie w nadmiernym uprzemysłowieniu, bezkrytycznym stosowaniu w przemyśle i rolnictwie zdobyczy naukowych i technologicznych, czy pogoni za bogactwem, bez liczenia się ze skutkami działań w przyszłości. Chociaż nie można zaprzeczyć, że takie działania przynoszą wielkie szkody, to jednak łatwo dostrzec, że ich źródło leży w głębi, w samej postawie człowieka. Wydaje się, że to co najbardziej zagraża stworzeniu i człowiekowi, to brak poszanowania dla praw natury i zanik poczucia wartości życia.
Prawo, które zostało przez Boga wpisane w naturę i które można odczytać za pomocą rozumu skłania do poszanowania zamysłu Stwórcy, zamysłu, który ma na celu dobro człowieka. To prawo wyznacza pewien wewnętrzny porządek, który człowiek zastaje i który powinien zachować. Wszelkie działania, które sprzeciwiają się temu porządkowi nieuchronnie uderzą w samego człowieka. Tak dzieje się, gdy zanika poczucie wartości życia jako takiego, a w szczególności życia ludzkiego. Jak można skutecznie stawać w obronie przyrody, jeśli usprawiedliwione są działania bezpośrednio godzące w samo serce stworzenia, jakim jest istnienie człowieka? Czyż można przeciwstawiać się niszczeniu świata, jeśli w imię dobrobytu i wygody dopuszcza się zagładę nienarodzonych, prowokowaną śmierć starych i chorych, a w imię postępu prowadzone są niedopuszczalne zabiegi i manipulacje już u początków życia ludzkiego? Gdy dobro nauki albo interesy ekonomiczne biorą górę nad dobrem osoby, a nawet całych społeczności, wówczas zniszczenia powodowane w środowisku są znakiem prawdziwej pogardy dla człowieka.
Trzeba aby wszyscy, którym leży na sercu dobro człowieka na tym świecie, stale dawali świadectwo, iż szacunek dla życia, a przede wszystkim dla ludzkiej godności, jest podstawową zasadą zdrowego postępu ekonomicznego, przemysłowego i naukowego.
Piękno tej ziemi skłania mnie do wołania o jej zachowanie dla przyszłych pokoleń. Jeśli miłujecie ojczystą ziemię, niech to wołanie nie pozostanie bez odpowiedzi. Zwracam się w sposób szczególny do tych, którym powierzona została odpowiedzialność za ten kraj i za jego rozwój, aby nie zapominali o obowiązku chronienia go przed ekologicznym zniszczeniem. Niech tworzą programy ochrony środowiska i czuwają nad ich skutecznym wprowadzeniem w życie. Niech kształtują nade wszystko postawy poszanowania dobra wspólnego praw natury i życia. Niech ich wspierają organizacje, które stawiają sobie za cel obronę dóbr naturalnych. W rodzinie i w szkole nie może zabraknąć wychowania do szacunku dla życia, dla dobra i piękna. Wszyscy ludzie dobrej woli winni współpracować w tym wielkim dziele. Każdy z uczniów Chrystusa, niech weryfikuje styl swego życia, aby słuszne dążenie do pomyślności nie zagłuszyło głosu sumienia, które waży to co słuszne i co prawdziwe i dobre.
Jeżeli mówię o poszanowaniu ziemi, nie mogę zapomnieć o tych, którzy najbardziej są z nią związani, którzy znają jej wartość i godność. Myślę tu o rolnikach, którzy nie tylko na Zamojszczyźnie, ale w całej Polsce, bezpośrednio zmagają się z ziemią, czerpiąc z niej owoce niezbędne dla życia mieszkańców miast i wsi. Nikt tak jak pracujący na roli nie może zaświadczyć o tym, że wyjałowiona ziemia nie daje plonów, zaś pielęgnowana z miłością jest szczodrą karmicielką. Z wdzięcznością i szacunkiem chylę głowę przed tymi, którzy przez wieki użyźniali tę ziemię potem z czoła, a gdy trzeba było stawać w jej obronie, nie szczędzili również krwi. Z tą samą wdzięcznością i szacunkiem zwracam się do tych, którzy dziś podejmują ciężki trud, służby ziemi.
Niech Bóg błogosławi pracy waszych rąk! Wiem, że w dobie przemian społecznych i gospodarczych nie brak problemów, które często boleśnie nękają polską wieś.
Trzeba, aby w procesie reform sprawy rolników były dostrzegane i rozwiązywane w duchu społecznej sprawiedliwości. Mówię o tym na Zamojszczyźnie, gdzie od wieków podnoszona była sprawa chłopska. Dość wspomnieć utwory Szymona Szymonowica, współtwórcy Akademii Zamojskiej, czy działalność Towarzystwa Rolniczego, założonego przed 200 laty w Hrubieszowie. Również kardynał Stefan Wyszyński, jako tutejszy biskup a potem prymas Polski, często przypominał o znaczeniu rolnictwa dla bytu narodowego i państwowego, o potrzebie solidarności wszystkich grup społecznych z mieszkańcami wsi. Nie mogę dziś nie włączyć się w tę tradycję. Czynię to powtarzając za prorokiem słowa pełne nadziei - Jak ziemia wydaje swe plony, jak ogród rozplenia swe zasiewy, tak Pan Bóg sprawi, że się rozpleni i sprawiedliwość (...)
Błogosławiona jesteś Maryjo, Matko Odkupiciela! Tobie dziś zawierzamy los tej zamojskiej i polskiej ziemi i wszystkich, którzy na niej żyją i pracują wypełniając wezwanie Stwórcy, aby czynić ziemię sobie poddaną.
Prowadź nas, Twoją wiarą w ten nowy czas, który się przed nami otwiera i bądź z nami wraz z Twoim Synem Jezusem Chrystusem, który sam chce być dla nas drogą, prawdą i życiem. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Po homilii Ojciec Święty przyjmował dary. Z Biłgoraja - Rada Miejska ofiarowała zielony ornat. Stowarzyszenie "Dzieci Zamojszczyzny" ofiarowało czerwony ornat i pamiętnik pt. "My dzieci z łagrów". Wioska Dziecięca SOS w Biłgorajau ofiarowała statuetkę przedstawiającą dziecko wtulone w dłoni, jako symbol opiekuńczości, troskliwości i miłości. Wręczała ją jedna z wychowanek, prosząc o błogosławieństwo dla rodzin zamieszkałych w Wiosce Dziecięcej.

Wszystko to odbywało się przy wspólnym śpiewie. Najczęściej śpiewano życzenia - "Życzymy, życzymy, życzymy, życzymy i zdrowia i szczęścia i błogosławieństwa przez ręce Maryi", śpiewano też "Abba Ojcze" i inne pieśni, również nasze, polskie "Sto lat". Wśród słów tych pieśni i okrzyków, usłyszałem cichy, niczym duchowa modlitwa, drżącym głosem powtarzany szept...

- Kochany Ojcze, jesteś dostojny, ale nigdy gość. Jesteś największym z Polaków,, przyjechałeś do swojej Ojczyzny do swoich braci, do nas. Jesteś nasz, jesteś jedynym papieżem od tysiąca lat, mówiącym polskim językiem. Twoje serce bije po polsku. Dopomóż nam, miej nas w opiece, nie opuszczaj nas. Zostań z nami... Zostań z nami i spraw, aby Pan nasz odnawiał naszą ziemię....
Szept ustał. Odwróciłem się i ujrzałem twarz starej kobiety zalaną łzami. Jakież to były łzy?

Do rozśpiewanych i pozdrawiających Ojca Świętego wiernych, papież powiedział;
- Jeśli się nie mylę, to tak samo a przynajmniej podobnie, śpiewają Kaszubi na Pomorzu. Widać, ze jest to jedna Polska.
Zostańcie z Bogiem !
Dobrej niedzieli!

Zamość opuszczał Ojciec Święty żegnany okrzykami... "Zostań z nami! Zostań z nami!." Po odjeździe Jana Pawła II, ludzie jakby jacyś inni, odchodzili do swoich domów.

Marek J.Szubiak

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: