Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Gazeta "Tanew" 7/1999
To co żydowskie...
23 czerwca br. w Nowym Jorku jedenastu Żydów związanych pochodzeniem z Polską złożyło w sądzie amerykańskim pozew przeciwko państwu polskiemu, żądając rekompensaty za utracone na terenie Polski mienie. Oczekuje się precedensowego wyroku.

Żydzi w Biłgoraju przed II wojną światową stanowili około 60 % mieszkańców, było ich około 5 000 osób. Z dwunastu biłgorajskich ulic, Lubelska, Frampolska i Rynek były w niemal w 90 % żydowskie. Byli przemysłowcami, handlarzami i rzemieślnikami od nędzarzy do milionerów. II wojna światowa była ich apokalipsą, domy ich spłonęły niemal doszczętnie. Żydzi zniknęli z Biłgoraja. Kronikarka naszego miasta, Stefania Kwiecińska, wspomina: "Część Żydów biłgorajskich na początku okupacji wyjechała do ZSRR, niewielu ocalało i uciekło do USA i Izraela." Część nieruchomości Żydzi zdążyli jeszcze sprzedać, większość przeszła we władanie państwa.

O losy pożydowskich nieruchomości i ich obecny stan, zapytałem burmistrza Stefana Oleszczaka:

- Do tej pory nie zajmowałem się tymi sprawami choć są w Biłgoraju nieruchomości, które do tej pory posiadają spadkobiercy dawnych właścicieli, jak znana nieruchomość Arona Kandela na ul. 3 Maja, z którą mamy sporo kłopotu w zakresie porządku i wykorzystania. Wiele nieruchomości było na ul. Lubelskiej, gdzie przecież była bożnica, łaźnia, rabinówka, dom na skrzyżowaniu Lubelska - Targowa, gdzie mieszkała obsfuga taźni. Część nieruchomości Żydzi sprzedali, nieruchomości budynkowe spłonęły. To będzie trudny problem dla Żydów, nie sądzę aby to był problem dla Biłgoraja.

- Czy w kontaktach jakie ma Pan z Żydami , którzy odwiedzają Biłgoraj, nie wspominają o sprawach majątkowych ?

- Nie, nie wspominają. Zachowują się bardzo delikatnie i nie mówią o zwrocie ich majątków. Przeważnie chcą zobaczyć miejsca, gdzie byli w czasie swojego dzieciństwa. Proszą, żeby im wskazać, działkę, numer posesji, czy miejsce, gdzie stał ich dom. To jest na pewno przykre ale odbywa się bardziej w kategoriach zainteresowania i przywiązania do rodzinnego miejsca, chęci zobaczenia go i wspomnień aniżeli podejrzeń. Od dwu lat obserwuję mniejsze zainteresowanie Biłgorajem niż w latach 1994 - 95, kiedy było duże zainteresowanie naszym miastem. Otrzymuję ciekawe listy z Izraela o poszukiwaniu rodzin. Ostatnio otrzymałem taki interesujący list. Odpisujemy ciepło, prosimy aby napisali coś o sobie, zapraszamy do odwiedzenia Biłgoraja i pozdrowienia wszystkich znajomych związanych kiedyś z Biłgorajem. Był to przecież kawał historii i przykładu symbiozy Żydów i Polaków w naszym mieście.

Średnie i młode pokolenia nie pamiętają już biłgorajskich Żydów, zastanawiam się czasami, czy nie warto byłoby odnowić znajomości dawnych, na płaszczyźnie organizacji społecznych, jak np. Klub Seniora czy organizacje kombatanckie i zawierania znajomości nowych - naszej młodzieży i młodego pokolenia potomków biłgorajskich starozakonnych. Co żydowskie... żydowskim już nie jest, nawet w części, jak Biłgoraj, ale przecież z pamięci tego narodu w naszym mieście wykreślić nie można, zawsze jednak można ułatwić im poszukiwanie swoich "korzeni" zyskają na tym obie strony - oni i my.

Marek J.Szubiak

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: