Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Gazeta "Tanew" 8/2000
Biłgoraj w moich wspomnieniach cz. III
Zanim okupant wkroczył do Biłgoraja, wiele się w tych kilkunastu wrześniowych dniach 39 roku w naszym mieście wydarzyło. Najpierw ukazały się nad miastem samoloty ludność wiedziała, że wojska niemieckie wtargnęły do Polski.

Dzień 8 września nie zapowiadał jeszcze niczego złego, ale miasto pełne było Polskiego Wojska a także uciekinierów. W ten właśnie słoneczny, świąteczny dzień spadały na miasto pierwsze bomby. Powstał popłoch wśród mieszkańców, także uciekinierów, były pierwsze ofiary. . Samoloty zniżały się nad miasto, padały nie tylko bomby, ale też strzały.

Rannych zwożono do szpitala. Taki stan trwał kilka dni. 11 września wybuchł w mieście pożar. Ludność przekonana była, że było to umyślne podpalenie, bo ogień wybuchał w kilku punktach na raz. Rozeszła się wieść, że żandarmeria Polskiego Wojska aresztowała nadleśniczego Ryszarda Mullera. Został rozstrzelany - okazał się zdrajcą. Spłonęła wówczas centralna. dzielnica miasta: domy wokół rynku wraz ze sklepami i magazynami ratusz miejski, kino, kościół, synagoga, biblioteka Macierzy Szkolnej. A co działo się w czasie pożaru oczywiście grabież mienia, przestępców nie brakowało. Ludność z ocalałych domostw trzymała dzień i noc warty, bojąc się następnych podpaleń.

Od południowej strony miasta słychać było wybuchy - to zbliżał się front. Nocą niebo było już w ogniu. Więcej pojawiło się w mieście polskich żołnierzy. O Biłgoraj rozgorzał bój, trwał cały dzień 16-go września. Miasto nie zostało zniszczone, pociski nieprzyjaciela padały 1 poza miastem, pochłaniały je stawy rybne i rozległe łąki. Gdy nadeszła noc, Wojsko Polskie wycofało się z miasta drogą leśną, przez Edwardów i Brodziaki na wschód. Mieszkałam z matką i młodszym rodzeństwem ojciec mój już nie żył - na przedmieściu Piaski. Nie sposób zapomnieć tamtej nocy. Także na naszym podwórku było wojsko, do dziś mam w pamięci rozpacz dowódcy.

Spłonęła w czasie boju Puszcza Solska, wówczas jeszcze wioska z siedzibą gminy.

17 września do Biłgoraja wkroczyły niemieckie wojska. Zajęli budynek szkoły i w nim zamknęli wziętych do niewoli polskich oficerów. Zostali oni wywiezieni do obozów.

Po kilku dniach, a było to 28 września w mieście pojawiły się oddziały wojsk armii radzieckiej. Niemcy Biłgoraj opuścili.

Wojska radzieckie z radością wielką witane były przez ludność żydowską i nie tylko. Młodzież żydowska chwytała za broń, zaciągała się w szeregi armii radzieckiej. Ten entuzjazm nie trwał długo, 3-go października do Biłgoraja wkroczyli znowu Niemcy. Wraz z odejściem oddziałów radzieckich Biłgoraj opuściło wiele rodzin biłgorajskich, wśród nich także żydowskich. Nastały w mieście nowe rządy niemieckiej okupacji.

Zostały przez okupanta opanowane wszystkie główne urzędy: starostwo, magistrat, poczta, policja, leśnictwo i bank. Starostą został Niemiec. Polacy w tych urzędach pracowali też, ale nadzór sprawowali Niemcy. Została wprowadzona godzina policyjna. Żywność rozdzielano na kartki, a racje były wprost głodowe. Ustanowiony został kontyngent na żywiec i zboże. Były to obowiązkowe dostawy nałożone na rolników. Nastąpiła zmiana ulic; z Kościuszki na ulicę Główną, z 3-go Maja na Kościelną. W Biłgoraju rozpoczęło swą działalność gimnazjum, ale po kilku dniach zostało zamknięte - okupant zabronił tego rodzaju nauki. Budynek szkoły zajęli Niemcy i umieścili w nim swoje urzędy m.in. Biuro Pracy tzw. "Arbaitsamt". Nauka polskich dzieci w zakresie szkoły podstawowej odbywała się w różnych budynkach, wykreślono wiele przedmiotów. Okupant wspaniałomyślnie otworzył szkołę handlową, było w niej ze stu uczniów, ale jeszcze przed zakończeniem roku szkolnego została zlikwidowana, a młodzież siłą wywieziona na przymusowe roboty do Niemiec.

Nielicznym tylko udało się zbiec w czasie transportu koleją. Młodzież jednak pragnęła uczyć się. W zakresie szkoły średniej nauka odbywała się na tajnych kompletach w różnych punktach miasta. Ludność otrzymała nowe dowody osobiste zwane "Kennkarty".

Zima roku 1939/40 była bardzo ciężka. Napadało dużo śniegu i Niemcy do odśnieżania pędzili przeważnie Żydów. Biłgoraj po pożarze odczuwał brak mieszkań. Pozostały tylko domy drewniane. Brak było opału. Komunikacja ze światem to tylko ta kolejka wąskotorowa, względnie pojazdy konne. Oświetlenie miasta słabe. O budowie nowych domów nie było mowy. Staraniem księdza Czesława Koziołkiewicza, dziekana tut. parafii został odbudowany kościół parafialny. Kościółek św. Jerzego zajęła społeczność wyznania prawosławnego. W Biłgoraju swą siedzibę miały: żandarmeria, policja różnych typów, a także gestapo.

Wiktoria Klechowa

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: