Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Gazeta "Tanew" 8/1995
Sierpniowa rozmowa
Michał KutyłaRozmowa z przewodniczącym Zarządu Oddziału NSZZ "Solidarność" w Biłgoraju - Michałem Kutyłą.

Tanew - W tym roku mija 15 lat od powstania NSZZ" Solidarność" . Cała Polska wie jak i gdzie powstawał związek. Czy może Pan krótko przypomnieć jak to było w Biłgoraju?
M.K. - Początki były jesienią 1980r., jeszcze przed oficjalnym zarejestrowaniem naszego związku. W październiku 1980 r. istniała już grupa inicjatywna pod przewodnictwem pana Henryka Zugaja, do której należeli; Włodzimierz Juszczyk, Stanisław Przytuła, Marian Sołtys, Andrzej Późniak i Jan Łukasik. Grupa ta wkrótce przekształciła się w Międzyzakładowy Komitet Założycielski NSZZ "Solidarność". Pierwsze zebranie Komitetów Założycielskich z różnych zakładów pracy odbyło się ż grudnia 1980r, powołano na nim Międzyzakładową Komisję Koordynacyjną (MKK) Rejonu Biłgorajskiego i wybrano pięcioosobowy Zarząd w składzie: Janusz Różycki przewodniczący, Marian Sołtys - zastępca przewodniczącego, Włodzimierz Juszczyk - sekretarz. oraz Stanisław Przytuła i Władysław Bukowiński - członkowie Zarządu. Pierwsze zebrania MKK, odbywały się w Zakładach Dziewiarskich "Mewa" a następnie w budynku starej elektrowni, gdzie związek otrzymał swoją siedzibę.

Organizacyjnie Rejon Biłgoraj podlegał Regionowi Środkowowschodniemu NSZZ "Solidarność" w Lublinie. W grudniu 1980 r, Marian Sołtys został wybrany na członka Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego Regionu Środkowowschodniego a Marta Kłosek została członkiem Komisji Rewtzyjnej przy Regionie. Wiosną 1981r, odbywała się pierwsza kampania wyborcza do władz związku wszystkich szczebli a następnie przygotowania do zjazdu krajowego związku. W czerwcu 1981r. odbyło się pierwsze walne zebranie delegatów Komisji Zakładowych Rejonu Bitgoraj, na którym wybrano Zarząd Oddziału NSZZ"Solidarność" Ziemi Biłgorajskiej w składzie; Marian Jagusiewicz - przewodniczący, Marian Sołtys zastępca przewodniczącego. Marian Mach - sekretarz, oraz Janusz Różycki, Władysław Bukowlński, Marek Kłosek, Elżbieta Mazurek i Włodzimierz Juszczyk - członkowie. Natomiast pan Janusz Różycki został członkiem Zarządu Rejonu Środkowowschodniego i delegatem na I Zjazd Krajowy NSZZ "Solidarność", który odbył się we wrześniu 1981 r. w hali "Olivia" w Gdańsku. Cały rok 1981, to żywiołowy rozwój nowej i niezależnej organizacji związkowej "Solidarność", do której ludzie zapisywali się spontanicznie licząc na wielkie reformy społeczne i polityczne, które pozwolą żyć godnie za uczciwą pracę. Proces ten został brutalnie przerwany w dniu 13 grudnia 1981r, przez wprowadzenie stanu wojennego i represje wobec aktywistów związkowych, z których bardzo wielu zostało internowanych.

W 1980 roku związek był zmuszony wkroczyć w sferę polityki. Czy tu, na naszym terenie postawiliście sobie jakieś szczególne, partykularne cele tworzące określony plan działania?
Jako ruch zupełnie swieźy na terenie biłgorajskim, trudno było o jakiś regionalny plan działania, raczej było to spontaniczne wspieranie działań przekazywanych przez Komisję Krajową w Gdańsku i Zarząd Regionu Środkowowschodniego w Lublinie. Podobnie jak w całym kraju. również w Biłgoraju, związek pod względem politycznym krytykował tutejsze władze administracyjne, partyjne i sądowe. Związek kierując się swoją ideą podkreślał, źe obce mu było to co wiązało się z systemem komunistycznym.

Przemiany ustrojowe, konkretnie gospodarcze, doprowadziły do upadku wielu biłgorajskich przedsiębiorstw, niektóre jeszcze są w stanie krytycznym, inne nie mogą odzyskać utraconej na rynku pozycji. Powstało ogromne bezrobocie. Czy wszystko to było zgodne z linią działania "Solidarności" ? Czy czujecie się współwinni choćby za okres kiedy przedstawiciele " Solidarności" sprawowali władzę?
Według nas. związkowców, środki masowego przekazu podały mnóstwo złej informacji dla przeciętnych ludzi, którzy na tej podstawie wyrobili sobie niewłaściwy pogląd na temat związku. To były nieliczne przypadki kiedy działacze związkowi objęli jakieś poważniejsze stanowiska państwowe. Dla przykładu: pan Mazowiecki. czy prof. Geremek nie byli członkami związku a jedynie doradcami. Inni, jak poseł H. Wujec, czy M. Boni - ci rzeczywiście byli związkowcami . Tylko z chwilą objęcia stanowisk parlamentarnych, czy administracyjnych, jakby szybko zapomnieli skąd wyszli i rzeczywiście ich działania były absolutnie niezgodne z tym do czego dążył związek. A związek nie podzielał polityki prowadzonej przez władze, które trochę przewrotnie nazywane były postsolidarnościowymi, kiedy kilka czy kilkanaście osób ocierało się o ten związek i na "fali" działań związkowych dostało się do władzy. Ich linia działania, szczególnie w zakresie przekształceń własnościowych, jest do tej pory niezgodna z oczekiwaniami związku. Związek od początku był za powszechnym uwłaszczeniem obywateli. Przede wszystkim dążyliśmy do inwentaryzacji majątku państwowego, który przecież był przez czterdzieści parę lat wypracowany przez cały Naród. Dzisiaj już ponad połowa tego majątku wyszła spod zarządu państwowego a reszta nie została zinwentaryzowana. W zasadzie nie wiemy czym dysponujemy i co możemy dać społeczeństwu tytułem uwłaszczenia. Właśnie tego uwłaszczenia domagamy się w dalszym ciągu. 5tąd też organizuje się protest wobec najnowszej ustawy o komercjalizacji przedsiębiorstw i prawdopodobnie w jesieni może dojść do zaostrzenia protestu przeciw tej ustawie. Na terenie Biłgoraja, związek nie był zadowolony z tego co się działo, aczkolwiek sam ponosi część winy za to, że w okresie rządów Mazowieckiego i Bieleckiego, zbyt łagodnie przypominał o tym na co ludzie pracy czekali. Trzeba było zareagować ostrzej i tu jest trochę winy związku. Jedynym rządem. który dawał nadzieję, że będzie działał zgodnie, przynajmniej w sferze gospodarczej, z oczekiwaniami związku to był rząd Jana Olszewskiego. Po upadku rządu Olszewskiego zmniejszyły się środki zasilające budżet państwa, nastąpiło gwałtowne załamanie się funduszy państwowych. Od 1991 roku załamała się rewaloryzacja płac dla sfery budżetowej z powodu coraz mniejszych wpływów z podatków od przedsiębiorstw upadających bądź sprzedanych. Natomiast od nowo powstałych spółek i firm te środki nie wpływały z różnych powodów, z ukrywania dochodów, wykorzystywania luk prawnych w przepisach bądź przekłamywania danych o działalności gospodarczej. W Biłgoraju szczególnie rażąca była, dla nas, pochopna decyzja o upadłości Przedsiębiorstwa Inżynieryjno Drogowego (PBID). Podział "Mewy" na kilka zakładów częściowo łagodził sytuację. Z tych przedsiębiorstw, najszybciej w części przekształcony został zakład "Mewa II", jako jednosobowa spółka skarbu państwa. Po przejściowym załamaniu, obecny stan zakładu jest dobry choć pracownicy nie mają zbyt wysokich zarobków. Jest jednak praca, są zamówienia na wyroby, a sami pracownicy nie domagają się czegoś więcej. Przeciwieństwem tego był zakład pończoszniczy, którego praktycznie już nie ma. Wiemy, że popełniono pewne błędy. było trochę nieudolności nowego kierownictwa, do tego wybrano inny kierunek, zamiast dążyć do przekształcenia zakładu w jednoosobową spółkę skarbu państwa. W rezultacie zakład upadł. Bardzo nowoczesne włoskie maszyny zostały rozsprzedane za znacznie zaniżoną cenę. W konsekwencji najnowszy zakład. najnowocześniej wyposażony, najszybciej upadł. Kolejny zakład "Prima" (dawna "Mewa I"), przeżywa kłopoty i w tym roku już trzeci raz wystąpił kryzys. Kierownictwo zakładu jak i nasz związek nie bardzo wiedzą co dalej począć. W najbliższym czasie rozstrzygnie się czy to będzie prywatyzacja w oparciu o kapitał zewnętrzny, czy tylko z udziałem samej załogi.

Wydaje się, że najwięcej nietrafionych decyzji gospodarczych powstało za rządów liberałów, odczuł to dramatycznie rodzimy przemysł. Mieliście przecież świadomość tego stanu i chyba z Biłgoraja również szły do "góry" głosy krytyczne - czy nie były brane pod uwagę, czy może tam nie docierały?
Z Biłgoraja pierwsze ostrzejsze protesty, zarówno do wojewody jak i do Warszawy rozpoczęły się, kiedy wprowadzono upadłość PBID. następnie kiedy powstało załamanie w "Mewie",. Kryzys w "Mewie" był o tyle zrozumiały, że wynikł z załamania się rynku rosyjskiego, bo tam kierowała "Mewa" eksport. Nie powiodły się próby realnych rozliczeń za walutę wymienialną i w konsekwencji zakład utracił rynek zbytu. Od nowa z trudnościami poszukiwano nowych odbiorców na zachodzie, to się udało i sytuacja jest pomyślna. Największe zastrzeżenia mamy do rządu Bieleckiego, wtedy w sposób daleki od uczciwości wykorzystywano niedoskonałości prawa finansowego. Ci, którzy byli bliżej związani z kręgami liberałów z Unią Demokratyczną otrzymali władzę przy "okrągłym stole" ale poprzednia ekipa zachowała finanse i kontakty dla siebie. Do dziś powstają w związku z tym różne dylematy a chcieliśmy uczciwości gospodarczej. Większość przedsiębiorstw została sprzedana lub doprowadzona do upadłości wbrew woli załóg i oczywiście naszego związku.

"Solidarność" była kolebką kilku partii prawicowych, wielu jej działaczy stało się zawodowymi politykami, pełnili, bądź pełnią do dziś poważne funkcje państwowe. Również w Biłgoraju kilku działaczy zrobiło kariery polityczne - czy utrzymują nadal kontakt z Biłgorajem, ze związkiem?
Bezpośrednio związaną z Biłgorajem postacią numer jeden był Henryk Wujec, który został pierwszy raz posłem ze Związku "Solidarność", a kiedy tworzyła się Unia Demokratyczna stał się członkiem tej partii i w rzeczywistości przeszedł do partii, przestając być związkowcem. Co nie świadczy o tym, że jego obecność na terenie Biłgoraja jest niewidoczna. Była i jest widoczna, chociażby jedno z najlepiej prosperujących przedsiębiorstw na naszym terenie "Ambra", producent win i innych napojów, powstanie zawdzięcza głównie panu Wujcowi, Kuroniowi, Michnikowi i innym, którzy są powiązani z tym przedsiębiorstwem. Inne ugrupowania prawicowe, poza obecną Unią Wolności są nieliczne, na przykład KPN, której przewodniczy tu Tadeusz Łatkiewicz, jest Koło Unii Polityki Realnej, któremu przewodniczy Stanisław Bąk, dalej Porozumienie Centrum, zawiązane przed trzema laty. przewodniczy mu Zbigniew Ryba, ale nie widać tu tendencji rozwojowej.

Co sądzi Pan o osobach wywodzących się z " Solidarności" , a działających na naszym terenie i pełniących różne stanowiska i funkcje samorządowe? Czy macie jakieś oparcie w tych osobach?

W poprzedniej kadencji Rady Miejskiej, większość radnych wywodziła się ze związku, bądź była z nim związana i utożsamiała się z jego ideą i programem. Obecnie już tego nie ma. W składzie Rady Miejskiej mamy zaledwie kilka osób związanych z naszym związkiem, większość stanowią różne opcje. Jeżeli chodzi o stanowiska samorządowe burmistrzów, pana S. Oleszczaka i pana J. Skroka, aczkolwiek nie spotykamy się z jakąś negacją naszych próśb czy propozycji, to jesteśmy już traktowani obiektywnie . jak inni. Trzeba tu zaznaczyć, że członkiem związku był pan Stefan Oleszczak, natomiast pan Jan Skrok był naszym sympatykiem, ale wniósł znaczny wkład szczególnie w pomocy dla internowanych i w pracy konspiracyjnej, zasługi te są bezsporne. Jeżeli będziemy mówić o historii związku to na pewno pana Skroka pominąć nie można. Wymienić należy pana Janusza Różyckiego należącego do czołowych postaci naszego związku. który miał duże zasługi szczególnie w okresie organizowania związku w latach 1980-81 i w podtrzymywaniu nielegalnych struktur w okresie stanu wojennego, jak również przy odbudowywaniu związku w latach 1989-90. Do dziś utrzymujemy kontakty szczególnie na niwie oświatowej. Środowisko biłgorajskie zarzuca panu Róźyckiemu, że za mało interesował się Biłgorajem i jego problemami w czasie pełnienia urzędu wojewody. Za bardzo delikatnie podchodził do wielu osób funkcyjnych z tzw. starego układu. za mało oczyścił administrację wojewódzką, mając takie możliwości, stąd reformy w naszym województwie w tym okresie nie poszły tak daleko jak mogłyby pójść. Z naszego związku był również poprzedni kierownik Urzędu Rejonowego pan Stanisław Niespodziewański, były prezes Spółdzielni "Promień". Dało się zauważyć jego przychylność i pomoc dla fundacji sztandaru naszego Oddziału i innych działań związkowych.

Trudno jest być działaczem związkowym i urzędnikiem państwowym. Te dwie funkcje nie dają się pogodzić, choć wydaje się, te obie powinny działać w podobnym kierunku.
Oczywiście, tak jest na całym świecie, że interesy związków zawodowych i interes władzy jest w znacznym stopniu rozbieżny i muszą powstawać konflikty. Ważne tylko żeby przebiegały w formie cywilizowanej, bez niepotrzebnego zamętu w życiu społecznym. Protesty były i będą ze strony związkowej, gdyż ci co są przy władzy często zapominają, że szary, przeciętny pracownik najemny widzi często inaczej rozmaite problemy i stąd są różnice.

Można przecież bardziej życzliwie spojrzeć na działanie związku zawodowego i w jego działalności doszukać się pomocy w kierowaniu zakładem pracy czy nawet państwem. Nie jest to chyba właściwie wykorzystywane.
Oczywiście! Gdyby rząd liberałów wykorzystał uwagi, które wtedy zgłaszano, a były one bardzo znaczące ze strony Komisji Krajowej, to reformy poszłyby znacznie dalej i prawdopodobnie dziś sytuacja gospodarcza byłaby bardziej wyklarowana. Nie byłoby podejrzeń, że w dalszym ciągu wąska grupa rozkrada majątek narodowy a społeczeństwo popada w coraz większą biedę.

" Solidarność" wpisała się do historii naszego państwa dużymi literami, znane są osiągnięcia związku jako całości. Co może Pan powiedzieć o osiągnięciach związku na naszym terenie?
Trudno mówić o szczególnych osiągnięciach, kiedy przemiany gospodarcze nie były zgodne z oczekiwaniami związku. Pewne osiągnięcia są w przemianach świadomości społecznej. Pod względem opieki socjalnej nie jest lepiej, bo wiąże się to z zachwianiem się funduszy społecznych, a nie z tego, że akurat związek prowadził takie czy inne działania. W tej chwili najbardziej borykają się z kłopotami jednostki budżetowe, służba zdrowia, oświata i te dwie dziedziny są w największym regresie., wymagają szybkiej interwencji i poprawy. Te dwie dziedziny zahaczają o działalność socjalną państwa, która w poprzednim systemie, aczkolwiek może niedoskonała, ale była dość rozwinięta. W systemie gospodarki rynkowej widzi się to inaczej. Przebudowuje się gospodarkę, ale jakby zapomina, że również te dwie dziedziny trzeba też przebudować. W pracy związkowej nie brakuje różnych problemów. przypadków indywidualnych raczej nie ma. Przeważają problemy szersze dotyczące np. zwolnień grupowych czy nawet pojedynczych. W takich przypadkach zwracano się do związku. Z racji niedopełniania przepisów z zakresu prawa pracy, sporo spraw z naszej inspiracji trafiało do Sądu Pracy w Biłgoraju, gdzie reprezentanci związku uczestniczyli w procesach, które w większości były wygrywane i potwierdzały rację pracownika. Kilku działaczy związkowych zna nieźle prawo pracy, mamy radcę prawnego w osobie pana Janusza Mroczkowskiego, który pomaga nam w tej działalności. Powoduje to, że wygrywanie procesów sądowych przez pracowników jest najbardziej odczuwalne indywidualnie. Zdarza się, że nie wszystkie skargi indywidualne są do końca słuszne i w świetle dokumentów przedkładanych przez różne organy administracji sprawa czasami wygląda inaczej.

Wśród ludzi pokrzywdzonych często pojawia się potrzeba pójścia do kogoś na skargę. Kiedyś chodzono do Komitetu Miejskiego PZPR, żeby się wyżalić i to jut niekoniecznie czekając na skutek, przynosiło pewną ulgę. Teraz zapewne ludzie przychodzą do Was?
Czasem, gdy petent jest niezadowolony, kiedy jego sprawa nie mieści się w naszych kompetencjach, mówi, " po co nam taka "Solidarność". Musimy zwracać uwagę aby nie mieszano nas z dawnymi komitetami partyjnymi, bo to nie jest to samo. Kiedyś obojętnie jaka a właściwie każda sprawa traf3ała do komitetu partii do rozwiązania. My takiej roli nie pełnimy, i pełnić nie będziemy, gdyż związek zawodowy ma być pomocą dla ludzi, którzy grupują się w tym związku, aby w swojej organizacji szukać pomocy i oparcia szczególnie w sensie prawnym.

Jakie jest zdanie Związku o bezrobociu. o frustracji młodzieży z powodu braku pracy, mieszkań - tych przecież podstawowych wymogów życiowych. ? O tym mówiły Wasze postulaty.
Związek absolutnie nie jest obojętny w tych sprawach i nie akceptuje tak dużego bezrobocia, pochopnych decyzji o upadłości wielu zakładów. Jednocześnie zdajemy sobie sprawę, że bezrobocie wśród młodych ludzi wynika w znacznym stopniu z niewłaściwego systemu kształcenia zawodowego. Związek już od ponad trzech lat domaga się reformy szkolnictwa zawodowego i jest zbywany. Jeszcze za poprzedniej koalicji rządowej był przygotowany projekt kształcenia zawodowego, jednak z chwilą zmiany koalicji rządowej te projekty zostały gdzieś pochowane. Chodzi o to, by szkolnictwo było bardziej elastyczne i przystosowane do bieżących potrzeb. Projekt tej reformy zmierzał do skrócenia czasu kształcenia. Przewiduje on organizację szkół średnich politechnicznych dających podstawy wiedzy ogólnotechnicznej, natomiast dalsze kształcenie specjalistyczne odbywałoby się w cyklach - rok, do dwu i pół roku, w zależności od specjalności. Podobne systemy działają w krajach zachodnich od wielu lat i to się sprawdza. System kształcenia winien dawać możliwości szybkiego przystosowania lub zmiany zawodu poprzez dobre wykształcenie techniczne- ogólne. Na szczeblu wojewódzkim ten problem bardzo mocno był poruszany w celu wprowadzenia zmian i reorganizacji szkolnictwa zawodowego na terenie Zamojszczyzny bez czekania na odgórne decyzje. Możliwe, że jeszcze w tym roku szkolnym powstaną centra kształcenia zawodowego dla osób dorosłych , które ukończyły różne szkoły. Są już takie plany dotyczące Zamościa, Biłgoraja, Tomaszowa i Hrubieszowa. W Biłgoraju widziane jest to w Zespole Szkół Mechaniczno- Elektrycznych ze względu na wyposażenie i bazę. Sytuacja startu życiowego młodzieży jest rzeczywiście katastrofalna. Okazuje się, że przez dwa lata odkąd lewica preferowała postępowe hasła, nic do przodu nie ruszyliśmy, w dalszym ciągu jest regres. Przyczyniło się do tego również odłożenie reformy administracyjnej - powstania powiatów. Zamierzenia systemowe przewidywały, że szkolnictwo średnie będzie podporządkowane samorządom powiatowym. Skoro to się odłożyło to i reformy szkolne nie są wprowadzane. Młodzi ludzie kończą szkoły zawodowe i nie mają pracy, wzrasta wskaźnik bezrobocia. Frustrację wśród młodzieży potęgują w pewien sposób środki masowego przekazu, zbyt pochopnie informujące że bezrobocie to wynik rządów solidarnościowych. Związek mógł jedynie w większym czy mniejszym stopniu mieć w tym swój udział tylko poprzez niektórych swoich przedstawicieli sprawujących urzędy. ale jako taki nie pełni władzy państwowej. Zbyt pochopnie, podkreślam, operuje się powiedzeniem "rządy solidarnościowe". Z tego wypływa wiele szkody propagandowej dla związku, tym bardziej że nasza prasa jest mało nakładowa i czytana jest przez dość wąskie grono ludzi. Krytykujących nas przeciwników zachęcamy do zapoznania się ze związkiem choćby z prasy związkowej, aby dopiero po uzyskaniu niezbędnej wiedzy zabierali głos. Z dawnych postulatów "Solidarności" pozostało niewiele, sporo się zmieniło, poszliśmy do przodu. Niemniej jednak są jeszcze aktualne postulaty. Chociażby np. " Zagwarantować automatyczny wzrost płac, równolegle do wzrostu cen i spadku wartości pieniądza". Tu nic się nie zmienia 1 w dalszym ciągu musimy walczyć o realne płace wobec wzrostu kosztów utrzymania. W styczniu zostało zagwarantowane 6 proc. realnej podwyżki nad rzeczywistą inflację dla sfery budżetowej, a okazuje się źe to nie jest takie pewne, bo nie ma pieniędzy. Więc w tej sprawie zgłosiliśmy protest. Inne postulaty np. "Obniżyć wiek emerytalny dla kobiet do 50 lat a dla mężczyzn do 55 lat". czy dalej - poprawa warunków pracy służby zdrowia, skrócenie czasu oczekiwania na mieszkania, wprowadzenie wszystkich sobót wolnych od pracy nadal nie są realizowane.

Sytuacja materialna przeciętnego pracownika, zarabiającego w granicach najniższych płac nie ulega poprawie. a wręcz odwrotnie. Budżety domowe są stale nękane podwyżkami cen i to artykułów niezbędnych jak np. opał. Irytuje to społeczeństwo , gdy na " górze" odbywają się rozmaite gry i zabawy polityczne. Jak Pan sądzi, czy da się coś w naszym kraju wreszcie zmienić ? Jak długo jeszcze społeczeństwo będzie cierpliwe?
Dobre wiadomości z danych statystycznych bulwersują świat pracy. Ludzie utrzymujący się z pracy najemnej czy bezrobotni absolutnie tej "poprawy" nie czują, a jest rzeczywiście coraz gorzej i ciężej. Komunikaty o spadającej inflacji, o osiągnięciach przemysłowych i płacach, które mają być coraz bardziej bliskie realnych kosztów utrzymania, nie pokrywają się z rzeczywistością. Coraz więcej jest rodzin , które muszą korzystać z pomocy opieki społecznej czy związkowej lub pomocy charytatywnej prowadzonej przez różne organizacje i Kościół. Jak długo to ludzie wytrzymają trudno powiedzieć Po kampanii prezydenckiej chyba przyjdzie czas rozliczenia władzy za te dwa lata i ewentualne podejmowanie protestów. Może będzie konieczne referendum na temat podstawowych dolegliwości życia codziennego i zamierzeń do zmian systemowych. W obrębie polityki tego rządu nie zanosi się na konkretne zmiany prowadzące do bardziej podmiotowego traktowania człowieka pracy. Ustawa o komercjalizacji przedsiębiorstw wręcz eliminuje głos pracowników jako decydujący w radach nadzorczych, w których znaleźliby się oni w nie liczącej się mniejszości. Widzimy więc coraz poważniejsze zagrożenie dla ludzi utrzymujących się z pracy najemnej.

Zadaniem Związku jest obrona interesów pracowniczych. Jak radzicie sobie z tym w sytuacji kiedy dawni działacze "Solidarności" są dziś dyrektorami i właścicielami zakładów pracy - czy zezwalają na działalność związkową, czy też dochodzi do konfliktów z pracownikami?
Generalnie na terenie naszego oddziału nie było tak drastycznych sytuacji ażeby trzeba było sięgać do protestów wobec dyrektorów, którzy kiedyś byli członkami naszego związku, aczkolwiek pojedyncze przypadki były. Dotyczyły one zwolnień pracowników, regulacji uposażeń pracowniczych. W sferze budżetowej wiązały się one z oszczędzaniem płac poprzez poprzednich kierowników a najnowsze zarządzenia nie pozwalają teraz przeskoczyć istniejącego progu i pracownicy ci nadal znajdują się na niskim szczeblu uposażenia. Taka sytuacja istnieje w Zespole Szkół Zawodowych nr 1. W zakładach prywatnych na dziś nie ma kół związkowych. Otrzymujemy sygnały, że właściciele nie życzą sobie żadnych związków zawodowych w swoich zakładach i ostrzegają, że jeżeli ktoś z tym się wychyli to będzie zwolniony z pracy. Jest to oczywiście niezgodne z przepisami związkowymi. Związek przetrwał w tych zakładach pracy, które w całości zostały wykupione przez spółki. Wyjątek może stanowi tylko Biłgorajska Fabryka Mebli. Brak jest związku w tak znaczącym zakładzie jak "Ambra", gdzie ostatnio wzrosło zatrudnienie. Dążymy do utworzenia Komisji Międzyzakładowej, która będzie funkcjonować przy oddziale, jeszcze w tym roku taka grupa powinna powstać. Optymistycznym elementem jest to, że na przestrzeni ostatnich dwu miesięcy wzrasta ilość członków związku. Konflikty w zakładzie pracy z dyrektorami dotyczą Komisji Zakładowych, i jeżeli czuje się ona niekompetentna zwraca się o pomoc do oddziału. Wtedy staramy się pomagać a czasami interweniować. Ostatnio mieliśmy taką interwencję w Spółdzielni Inwalidów Niewidomych "Tanew" - jest tam nadal trochę niejasna sytuacja. Związek zgodził się tam kiedyś na zwolnienie pewnej ilości pracowników, głównie chałupników, a dzisiaj walczy z obecnym zarządem spółdzielni. Chodzi o przesunięcie jednej osoby z nadzoru produkcyjnego do administracji - ludzie obawiają się z tego powodu zagrożenia dla płynności produkcji i tym samym utrzymania płac i miejsc pracy. Domniemujemy, że zanosi się tam na likwidację spółdzielni w drodze upadku finansowego. Wygląda to tak jakby ktoś miał ją kupić i utworzyć spółkę, a kilkadziesiąt osób może pójść na "zieloną trawkę". Ratunek jest tylko w woli ratowania tej spółdzielni przez radę nadzorczą. Jeżeli tej woli nie będzie, to pozostaje rozstrzygnięcie tego problemu na walnym zgromadzeniu lub wybranie nowej rady nadzorczej i nowego zarządu spółdzielni. Ciekawą interwencję mieliśmy też w Szkole Podstawowej w Stanisławowie, gmina Józefów, gdzie nie mieliśmy organizacji związkowej. Chodziło tam o zwolnienie woźnej w trybie natychmiastowym bez poważnych podstaw. Po naszej interwencji powstała organizacja związkowa, działa do dziś i jest jedną z lepszych w terenie.

Dzisiejsze oblicze " Solidarności" wydaje się zupełnie inne niż tej sprzed piętnastu lat. Jaka jest dziś sytuacja organizacyjna Związku w skali Oddziału Biłgoraj?
Cofając się do okresu sprzed piętnastu lat trzeba powiedzieć, że było to coś więcej niż tylko związek zawodowy. To był ruch masowy, spontanicznie reagujący na wieloletni tzw. knebel - kiedy to wszystko było blokowane. Nowa "Solidarność" sprzed pięciu lat jest oczywiście zawiązkiem zawodowym, aczkolwiek nie jest oderwana od działań politycznych, bo to jest niemożliwe i w całym świecie nie ma związku w pełni apolitycznego. Przy problemach spornych z władzą, zawsze ociera się o politykę. Niemniej jednak skupiamy się na głębokim poznaniu prawa pracy i staramy się o jego modyfikację w kierunku uwzględniania interesów świata pracy. Pierwsi podejmujemy protesty wobec tworzenia prawa niekorzystnego dla pracowników i tu przykładem jest ustawa o komercjalizacji. Dzisiaj związek kładzie większy nacisk na tzw. działania profesjonalne. Chcemy mieć bardziej wyspecjalizowany aparat związkowy, przygotowany w pełni do pełnienia funkcji na różnych szczeblach. W tym celu prowadzimy szkolenia, kursy a nawet studia na KUL, które są organizowane z udziałem Zarządu Regionu w Lublinie. Pod względem organizacyjnym tj. liczbowo związek zmniejszył się a to dlatego, że wiele zakładów upadło i tym samym przestały tam istnieć grupy związkowe. Sporadycznie zdarzały się indywidualne wystąpienia ze związku. Ostatnio, jak mówiłem, sytuacja się zmienia. Liczymy na odbudowę struktur związkowych w nowych firmach prywatnych.

Czego należałoby życzyć biłgorajskiej " Solidarności" w piętnastolecie jej istnienia?
Związkowi i związkowcom trzeba życzyć umocnienia pełnej świadomości narodowej i państwowej, żeby nie zapominali kim są, gdzie tkwią ich korzenie i do czego powinni zmierzać. Nie wszystko tkwi w pieniądzu i chlebie powszednim, ale są również inne wyższe wartości, ich zagubienie też powoduje obniżenie standardu i kultury życia codziennego. Związek jak zawsze powołuje się na wartości chrześcijańskie . jest im nadal wierny. Chcielibyśmy aby członkowie związku zdawali sobie z tego sprawę, bo społeczna rola Kościoła powinna być przewodnikiem w naszym życiu, w pracy. w domu, na ulicy. etc. Trzeba widzieć swoją osobowość jednolicie. nie poddawać się dualizmowi bo katolik, związkowiec i pracownik to jedna osoba. Prawdopodobnie wtedy mniej będzie wstrząsów społecznych, dylematów i rozdarć. Człowiek ma jedną osobowość i powinien starać się wewnętrznie zintegrować. Chciałbym też zaapelować do związkowców, aby przed podjęciem decyzji w wyborach prezydenckich sięgnęli do informacji związkowej.

Dziękuję Panu za tę długą, niezwykłą rozmowę i życzę aby jak najwięcej Waszych szlachetnych pryncypiów udało się na trwałe wprowadzić w życie, by było ono w naszej Ojczyźnie lepsze i spokojniejsze.

Rozmawiał: M. J. Szubiak

Rozmowa autoryzowana z dnia 18 sierpnia 1995 r.

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: