Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Gazeta "Tanew" 8/1996
O antidotum dla szpitala
"Chcemy się tu leczyć, a jak przyjdzie pora to i żegnać się z tym światem blisko domu, w biłgorajskim szpitalu. Do Zamościa nam za daleko."
Biłgoraj ski szpital funkcjonuje w fatalnych warunkach. Najgorzej jest na pediatrii, oddziale wewnętrznym i na neurologii.

Kapitalnego remontu wymaga przeciążona pracą przychodnia rejonowa przy ul. Kościuszki. "Budynek przychodni oddano do użytku 36 lat temu. i dotąd nie było pieniędzy na kapitalny remont. Jest coraz więcej zagrzybienia. Źle funkcjonuje system grzewczy, a stolarka nadaje się do wymiany -skarży się lek. med. Teresa Król - kierownik przychodni.

Na oddziale dziecięcym wewnętrznym trwał latem bieżący remont. Na ten czas mali pacjenci byli odsyłani do innych szpitali. "Musimy ten remont wykonać pospiesznie, bo pobyt w odległych szpitalach jest uciążliwy zarówno dla dzieci, jak i dla rodziców" -wyjaśnia ordynator lek. med. Janusz Rutkowski. "Budynek naszego oddziału pamięta czasy I wojny światowej. I już od dawna "się sypie". Nieustannie mają do naszych warunków uwagi: Sanepid i straż pożarna. Są tu stare drewniane schody, niewielkie salki i nieestetyczne pomieszczenia sanitarne. Nie mieścimy się w wymaganych dzisiaj standardach na tego rodzaju lecznictwo. Trudno nam jednak oddział zamknąć, skoro jest nawal pacjentów z Biłgoraja i okolic. W pierwszym półroczu nasza izba przyjęć odnotowała 1232 dzieci, które leczyliśmy. Oddział liczy 30 łóżek, a według obecnych kryteriów na tej powierzchni powinno być tylko 11. Czasami mimo ciasnoty przebywa tu nawet do 40 pacjentów. Oczekujemy na adaptację budynku technicznego, do którego zostanie przeniesiony nasz oddział. Zadanie to ujęto do planów inwestycyjnych województwa l już została opracowana dokumentacja. Wszystko jednak przeciąga się w czasie. Musimy na przeprowadzkę poczekać jeszcze 2-3 lata. Tam oddział będzie miał godziwe warunki lokalowe. Nie mamy odpowiedniego sprzętu diagnostycznego. Liczymy na to, że dla "nowego" oddziału otrzymamy chociażby najpotrzebniejszą aparaturę.

Terapia pod spróchniałym sufitem
Oddział wewnętrzny i oddział neurologii zostały w 1977 r. ulokowane w starym budynku po Powiatowej Radzie Narodowej. Nie dość, że te oddziały są przy krzyżówce dróg: Biłgoraj - Lublin (ciągły hałas zakłóca spokój chorym), to i stan techniczny budynku budzi zastrzeżenia.
Niedawno pojawiły się wybrzuszenia na suficie w dwu salach nad łóżkami pacjentów i w gabinecie lekarskim. Okazało się, że przyczyną tego było obsuwanie się spróchniałych części belek i drewnianych desek, ułożonych prowizorycznie na poziomie stropu. Naprędce zagrożone miejsca zostały zabezpieczone podpórkami. "Nadal mam poważne obawy co do wytrzymałości stropu i bezpieczeństwa p.poż" -powiedział lek. med. Mieczysław Grygiel ordynator oddziału wewnętrznego. "Remont kapitalny nie wchodzi w rachubę. Byłby zbyt kosztowny i nie ma gdzie przenieść neurologii i interny. A pacjentów na obu oddziałach jest zwykle nadkomplet. Jedynym rozwiązaniem byłoby wybudowanie nowego pawilonu, na który została przygotowana dokumentacja już w połowie lat osiemdziesiątych".

Oddział wewnętrzny dysponuje 70-ma łóżkami. W razie potrzeby, przy nasileniu chorób dostawiane są dodatkowe łóżka, nawet na korytarzu. Jeszcze częstszy to widok na oddziale neurologicznym, gdzie jest 30 łóżek, a pacjentów czasami blisko 50-ciu.

"W ciągu półrocza na oddziale wewnętrznym przyjęliśmy 1439 pacjentów. Zmarło w tym czasie 88 osób. Większość z nich to byli starzy ludzie, przewlekle chorzy. Głównie z naszego rejonu, co ułatwiało częsty kontakt z rodzinami, a w takich momentach jest to szczególnie ważne" - podkreślił dyrektor Grygiel.

Na salach szpitalnych ciasno ustawione łóżka są wypełnione chorymi. Przy wielu z nich zgromadzili się bliscy.

"Gdy moja mama leżała gdzieś daleko w innym szpitalu, to nie moglibyśmy tak często jej odwiedzać" -mówi Stanisława Podolak. Podobnego zdania są inne rodziny chorych z Biłgoraja i okolic.

"Ten szpital musi być w Biłgoraju. Gdyby nie szybka pomoc podczas mojej ostatniej zapaści - to już bym nie żyła. Do Zamościa mam za daleko" - uważa pacjentka neurologii Halina Kot.

"Często moje słabe zdrowie zwala mnie z nóg i karetka pogotowia przywozi mnie tu na ratunek z Dereźni. Czasami leżę długo. Odwiedza mnie rodzina i jakoś to znoszę, bo jestem blisko domu" - zwierza się Aniela Krajewska.

Tutaj leczę się od dawna. Mam zaufanie do lekarzy i pielęgniarek. Zależy nam aby ten szpital służył tutejszym chorym" - mówią:

Władysława Głodawska z Radzlęcina i Stanisław Mazur z Biłgoraja.
"To nie do pomyślenia, abyśmy musieli leczyć się gdzieś daleko od domu" - oburzają się Franciszek Cios i Jan Szymanik z Olchowca pacjenci z oddziału neurologii.

Zamierzenia
"Najważniejszymi zadaniami dla naszego szpitala są obecnie: adaptacja pomieszczeń budynku technicznego na potrzeby pediatrii i budowa pawilonu na 156 łóżek. Planujemy do nowego pawilonu przenieść oddział wewnętrzny, neurologię l laboratorium. Byłoby tam również miejsce na oddział intensywnej opieki medycznej, stację krwiodawstwa i na ogólną izbę przyjęć. Mamy już od dawna lokalizację tego pawilonu. Na pewno zmian wymaga opracowana jeszcze w latach osiemdziesiątych dokumentacja na ten obiekt. Jedynym sposobem uzyskania środków finansowych na te cele, jest włączenie decyzji o budowie pawilonu do inwestycji centralnych. Potrzebujemy wsparcia ze strony wojewody, posłów Ziemi Zamojskiej i lokalnych samorządów, oraz życzliwości Ministerstwa Zdrowia". - powiedział lek. med. Stanisław Lorenc dyrektor ZOZ w Biłgoraju.

Rada Nadzorcza ZOZ w Biłgoraju w lipcu podjęła uchwalę w tej sprawie i powołała specjalny zespół w składzie: Marian Tokarski - kier. UR w Biłgoraju, Tadeusz Bździuch z Aleksandrowa czł. Zamojskiego Sejmiku Samorząd., Stanisław Lorenc - dyrektor ZOZ w Biłgoraju, Stefan Oleszczak -burmistrz Biłgoraja, Mieczysław Grygiel - ordyn. oddz. wew., z-ca Przew. RM, Franciszek Piętak -Wójt Gminy Biłgoraj, Jan Kowalski radny RM, emeryt, lek. med., Michał Dęć - przewodn. Rady Nadzorczej ZOZ, która ma zabiegać o wdrożenie tych planów do realizacji.

Gdyby zostały powiaty to byłby szpital.
"Gdyby nie reforma administracyjna i utworzenie w 1975 r. nowych województw, to już dawno mielibyśmy tutaj szpital powiatowy jak należy" - uważa lek. med. Maria Kwiecień (pracująca w biłgorajsklej służbie zdrowia od czasów powojennych).

"Była już przygotowana dokumentacja i środki finansowe. Nasze plany zostały zniweczone z chwilą rozpoczęcia budowy szpitala - molocha w Zamościu. Od tamtej pory wciąż jesteśmy traktowani przez władze wojewódzkie po macoszemu. A dr med. Pojasek, któremu Biłgoraj zawdzięcza rozwój służby zdrowia na tym terenie, a wielu pacjentów życie - to pewnie "się w grobie przewraca" co zrobiono z jego zamierzeniami. A skoro nie ma możliwości wybudowania całego kompleksu szpitalnego w Biłgoraju, to przynajmniej należy nam się minimum w postaci pawilonu na 150 łóżek".

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: