Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Gazeta "Tanew" 8/1996
Aż wstyd powiedzieć i pomyśleć
Kiedy dostałem propozycję aby uczestniczyć w przetransportowaniu pamiątkowej tablicy poświęconej Xlęclu Józefowi Poniatowsklemu, bardzo się ucieszyłem. Czułem się nawet dumny. Nie często się bowiem zdarza taka okazja, aby brać udział w tak ważnej dla mojego miasta chwili (odkryciu prawie archeologicznym).

Był sierpień 1996 roku. Skwarne przedpołudnie. Wsiadaliśmy do żuka. Wcześniej przygotowane prymitywne narzędzia leżały na podłodze samochodu. Tłukły się po drodze jak nasze myśli; dlaczego dopiero teraz?, dlaczego nikt wcześniej nie postarał się o zachowanie tak cennej dla Biłgoraja pamiątki?

Kresem naszej wyprawy była Różnówka, a właściwie miejsce po dworze, który przeżywał swoją świetność za czasów jego właściciela Stanisława Nowakowsklego. Bagatela, dwieście lat temu miejsce, na którym zatrzymaliśmy się, tętniło życiem. Wspaniale utrzymany pałacyk przyjmował dostojników, znanych i cenionych w całej Rzeczypospolitej.

Obiady, takie jak wydawał ostatni nasz król, nie były ponoć rzadkością. Szambelan królewski Stanisław Nowakowski, wzorem swego monarchy, mecenasował wielu artystom, gościł w swych progach takie' wspaniałe osobistości jak: Ignacy Krasicki, Henryk Dąbrowski, Cyprian Godebski, książę Józef Poniatowski, gen. Zajączek. Modą tamtych czasów, która, tak prawdę powiedzieć, i dzisiaj trwa, właściciel Biłgoraja upamiętniał pomnikami i tablicami kamiennymi. Te właśnie dowody przyjaźni, sympatii do wielkich tamtego świata, wzniesione za sprawą Nowakowskiego, dzisiaj świadczą o świetności naszego miasta. Kiedy dwór na Różnówce stracił na swoim znaczeniu, kiedy przez Biłgoraj przetoczyła się I wojna światowa, kilka z tablic i pomników znalazło miejsce na miejskich skwerkach, a nawet w odległych miejscach naszego regionu (Abramów). Okazało się, że nie wszystkie. Ułamki postumentu poświęcone poecie, generałowi Cyprianowi Godebsklemu zostały przetransportowane na miejsce Zagrody Sitarskiej w latach siedemdziesiątych. Na zgliszczach dworu i później utworzonego tam parku pozostała jeszcze jedna tablica pamiątkowa. Dziwnym i wielce szczęśliwym trafem przetrwała dwie wojny. Oparła się wielbicielom w postaci konserwatorów miejsca i trwała na Różnówce gdzieś w pokrzywach i łopuchach. Nie oparła się łobuzlakom, które zapewne nieświadomie wycinając na niej swastykę i obłupując jedną trzecią tablicy, uczyli się historii. Jednak ten cud trwania, fenomen pamięci, mógł ulec całkowitej dewastacji i rozpierała mnie duma, że mogłem uczestniczyć w tak chwalebnej chwili ocalenia przeszłości. Gramoliliśmy z wysiłkiem okazałą płytę na platformę żuka i ze wstydem układaliśmy ją później na podwórzu Zagrody Sitarskiej. Bezbronna przetrwała kilka powstań, okres zaborów, dwie wojny, wreszcie ktoś się nią zainteresował. Z ironią zapewne przyglądała się naszym wysiłkom, stękaniem, naszym ochom i achom, naszej pogoni po chaszczach za utraconą (zapewne bezpowrotnie) jej trzecią częścią. Chociaż złożona na drewnianych kantówkach, zabezpieczona przed przygodnymi łobuziakami, tablica ta, jako chyba już ostatnia zachowana pamiątka sprzed dwustu lat oczekuje na dalszą swą wędrówkę na bardziej godne ilejsce. Ona sama o to nie prosi. .Sądzę, że leży to w obowiązku wszystkich biłgorąjan, aby pamiątka o wielkim patriocie stała się własnością nie tylko nas, ale i naszych przyszłych. Jest to tym ważniejsze, że Biłgoraj nie posiada innych tego typu zabytków i jego mieszkańcy powinni dbać o każdy nawet kamień, który jest elementem

PS. w wyżej wspomnianych wydarzeniach brali udział: pani Anna Świca, dyr BDK pan Czesław Nizio, inspirator akcji pan Roman Sokal, pan Jan Bielak, operator kamery Krzysztof Flis i niżej podpisany. Dziękuję panu Romanowi Sokalowi za udostępnienie mi wszelkich Informacji na temat historii płyt pamiątkowych, które zdobiły park różnowieckiego dworu.

Andrzej Czacharowski

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: