Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Gazeta "Tanew" 8/1998
Przywracanie pamięci
Płyną lata, pamięć w naturalny sposób zaciera się bardzo szybko. Stawiamy pomniki dawnym bohaterom, ale czasem zapominamy o miejscach gdzie kilkadziesiąt lat temu gnębiono, mordowano i zniewalano ludzi, którzy byli Polakami. Nie chodzi o to, by każde miasteczko miało swój obóz - muzeum pamięci i męczeństwa, ale chodzi o to, by nie bezcześcić tych miejsc. W ostatnim okresie okupacji - wiosną 1944 roku, gestapo otworzyło przejściowy obóz koncentracyjny dla pojmanych partyzantów, a także dla wysiedlanej ludności cywilnej.

Obóz był usytuowany w centralnej części Biłgoraja pomiędzy ulicami: T. Kościuszki (daw. Główną) i Ogrodową na długości od siedziby gestapo, którą była plebania należąca do kościółka św. Jerzego, aż do ulicy Lubelskiej.

Z jednej strony obozu mieściła się przylegająca doń siedziba gestapo, zaś w dalszej odległości na terenie obozu, mieścił się budynek (stojący do dzisiaj, przy zbiegu ulic T. Kościuszki i Wacek Wasilewskiej) w którym gestapo urządziło sobie miejsce przesłuchań zatrzymanych, a które było miejscem kaźni. Po opuszczeniu Biłgoraja przez Niemców, obóz zlikwidowano, a następnie przez długie lata zagospodarowywano jego teren. Najpierw odbudowano wypalony budynek przesłuchań, gdzie znalazł siedzibę Sąd Powiatowy, a także otwarto sklepy. Część pomieszczeń przeznaczono na mieszkania. Następnie wybudowano budynek dzisiejszego Biłgorajskiego Domu Kultury. Na terenie byłej plebani - siedziby gestapo, spalonej podczas ucieczki przez Niemców wybudowano przychodnię lekarską. Powstały też budynki mieszkalne przy ul Lubelskiej i Wacek Wasilewskiej. Przy siedzibie Powiatowego Domu Kultury pozostał nie zagospodarowany plac, który w zasadzie nie miał nigdy określonego przeznaczenia. W pierwszych latach po wojnie miejsce to wykorzystywano do organizowania zabaw ludowych. Znalazło się wówczas wiele osób, które nie mogły się pogodzić z takim wykorzystaniem placu, podnosząc, że jest to bezczeszczenie miejsca pamięci i męczeństwa tych, co walczyli o wolną Polskę. Nie od razu, ale w końcu zabaw w tym miejscu zaprzestano.

Od tamtej pory upłynęło pół wieku, teraz na tym placu najczęściej goszczą namioty cyrkowe czy "wesołe miasteczka". Nasuwa się pytanie, czy w tym miejscu, na tej ziemi, nie możnaby wybudować takiego obiektu, który mógłby być z pożytkiem wykorzystywany na potrzeby mieszkańców miasta a jednocześnie swoją użytecznością był uszanowaniem i hołdem dla tych, którzy tu byli więzieni, męczeni i przeżywali ostatnie dni. Uważam, że wiele różnego rodzaju obiektów jest niezbędnie potrzebnych miastu i jego mieszkańcom. Bynajmniej nie mam na myśli żadnej inwestycji, jak to się teraz określa - bussinesu, ale instytucji o powszechnej użyteczności. Warto, by ktoś o tym pomyślał, a może organizacje kombatanckie wzięłyby to pod uwagę?

Ryszard Złamański

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: