Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Gazeta "Tanew" 8/1999
Polski wrzesień 1939-1999
60 lat temu ostatnie dni wakacji były słoneczne i ciepłe, młodzież i dzieci, oczekiwały na rozpoczęcie nowego roku szkolnego, jednakże l września 1939 r. w żadnej polskiej szkole nie zabrzmiał dzwonek szkolny, wzywający na lekcje. Tego właśnie dnia Niemcy hitlerowskie napadły na Polskę. Pomimo nerwowej atmosfery, trwającej już od kilku miesięcy i zdawania sobie sprawy przez większość społeczeństwa, że wojna z Niemcami jest nieuchronna, ta napaść zaszokowała Naród Polski. O tym, że wojna wybuchła, mieszkańcy Biłgoraja mogli dowiedzieć się z prasy codziennej lub z komunikatów odbieranych przez nieliczne aparaty radiowe. Przez kilka dni z rzędu, z niepokojem i nadzieją, można było słuchać informacji, że Westerplatte się broni,, że Wojsko Polskie daje bohaterski odpór przeważającym siłom nieprzyjaciela. Dawniej spokojne i ciche miasteczko, dalekie jeszcze od frontu, nagle stało się bardzo ruchliwe, ożywione. Na obrzeżach miasta, przy dzisiejszej ulicy Długiej, zaczęto kopać rowy przeciwlotnicze, w domach suchary, "produkowano" z gazy i waty prymitywne "maski przeciwgazowe", bowiem najbardziej obawiano się gazów bojowych, na skwerach odbywały się ćwiczenia chłopców i dziewcząt w zakresie obrony przeciwlotniczej, przeciwgazowej i służb sanitarnych. Po kilku dniach napięcie wzrosło, na ulicach miasteczka pojawiły się sznury samochodów, przeważnie osobowych, obładowanych różnego rodzaju bagażami, a kiedy po tych pojazdach opadł kurz, pojawiły się nowe, tym razem były to wozy konne wiozące ludzi i ich dobytek, uchodzących przed Niemcami aż z Wielkopolski. Pojawiło się także wojsko, pojazdy zaparkowano na skwerach, zaś żołnierzy zakwaterowano w szkole i sąsiednich domach. Po tygodniu Westerplatte poddało się, a następnego dnia prawdziwa wojna dotknęła Biłgoraj - 8 września Niemcy dokonali pierwszego nalotu i bombardowania miasta zabijając kilkunastu mieszkańców i raniąc nie mniej. To były chwile budzące trwogę. Nazajutrz miasto obiegła wieść, że żołnierze aresztowali niemieckich szpiegów, z których jednym okazał się biłgorajski nadleśniczy - Ryszard Műller, a wraz z nim dwie Niemki obsługujące radiostację. Aresztowanych, po przeprowadzeniu dochodzenia rozstrzelano. 11 września pożoga ogarnęła Biłgoraj. Pożar wzniecony przez niemieckich dywersantów w różnych punktach miasta trwał przez cały dzień i strawił większą jego część, a jeszcze następnego dnia dopalały się resztki zgliszczy. Posępny to był widok - pustynia z kikutami kominów i pustych oczodołów nielicznych, wypalonych kamienic. Spłonęły wówczas domy przy ul. J. Piłsudskiego (dzisiejsza ul. Zamojska od figury św. Jana do kościoła), kościół p.w. WNMP wraz z plebanią oraz najbliższe kościoła domy przy ul. 3-go Maja, przy Rynku, ul. Szewskiej, prawie w całości przy ul. Lubelskiej, w tym bożnica (synagoga), częściowo przy ul. Nadstawnej, całkowicie przy dzisiejszej ul. Wacek Wasilewskiej, częściowo przy Ogrodowej oraz przy ul. Kościuszki aż do plebani kościoła p.w. św. Jerzego. Miasto nie ochłonęło jeszcze po pierwszym nalocie i ogromnym pożarze, gdy 14 września ponownie zbombardowano. Ten nalot trwał o wiele dłużej niż poprzedni i spowodował śmierć bardzo wielu osób. Żniwo tego nalotu było większe, bowiem miasto spalone, odkryte dla nieprzyjaciela, zatłoczone było uciekinierami i wojskiem. Dwa dni później wojna wkroczyła już na teren najbliższy Biłgoraja. 16 września Niemcy zaatakowali Biłgoraj w rejonie Puszczy Solskiej ostrzeliwując miasto ogniem artyleryjskim. Bój trwał przez cały dzień do późnych godzin nocnych. Tym razem po raz drugi płonęło miasto w jego południowej części - a właściwie, wówczas jeszcze wioska, Puszcza Solska, gdzie spłonęło kilkadziesiąt domostw. Krwawa łuna rozświetlała południowy nieboskłon. Podczas boju o Biłgoraj poległo około 80 żołnierzy polskich, a drugie tyleż odniosło rany. Następnego dnia Niemcy wkroczyli do Biłgoraja. Na krótko, bo od 28 września do 3 października 1939 r. wojska niemieckie wycofały się z Biłgoraja, ustępując miejsca wojskom sowieckim, jednakże potem Niemcy powrócili do Biłgoraja pozostając aż do 24 lipca 1944 r.

Dzisiaj w dniu l września 1999 roku - przy pomniku w lesie Rapy zebrali się mieszkańcy miasta oraz środowiska kombatanckie, młodzież i władze miasta, aby uczestniczyć w patriotycznej manifestacji z okazji 60 rocznicy wybuchu II Wojny Światowej. Aczkolwiek pomnik, przy którym odbywają się już od kilku lat uroczystości rocznicowe l września, upamiętnia zamordowanych tu 4 lipca 1944 r. żołnierzy AK i B.Ch, walczących pod Osuchami i tam wziętych do niewoli przez Niemców, to jednak był to akt ściśle związany z okresem całej wojny i okupacji, która zaczęła się l września 1939 r., a w Biłgoraju 17 września 1939 r.

Obecnych powitał Wiceburmistrz Miasta Biłgoraja Tadeusz Ferens. Następnie rozpoczęła się uroczysta Msza św. polowa, koncelebrowana przez - ks. kanonika Bogusława Wojtasiuka; dziekana i proboszcza kościoła p.w. WNMP; ks. kanonika Czesława Szurana - proboszcza kościoła p.w. św. Jerzego; ks. Michała Radeja - proboszcza kościoła w Gorajcu, kapelana B.Ch; ks. Andrzeja Niedurzaka - wikariusza z kościoła p.w. św. Marii Magdaleny i ks. Tadeusza Malawskiego - z zakonu Salezjanów. Ks. dziekan Bogusław Wojtasiuk, w słowie wstępnym wyraził m.in. intencje za które będą się modlić kapłani wraz z uczestnikami uroczystości: za Polaków poległych na wszystkich frontach świata, pomordowanych, zamęczonych w więzieniach i obozach. W homilii ściśle nawiązującej do rocznicowej uroczystości, były kapelan Batalionów Chłopskich ks. Michał Radej przypomniał tamte czasy, piękne przykłady, mniej lub więcej znanych bohaterskich wyczynów poszczególnych dowódców, z września 1939 r., heroiczne zmagania żołnierzy Wojska Polskiego, postawę całego Narodu Polskiego osamotnionego, pozostawionego przez sprzymierzeńców i walczącego od 17 września już nie z jednym a z dwoma agresorami. Przypomniał późniejsze lata wojny, upokorzenia i męczeństwo tego narodu, który nie tylko nie poddał się, ale walcząc do końca zachował wszystkie struktury organizacyjne administracji państwowej, rząd, a także armię, która walczą na wielu frontach odnosiła znaczące sukcesy i zwycięstwa, a pomimo to żołnierz polski nie został zaproszony do defilady zwycięstwa, aczkolwiek miał do tego pełne prawo wywalczone bagnetem pod Tobrukiem, Monte Cas-sino i wielu, wielu innych miejscach bojów i potyczek. W homilii przypomniano także walkę armii podziemnej z niemieckim okupantem, udział i pomoc w tej walce, najpierw obronnej, a później wyzwoleńczej, całego narodu polskiego, który proporcjonalnie poniósł największe straty w tej wojnie. Wspominając tamte czasy trzeba pamiętać również o czasie teraźniejszym, aby nie dopuścić do podobnej sytuacji. Po zakończeniu Mszy św. z okolicznościowymi prze mówieniami wystąpili: przedstawicielka uczniów z Zespołu Szkół Zawodowych nr 1 w Biłgoraju - opiekujących się właśnie tym miejscem pamięci - wręczając wiązankę kwiatów na ręce ppłk. Andrzeja Olszewskiego, który złożył ją na płycie pomnika: następnie ppłk. Andrzej Olszewski prezes oddz. ZIW RP w Biłgoraju, podziękował w imieniu kombatantów organizatorom, księżom, młodzieży szkolnej, pocztom sztandarowym, kombatantom i uczestnikom II wojny światowej oraz wszystkim obecnym uczestniczącym w tej patriotycznej manifestacji. Natomiast ks. Bogusław Wojtasiuk powiedział, że nie po to zebraliśmy się tutaj aby rozdrapywać rany, ale aby patrząc trzeźwo na minioną przeszłość raźniej i z optymizmem spoglądać w przyszłość, dostrzegając jak pomiędzy nami a Niemcami zaczynają rysować się oznaki pojednania. Na zakończenie odśpiewano "Boże coś Polskę...", a następnie przedstawiciele kombatantów, władz miejskich i powiatowych oraz różnych organizacji i instytucji złożyli wiązanki kwiatów na płycie pomnika. W uroczystościach uczestniczyli również czynnie chór i orkiestra BDK w Biłgoraju.

Ryszard Złamański

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: