Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Gazeta "Tanew" 9/1995
Eldorado nad Ładą
Był rok 1782 rok, koniec lipca lub pierwsze dni sierpnia. Gnany miłością do stron rodzinnych, w resorowanej karecie...

Tak mógłby zaczynać się nawet romansik, a tak naprawdę wspomniana data odnosi się do bardziej prozaicznej dla bohatera naszego opowiadania, choć zapewnię ekscytującej rzeczywistości. Historia ta zaczyna się w Warszawie l związana jest ze zwyką podróżą, ale niezwykłej osobistości. - Księcia Biskupa Warmińskiego. Właśnie w lipcu za zgodą swojego monarchy. Już nie polskiego króla, króla Prus, Krasicki wraz z z przyjacielem Kalassnym i bratankiem przeprawia się do rodzinnego majątku.

Prawie pięćdziesięcioletni, nękany przez życie człowiek, światowiec, obarczony nieprawdopodobną wrażliwością, artysta z medopłaconymi długami, ulubieniec nieswojego króla z rozdartą duszą patrioty, biskup polski w kraju zaborcy, wreszcie brat licznego rodzeństwa zmierza do domu swojego dzieciństwa. Jedzie pobłogosławić niedawno zawarty związek małżeński swojej bratanicy a przy okazji trochę pointrygować po drodze. Jedzie spotkać się z Antonim Krasickim - bratem, z którym prowadzi regularną korespondencję. Jedzie zapewne odnaleźć wspomnienia beztroskiej młodości, uśmiechy zawieszone gdzieś w pokojach dubiekiego domu. Chce zapomnieć o troskach wśród najbliższych osób, które w odległym Hilsburgu zjawiają się czasem odwiedzinami, a przede wszystkim są przedmiotem jego wielu zabiegów i starań o lepszą dla nich przyszłość, o dostatniejsze życie.

Planowana wcześniej peregrynacja, przygotowania i starania o przepustkę na wjazd do już nieswojego kraju zapewne kończą się radosnym powitaniem z bliskimi, długimi rozmowami w familiarnej atmosferze. Nas jednak nie będzie Interesowała dubiecka część wyprawy poety. Zatrzymamy się na ponad sto kilometrów przed Dubieckiem, w Biłgoraju. Nasze bowiem miasto staje się wyznacznikiem literackiej podróży, pt. "Opisanie podróży z Warszawy do Biłgoraja", której dubiecki wojaż stanowił rzeczywisty pretekst.

Dlaczego takie pogmatwanie, skąd taka rozbieżność między faktami a fikcją? literacką?

Spróbujmy pospekulować zaczynając od analizy tekstu utworu:

Ulżyłem sobie nieco tym przekleństwem, a gdym ku Tarnogrodowi zmierzał, postrzegłem przy drodze za miastem (Biłgorajem) słup, co na nim było, nie wyrażam; westchnąłem przejeżdżając.

(Tajemnica za tajemnicą). W cytowanym fragmencie z wydania "Utworów wybranych" Ignacego Krasickiego w opowiadaniu Zbigniewa Golińskiego przysłowie "nie wyrażam" umieszczona jest cyferka 20, będąca numerem przypisu, kryjącego takie oto wyjaśnienie:

Na słupie tym była tablica graniczna postawiona przez Austriaków po pierwszym zaborze.

Wyjaśnienia Golińskiego wiele wnoszą do naszego toku rozumowania. Wiemy z nich, że Biłgoraj po pierwszym zaborze leżał blisko granicy z Austrią.

Za "słupem" istniało więc już Inne państwo, Krasickiemu obce, do którego nie chciał jechać, ale tam przecież leżało Dubiecko, mieszkali najbliżsi. Przytoczone wcześniej słowa Xsięcia Poetów dobitnie wyrażają jego stosunek do politycznych realiów, mówią o uczuciu, o tym, że nie akceptuje twardych praw historii. Podróżuje dalej, ale dla czytelnika polskiego, dla przyjaciół z wrodzonym taktem kończy podróż w Biłgoraju. W Polsce ją zaczął, w Polsce ją kończy. Wykorzystując dla swojego utworu konwencję wprowadzoną półtora wieku później przez Iwaszkiewicza w formie podróży do kraju rodzinnego. I chociaż wspomina w dalszej części wiersza z prozą "o Tamogrodzie i Sieniawie, to Biłgoraj formalnie zamyka utwór, ten wybór możemy Interpretować Jako gest wielkiego patrioty, jako bunt, jako deklarację walki narodowowyzwoleńczej, prowadzonej później przez jego spadkobierców.

Zostawmy Jednak Interpretacje, gdybania. Cieszymy się możliwością zobaczenia naszego miasteczka, które tak oto wyglądało ponad dwa wieki temu w relacji Ignacego Krasickiego:

"Zaszczyt Jego wieloraki:

Sławne w sita l przetaki,

a co większa, i w jubilery niepoślednie.

Jakoż wyborne klejnoty:

Po talaru pierścień złoty, Dyjamenty wielkiej wagi, Za dwa grosze trzy szmaragi

Zgoła dziwić się trzeba obfitości towarów i dobroci przedawców."

Jakiś dziwny obraz wyłania się dla nas z przytoczonych linijek. "Przedawcy grzeczni. "Jubilery niepoślednie". Miasteczko kapie tanim złotem i szlachetnymi kamieniami. Eldorado!?

Sława miasta z sit i przetaków w pierwszej części fragmentu jest tak oczywista i w tamtych czasach, że Krasicki wyraża ją stylem informacji turystycznej. O jubilerach jakby wcześniej nie wiedział i o złocie pisze w formie dygresji dopiero później rymowanej. Prawda, że szkic wcale atrakcyjny z naszej przeszłości. Niejeden z nas chciałby szybko wybrać się w podróż w czasy sprzed dwóch wieków. Ten jednak zachęcający rysunek miasta namalowany w pośpiechu przed nadchodzącą nocą i noclegiem, niestety, opatrzony Jest w dziwnie brzmiący komentarz:

"Bogdaj się człowiek dobry w tych stronach gnieździł,
Bogdaj tylko wygnaniec tymi ścieżki jeździł,
Bogdaj ludzi nie kryły te dzikie szalasze.
A gdy chłopi na targi albo na kiermasze
Do tych miejsc jeździć będą pielgrzymując
wzajem,
Niech klną tak jak ja dzisiaj Goraj z Biłgorajem."

Gorzkie słowa, prawda. Jednak nie dotyczyą one bezpośrednio miasta. Mówią raczej o "niewygodnym popasie", bałamutnych przewodnikach, a co najbardziej komplikuje przeprawę, o ciasnych drogach. Przekleństwo ulżyło księdzu biskupowi. My też odetchnijmy. Nie mamy blisko znienawidzonej granicy. Drogi jakby lepsze, choć trochę dziurawe. Byliśmy przecież w osiemnastowiecznym Biłgoraju, pięknym i zamożnym. Krótko o nim autor pisał. Krótko? No chyba nie? Aż tyle. Ogromnie dużo. Przytoczony fragment to smakowity kąsek dla kogoś, kto czuje się mieszkańcem naszego miasteczka. Biłgoraj dzięki autorowi Monachomachii wkracza do wielkiego świata. Wydanie utworu następuje bardzo szybko, bo już w grudniu wspomnianego 1782 roku. Już wtedy jesteśmy znani nie tylko dzięki ustnym przekazom, ploteczkom, kupieckim pogwarkom, ale literaturze. Wprowadził nas do niej Krasicki o czym w swojej książce pt. "Dzieje Biłgoraja" wspominają autorzy. To za ich sprawą natrafić można na ciekawy i pierwszy ślad podziękowań i hołdu wyrażonego Wielkiemu Odźwiernemu przez ówczesnego właściciela miasta Stanisława Nowakowsklego, królewskiego szambelana, który w 1820 roku wystawił Xsięciu Poetów pomnik zapewne w centrum miasta.

Zatrzymajmy się na chwilę przy fundatorze obelisku. Pan Jerzy Markiewicz pisze o nim jako postaci bardzo interesującej. Odsyłani tutaj do "Dziejów Biłgoraja" na strony: 89 l 90. Rzeczywiście, ten syn nuworysza jest postacią wielce Intrygującą. Neofita, wolnomularz, zaufany królewski, właściciel pałacu w Warszawie, działacz narodowowyzwoleńczy zapewne znał Krasickiego. Może z nim rozmawiał, może go zaprosił do siebie na wieś. A może to właśnie na dworze w Różnówce Krasicki nocował w czasie interesującej nas perygrynacji do Dubiecka. (Blask kandelabrów, cienie służby bezszelestnie napełniające komnaty. Bogaty stół wytwornym uśmiechem gości komplementowany. Wszystko drga przeszłością i rozmowy i rozmowy. Wszak podróż w tamtych czasach ograniczona możliwościami często wiązała się z licznymi odwiedzinami. Zaświadcza o tym sam tekst "Opisania...". Wspomina o tym również w swoich listach Biskup Warmiński pisząc do przyjaciela o rozlicznych Intrygach w jakich uczestniczył podczas podróży. Myślę, że poczynione wcześniej domysły nie są bezpodstawne, przecież istnieje do dzisiaj ich w kamieniu uwieczniony dowód. Tyle domysłów, moich nieudolnych interpretacji, których Jedynym celem było wskrzeszenie przeszłości jakże ważnej dla każdego. Czy ma tego świadomość, czy też nie.

Andrzej Czacharowski

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: