Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Prasa
Gazeta "Tanew" 9/1996
VIII Biłgorajskie Spotkania z Poezją Śpiewaną i Piosenką Autorską
Tradycyjnie już od słów "Daj mi Panie teatr...", pieśni Jacka Fałkiewicza w wykonaniu Teatru Poezji i Piosenki BDK rozpoczęły się ósme już biłgorajskie "Spotkania". Oficjalnego ich otwarcia dokonał burmistrz Stefan Oleszczak podkreślając rozwój tej imprezy - " przybywa widzów, a nie ubywa wykonawców". I rzeczywiście sala widowiskowa 27 września była pełna, najwięcej młodzieży, ale nie wyłącznie. Symbolem tegorocznych "Spotkań" była czerwona róża, tak uznali prezenterzy:
Maryla Olejko i Janusz Rosłan.

Na wstępie ujrzeliśmy jakoby obrzędowe widowisko pod tytułem "Pędzenie bimbru - czyli dziady biłgorajskie" w wykonaniu Grupy Teatralnej ZGT przy BDK. Rzecz o tym jak to biłgorajski chłop nic Innego nie robi jeno chleje, upracowanej swojej babie przędzeniem i piastowaniem dzieci -pyskuje i do tego kompana od szklanki i czajnika pięściami okłada.(Przepraszam za język!). Na szczęście "obrzęd" był krótki.
Przeżycia artystyczne rozpoczęły się od przypomnienia publiczności ubiegłorocznego laureata "Spotkań" Jacka Musiatowicza i Agaty Budzyńskiej z towarzyszeniem Bogdana Gozdeckiego. Pierwszy zagraniczny gość to Peter Kross, młody śpiewający z gitarą spadochroniarz z Niemiec. Zaśpiewał kilka piosenek - znakomicie. Przekonał nas, że szorstki niemiecki język można okiełznać w nastrojowych balladach, pod warunkiem, że zrobi to właśnie Peter, dysponujący dobrym głosem i nienaganną dykcją (co niejednemu wykonawcy tak by się przydało). Kolejnym gościem był Andre Ochodio, wystąpił z recitalem "YID-DISH SONGS", Były więc piosenki i pieśni żydowskie, w większości Mordechaja Gebertiga. Różnorodność pieśni, w sensie muzycznym i treści, o radościach, szczęściu a też lęku i tragedii tego narodu, wykonanych dość oryginalnie w większości w języku żydowskim przez Andre, który jest Niemcem, wzruszyła biłgorajską publiczność. Mieliśmy pokaz dobrej piosenki aktorskiej połączonej z recytacją w wykonaniu Marka Richtera i akompaniamentem Izy Jaworskiej. Dziękowaliśmy krakowskim artystom długimi brawami. Tak zakończył się koncert inauguracyjny.
Koncert konkursowy odbył się w sobotę. Przystąpiło do konkursu 24 wykonawców i zespołów. Przyjechali z całej Polski, z Opola, Sandomierza, Przemyśla, Katowic, Nowego Sącza, Warszawy, Sieradza, Częstochowy, Słupska i innych miast - już choćby to świadczy o skali imprezy. Kciuki zaciskaliśmy, kiedy na scenie pojawiali się reprezentanci Biłgoraja; Marek Król i Agnieszka Osińska. Koncert zakończył Jacek Telus z Wrocławia, występujący oczywiście poza konkursem z własnym recitalem.
Koncert galowy wypadł w niedzielę, tym razem już nie w nocy, a o godz 14.00. Na początku zaprezentował się "Czerwony Tulipan", zespół znany i nie wymagający "reklamowania".
Emocje zaczęły się od pierwszych słów protokołu jury, w którym zasiadali; Stefan Brzozowski, Andrzej Głowacki, Andre Ochodio, Jan Poprawa, i Joanna Fedorowicz. Pierwszy wrdyktjury i pierwsze zaskoczenie - nagrody głównej nie przyznano.
Nagrodę im. Jacka Fałkiewicza (700 zł.) ufundowaną przez Burmistrza -Biłgoraja przyznano Jackowi Musiatowiczowi z Radzynia Podlaskiego. Wykonywał on własne piosenki: "Wigilia - czyli czuwanie na stojąco" i "Płaszcz".
Nagrodę im.Bohdana Krawca (700zł) ufundowaną przez Wojewodę Zamojskiego, przyznano Annie Kadulskiej z Katowic.
W kategorii wykonawczej przyznano; II nagrodę (500 zł.) - Agacie Ślazyk z Częstochowy.
III nagrodę ex equo (po 200zł.)- Marzenie Lamch i Zespołowi "Jeszcze jedno takie trio" ze Słupska. Nagorody ufundował Departament Upowszchniania Kultury MKiS.
Przyznano cztery wyróżnienia (po 100 zł.) ufundowane przez BDK: Zespołowi "Dwa razy dwa" z Opola, Anicie Nowak z Nowego Sącza, Anicie Kułakowskiej z Warszawy (zespół "Pół na pół" i Markowi Sochackiemu z Sandomierza (Kabaret Słoik). Nagrody Małe sitka nadziei - (wyróżnienia po 100 zł, ufundowane przez WDK w Zamościu) przyznano Markowi Królowi l Agnieszce Osińskiej. Nagrodę publiczności otrzymał Jacek Musiatowicz.
Tym razem odczucia jury i publiczności były bardzo zbieżne, choć można mieć drobne zastrzeżenia co do kolejności, ale nie rozdzierajmy szat. Podobało się prawie wszystko. A co to "prawie"? Z pewnością koncert konkursowy mógł zacząć się trochę wcześniej, dla ratunku przed zmęczeniem publiczności i artystów. "Obrzęd" bimbrowy był chyba nieporozumieniem. O ile nie można mieć zastrzeżeń co do samego pomysłu tej groteski, to zestawienie jej z taką imprezą jak "Spotkania" wypadło jak kożuch przy owej czerwonej róży. Chyba że chodziło o pomieszanie wrażeń. W sumie jednak ta największa impreza poetycko-muzyczna w południowo-wschodniej Polsce, ciesząca się coraz większą popularnością, rok w rok utrzymuje wysoki poziom artystyczny i jest przeglądem najnowszych trendów w sztuce poezji i pieśni prezentowanych przez wielu dobrych artystów z kraju. Biłgoraj i z tego tytułu jest i będzie w nim coraz bardziej znany.

tekst i foto: M. J. Szubiak

©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: