Miasto | Historia | Kultura | Sport | Miejsca | Edukacja | Prasa | Okolice | Aktualności
 
Wizyta "pod napięciem"
Edukacja, 2002-12-30

Miałem okazję ostatnio być w dyskotece "Pod Napięciem". Dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą albo ostatnie kilka lat spędzili poza miastem wyjaśniam: znajduje się ona na południe od miasta i sądząc po frekwencji jest to obecnie najpopularniejsze miejsce spotkań młodzieży.

Na początek zdziwiła mnie cena wejściówek. Około 10 zł kosztuje wejście do jednego z bardziej znanych klubów w Warszawie. No cóż. Po zgrubnym oszacowaniu liczby osób wewenątrz wyszło mi, że w Biłgoraju raczej bezrobocie nie jest tak wysokie jak sie obecnie sądzi, skoro wszystkich stać na wjazd :) Tłok niesamowity, schody trochę za wąskie jak na taką masę ludzi - szkoda dziewczyn, stojących w kilometrowej kolejce do toalety. Jednak jeśli znajdzie się sobie zaciszny stolik na piętrze to można na tych wszystkich ludzi nie zwracać uwagi.

Muzyka. Chyba to już nie jest moje pokolenie. Nie przypadła mi do gustu i ja raczej nie nazwałbym tego muzyką. Ale o gustach się nie dyskutuje - skoro wszystkim innym się podoba to pewnie mam wypaczony. Troszkę jednak żałuję, że hm... repertuar nie jest troszeczkę bardziej urozmaicony. Jeśli będzie ten sam didżej co wtedy to chyba nie pojawię się tam więcej. No może jak przyjedzie jakiś zespół i zagra coś na żywo...

Ochrona. Czy nie są troszeczkę za brutalni? Widziałem akcję, gdy jakiemuś chłopaczkowi zachciało się pokłócić z innym (widocznie znajomym ochroniarzy). Został brutalnie wyciągnięty na zewnątrz przez trzech osiłków w czarnych ubraniach. Przypominało to regularną akcję pojmania jeńca. Nie można delikatniej?

Obsługa. Kilku miłych barmanów. Muszę przyznać, że nie czekałem na zamówienie zbyt długo. Szybko i bez zbędnego gadania.

Ostatecznie nie wiem co sądzić o dyskotece "Pod Napięciem". Mam dosyć mieszane uczucia. Być może wybiorę się tam jeszcze kiedyś. A wy co sądzicie o tym lokalu?

autor: AL


©Arkadiusz Lipiec Informacje | Strona główna Szukaj: